- ANALIZA
- W CENTRUM UWAGI
- WAŻNE
Moskwa znowu kusi ropą i gazem, wtórują jej Węgry i Słowacja
W poniedziałkowe popołudnie prezydent Władimir Putin spotkał się z ministrami i właścicielami największych spółek energetycznych, aby porozmawiać z nimi o sytuacji na światowym rynku ropy naftowej i gazu. Cel? Propagandowe przedstawienie Rosji jako stabilnego dostawcy paliw kopalnych i wciśnięcie klinu między kraje UE .
I choć ponowne otwarcie eksportu paliw kopalnych do Europy jest zdaniem Moskwy możliwe, to w tym celu UE miałaby porzucić „polityczną koniunkturę”. Za bardziej polubownym spojrzeniem na ropę i gaz z Rosji opowiada się również premier Węgier Viktor Orban, a także… Stany Zjednoczone.
W skrócie:
- Putin przedstawia Rosję jako stabilnego i zaufanego dostawcę ropy naftowej i gazu ziemnego, w kontekście wojny na Bliskim Wschodzie i rosnących cen surowców.
- Choć Rosja częściowo zdywersyfikowałą kierunki eksportu, nadal "zostawia furtkę" dla UE - o ile ta porzuci "polityczną koniunkturę".
- Węgry i Słowacja oskarżają Ukrainę o szantaż w sprawie ropociągu "Przyjaźń" i postulują zniesienie sankcji energetycznych na Rosję.
- USA również wspominają o możliwości poluzowania sankcji na Moskwę, aby obniżyć ceny ropy.
Putin: Rosja to wiarygodny dostawca
”Rosja wielokrotnie ostrzegała, że próby destabilizacji sytuacji na Bliskim Wschodzie nieuchronnie zagrożą globalnemu kompleksowi paliwowo-energetycznemu” - zaznaczył Putin na wstępie wczorajszego spotkania w Dumie.
Obecna sytuacja na globalnych rynkach ropy i LNG stanowi dobrą pożywkę dla rosyjskiej propagandy i szansę na przedstawienie siebie jako stabilnego, bezpiecznego dostawcy paliw kopalnych. Kreml systematycznie komunikuje: Cieśnina Ormuz jest zbyt wąskim gardłem globalnego eksportu ropy, sytuacja na Bliskim Wschodzie pozostaje niestabilna, a rosyjskie ropociągi i gazociągi to "oaza spokoju" dla polityków i przedsiębiorców.
To kłamstwo. Kreml wielokrotnie wykorzystywał europejskie uzależnienie energetyczne do gróźb i nacisków politycznych: w 2006 roku Gazprom niespodziewanie odciął dostawy gazu na Ukrainę, w 2007 roku na kilka dni wstrzymano tłoczenie ropy naftowej rurociągiem „Przyjaźń”, w 2009 roku Gazprom wstrzymał tłoczenie gazu do UE na trzy tygodnie, a kulminacja wstrzymania dostaw do Europy nastąpiła po pełnoskalowym ataku Moskwy na Kijów w 2022 roku.
Podobne wypowiedzi są skierowane nie tylko do europejskich konsumentów, lecz również do państw Globalnego Południa i Azji, która w szczególny sposób zmaga się z obecnymi zaburzeniami łańcucha dostaw. Przez Cieśninę Ormuz transportowano ok. 95 proc. importu ropy do Japonii, 70 proc. do Korei Południowej, 50 proc. do Chin i 55 proc. do Indii.
Unijne sankcje szczególnie mocno uderzyły w rosyjski eksport gazu rurociągowego, ponieważ przez lata Moskwa budowała infrastrukturę przesyłową nakierowaną na Europę Centralną i Zachodnią. Z tego względu nie jest w stanie szybko nadrobić bolesnych strat gospodarczych i zmienić orientacji systemu przesyłu na wschód kontynentu - nawet, jeśli Moskwie udało się dywersyfikować kierunki eksportu do Chin, Indii i Turcji.
Jednak w oficjalnych wypowiedziach Putin nie traci rezonu i jak zawsze przedstawia Rosję jako kraj rozdający energetyczne i gospodarcze karty. Dlatego właśnie mówi o „zaprzestaniu dostaw na rynek europejski” - mimo, że to Bruksela zadecydowała o definitywnym zaprzestaniu importu gazu ziemnego i LNG z Kremla.
Orban nie widzi przeciwwskazań
W swoich wypowiedziach Putin równoważy twardą rękę mocarstwowego przywódcy z perspektywą wielkoduszności. „Oczywiście będziemy nadal dostarczać ropę i gaz do krajów, które same są wiarygodnymi kontrahentami. Mam na myśli nie tylko naszych partnerów w regionie Azji i Pacyfiku, ale także państwa Europy Wschodniej, takie jak Słowacja i Węgry” - mówi prezydent Rosji. I tym samym wyciąga kartę podziału UE od środka.
Unijne sankcje mogą nie być spektakularne, ale są konsekwentne. A kiedy do presji na Moskwę dołączyły USA, efekty były bolesne dla Kremla.
>W pierwszym roku sankcji Rosja straciła ok. 34 mld euro przychodu z surowców. Ze względu na konieczność sprzedaży ropy naftowej do Chin i Indii poniżej światowych cen wyznaczanych przez ropę Brent, Moskwa mogła stracić ponad 100 mld dolarów na eksporcie. Jak podaje CREA, całkowite rosyjskie przychody z paliw kopalnych na początku 2026 roku są o 27 proc. niższe niż przed pełnoskalową inwazją. @
Dlatego, mimo retorycznych zapewnień o ekonomicznej i energetycznej stabilności, sankcje UE nadal uwierają Kreml. Poluzowanie sankcji miałoby się najwyraźniej dokonać przy pomocy wspomnianych już wyżej Węgier i Słowacji.
🛢️ The Ukrainian oil blockade and the war in the Middle East are sending oil prices soaring. Europe must act. Today, I wrote to President Costa and Von der Leyen calling for the review and suspension of sanctions on Russian energy. pic.twitter.com/L80TxS5iUC
— Orbán Viktor (@PM_ViktorOrban) March 9, 2026
”Blokada dostaw ropy przez Ukrainę i wojna na Bliskim Wschodzie spowodowały gwałtowny wzrost cen ropy, również na Węgrzech. Europa musi zrewidować i znieść wszystkie sankcje nałożone na rosyjską energię” - oświadczył premier Orban w poście opublikowanym na Facebooku. W podobnym tonie wypowiada się premier Słowacji Robert Fico, mówiąc o „szantażu” ze strony prezydenta Zełenskiego.
REACTION OF THE PRIME MINISTER OF THE SLOVAK REPUBLIC, ROBERT FICO, TO THE BLACKMAILING BEHAVIOR OF UKRAINIAN PRESIDENT ZELENSKYY
— Robert Fico 🇸🇰 (@RobertFicoSVK) March 5, 2026
I express full solidarity with the Prime Minister of Hungary, @PM_ViktorOrban. If the Ukrainian president continues like this, it may happen that… pic.twitter.com/NLKfyZPZ1j
W trwającej od początku lutego kampanii dezinformacyjnej, Budapeszt przy pomocy Bratysławy starają się powiązać zagrożenie dla europejskiego bezpieczeństwa energetycznego z działaniami Ukrainy, oskarżając Kijów o celowe blokowanie przesyłu ropy naftowej przez rurociąg „Przyjaźń”. W rzeczywistości przerwa w dostawach to efekt rosyjskiego ataku, przeprowadzonego na terytorium Ukrainy. W ubiegły czwartek prezydent Zełenski zapowiedział, że będzie on sprawny za ok. półtorej miesiąca.
USA chwyta się każdej możliwości
Niestety, głosy o poluzowaniu sankcji wobec Moskwy wybrzmiewają również z Waszyngtonu. Po poniedziałkowej rozmowie telefonicznej z Władimirem Putinem prezydent USA powiedział, że Stany Zjednoczone zniosą sankcje dotyczące ropy naftowej wobec „niektórych krajów”. I choć Trump odmówił podania dalszych szczegółów, wiele wskazuje na to, że uwzględnia on taki scenariusz wobec Kremla.
Według informatorów Agencji Reutera, dyskusje wśród członków administracji miałyby obejmować zarówno szerokie złagodzenie sankcji, jak i bardziej ukierunkowane opcje - np. pozwolenie Indiom na zakup rosyjskiej ropy bez obaw o kary gospodarcze ze strony USA. Częściowo stało się to już w ubiegłym tygodniu.
”Rozmawialiśmy o Ukrainie, która jest niekończącą się walką. Jednak myślę, że była to pozytywna rozmowa” - tak Trump skomentował swoją rozmowę z prezydentem Rosji. Z kolei doradca Putina ds. zagranicznych Jurij Uszakow określił ją jako „szczerą i rzeczową”. „Wyraziliśmy pozytywną ocenę wysiłków mediacyjnych podjętych przez zespół Donalda Trumpa i przez niego samego” - dodał Uszakow.
Warto w tym miejscu podkreślić, że rozmowy o ewentualnym poluzowaniu sankcji wobec Moskwy odbywają się w kontekście trwającej już ponad 4 lata wojny w Ukrainie, gdzie w wyniku militarnej agresji Kremla zginęło ok. 15 tys. cywilów, a tegorocznej zimy miliony mieszkańców ukraińskich miast zostało pozbawionych prądu i ogrzewania.
Aby dodać kolejny poziom politycznej ironii, w tym samym czasie Ukraina wysłała na Bliski Wschód drony przechwytujące i operatorów sprzętu w celu ochrony amerykańskich baz przed irańskimi Shahedami.
W ciągu ostatnich lat wojny Ukraińcy nabyli dużego doświadczenia w ich zestrzeliwaniu. „Bardzo ważne jest koordynowanie działań na rzecz bezpieczeństwa zarówno w Europie, jak i na Bliskim Wschodzie” - powiedział prezydent Zełenski.
Poluzowanie sankcji wobec Moskwy miałoby być kolejnym stabilizatorem cen ropy i gazu na światowych rynkach, które kontynuują silne wahania i wzrosty w wyniku niemal całkowitego zablokowania Cieśniny Ormuz i ataków odwetowych Iranu na kraje Zatoki Perskiej.


