- ANALIZA
- WIADOMOŚCI
Nawet 7 mld zł na zagospodarowanie złoża Wolin East. Kanadyjczycy gotowi na naftową rewolucję na Bałtyku
„Do końca 2025 r. łączne nakłady Central European Petroleum (CEP) w Polsce przekroczą 400 mln zł” – powiedział Rolf Skaar, dyrektor wykonawczy CEP, podczas sejmowej debaty o przyszłości polskiego sektora surowcowego, która odbyła się 14 października bieżącego roku. Złoże ropy i gazu Wolin East na Bałtyku odkryto w lipcu ubiegłego roku i jest ono uznawane za największe konwencjonalne złoże węglowodorów w historii Polski.
Wyłączną koncesję na wydobycie posiada kanadyjska firma CEP, której większościowymi udziałowcami są inwestorzy z Norwegii. Przykład CEP pokazuje, jak duży wpływ na postrzeganie wydobycia ma pochodzenie kapitału spółki wydobywczej – a także jak może różnić się podejście samych przedsiębiorców do dialogu ze społecznością lokalną.
Wielkie odkrycie o niewielkim znaczeniu?
O odkryciu złoża Wolin East, zlokalizowanego zaledwie 6 km od brzegu Świnujścia i wyspy Wolin, informowaliśmy na łamach E24 już w lipcu ubiegłego roku. Jak zaznaczał red. Karol Byzdra, szacunkowe 22 mln ton ropy i 5 mld m3 gazu nie zapewnią Polsce niezależności energetycznej, a Warszawa nadal będzie zmuszona do importu węglowodorów.
”W ramach całej koncesji Wolin obejmującej 593 km2, szacuje się łączne zasoby na ponad 33 mln ton ropy i 27 mld m3 gazu” – dodał Byzdra.
Jednak skala odkrycia wymaga kontekstu. Roczne zużycie ropy w Polsce oscyluje w granicach 26-27 mln ton, podczas gdy krajowe wydobycie to zaledwie 700–900 tys. ton rocznie. Oznacza to, że nawet jeśli Wolin East zawiera 22 mln ton ropy, to rozłożone w czasie może jedynie podwoić poziom krajowej produkcji, zwiększając udział krajowego surowca z ok. 4 do 8–9 proc.
Karol Byzdra, red. Energetyka24
Praca wre
Niemniej jednak odkrycie obudziło apetyt sektora wydobywczego w Polsce, a prof. dr hab. inż. Krzysztof Galos, Główny Geolog Kraju, podkreślił, że może to być „największe odkrycie co najmniej od II wojny światowej”.
Kanadyjska firma wydobywcza (działająca na polskim rynku od 2017 r.) również nie zamierza się poddawać i z entuzjazmem zabiera się do dalszej pracy. „Obecnie na miejsce dociera urządzenie wiertnicze i przygotowujemy się do odwiercenia drugiego otworu. Tym samym wypełnimy wszystkie zobowiązania, które zadeklarowaliśmy, ubiegając się o koncesję” – zaznaczył Skaar.
Jak poinformował dyrektor CEP, spółka ocenia dotychczasowe wyniki „bardzo pozytywnie” i jest gotowa przeznaczyć 200 mln zł na kolejny odwiert.
Złożyliśmy już dokumentację geologiczno-inwestycyjną do Ministerstwa Klimatu i Środowiska, a do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Szczecinie – kartę informacyjną przedsięwzięcia. Obecnie współpracujemy z polskimi organami administracji, aby doprowadzić projekt do etapu podjęcia decyzji inwestycyjnej. Zależy nam, aby nastąpiło to jak najszybciej.
Rolf Skaar, dyrektor wykonawczy Central European Petroleum (CEP)
Przewidywalność przede wszystkim
Nie należy zapominać, że droga od odkrycia złoża po rozpoczęcie wydobycia jest zazwyczaj długa i mozolna. Właśnie z tego powodu Skaar zaznacza, że z perspektywy CEP kluczowa będzie przewidywalność polskiej administracji oraz zapewnienie „jasnych informacji o procedurach i decyzjach niezbędnych do realizacji kolejnych etapów projektu, aż do rozpoczęcia wydobycia ropy naftowej”.
„Do końca 2025 roku łączne nakłady Central European Petroleum w Polsce przekroczą 400 mln zł. Oczywiście są to środki inwestowane na własne ryzyko. Jeśli założenia geologiczne się nie potwierdzą lub obowiązujące procedury nie umożliwią późniejszego zagospodarowania odkrytego złoża, możemy stracić całą zainwestowaną kwotę” – dodaje prezes spółki.
W skali morskiego sektora wydobywczego 400 mln zł przeznaczonych na odwiert jest dość standardową kwotą. W przypadku Wolin East mamy bowiem do czynienia z wierceniem w bardzo płytkich wodach, dzięki czemu możliwe będzie użycie platformy samopodnośnej (jack-up).
Jednocześnie CEP jest relatywnie małą spółką poszukiwawczą, która w 2023 r. notowała niewielkie przychody na poziomie ok. 6 886 zł (ze względu na znajdowanie się firmy w „fazie poszukiwawczej”). Dlatego właśnie Wolin East, będące jedynym aktywem wydobywczym w CEP, jest tak ważne z perspektywy inwestorów.
”W Polsce i Niemczech odwierciliśmy łącznie dziewięć otworów, a także pozyskaliśmy liczne dane z badań sejsmicznych 3D. Zdobyte doświadczenie pozwala nam ocenić, kiedy mamy do czynienia ze złożem nadającym się do opłacalnej eksploatacji. Wierzymy, że właśnie takie złoże odkryliśmy na Wolinie” – podkreśla Skaar.
Zdaniem Skaara, przewagą Polski nad Niemcami jest system administracyjny podobny do norweskiego, gdzie ostateczne kompetencje decyzyjne należą do władz centralnych: „W Niemczech kompetencje decyzyjne należą do poszczególnych krajów związkowych. W praktyce oznacza to konieczność funkcjonowania w ramach różnych regulacji, co oczywiście utrudnia prowadzenie działalności”.
W przypadku projektu Wolin dotychczas odpowiadało nam samodzielne finansowanie prac i ponoszenie pełnego ryzyka na etapie poszukiwań i rozpoznania złoża. Od początku jednak jasno deklarowaliśmy, że na etapie zagospodarowania złoża i późniejszego wydobycia będziemy poszukiwać partnera. Skala nakładów będzie bowiem znacznie większa – mówimy o inwestycji rzędu 7 mld zł
Rolf Skaar, dyrektor wykonawczy Central European Petroleum (CEP)
Zobacz też 
CEP: Dialog ze społecznością jest kluczowy
Dyrektor wykonawczy CEP deklaruje, że we współpracy z polską administracją chce doprowadzić do możliwie szybkiego rozpoczęcia wydobycia – oczywiście przy zachowaniu „bezpiecznej realizacji projektu”.
W zapewnieniu, że wymogi środowiskowe i prawne rzeczywiście są spełniane przez kanadyjską spółkę, ma pomóc wypracowana komunikacja z lokalnymi interesariuszami. Zdaniem Skaara, wczesne rozpoczęcie rozmów to „podstawowa zasada”.
”Drugą zasadą jest bezpośrednie zaangażowanie kadry zarządzającej w rozmowy z władzami lokalnymi. Zarówno ja jako prezes spółki, jak i pozostali członkowie kierownictwa osobiście uczestniczymy w takich spotkaniach. Przykładowo, koncesję otrzymaliśmy w 2017 roku, a już w 2019 roku odbyliśmy pierwsze spotkania z przedstawicielami władz Świnoujścia” – podkreśla dyrektor spółki.
Jako przykład udanej współpracy podał przeprowadzenie niezbędnych badań geologicznych w okresie letnim, w szczycie sezonu turystycznego, którego udało się „nie zakłócić”, a prace zakończono sukcesem „bez żadnych incydentów”.
Podczas rozmów z władzami lokalnymi o lokalizacji wierceń – czy prowadzić je z lądu, czy z morza – usłyszeliśmy wyraźną prośbę, aby nie realizować prac wiertniczych od strony lądu, tylko od strony morza. Z tego względu planujemy zagospodarowanie złoża Wolin z wykorzystaniem sztucznej wyspy na morzu. Nie będziemy zatem wiercić ani w plażę, ani w obszary lądowe.
Rolf Skaar, dyrektor wykonawczy Central European Petroleum (CEP)
Ważne, kto wydobywa
I być może właśnie teraz dochodzimy do sedna dyskusji. Sektor wydobywczy i górnictwo w większości wypadków wiążą się z nieufnością społeczności lokalnych oraz obawami dotyczącymi wpływu inwestycji na stan środowiska naturalnego.
Wątpliwości nie są bezpodstawne – ostatecznie to właśnie spółki wydobywcze są oskarżane o realizowanie projektów górniczych ponad głowami tzw. „zwykłych mieszkańców”, nie ponosząc odpowiedzialności za długofalowy wpływ na region, w którym funkcjonują. Przykładem może być chociażby wydobycie ropy przez Shell w Delcie Nigru, podczas którego następowały regularne wycieki z rurociągów, zanieczyszczające ekosystem rzeki.
Jednak pochodzenie kapitału ma znaczenie – również PR-owe. Kanada i Norwegia kojarzone są z państwami odpowiedzialnymi środowiskowo oraz społecznie, gdzie spółki wydobywcze są monitorowane pod kątem przekroczenia uprawnień i naruszenia prawa. W efekcie informacja, że ropę i gaz będzie wydobywać kanadyjska spółka z norweskimi inwestorami, uspokaja obawy społeczności lokalnej – przynajmniej częściowo.
Niestety, działanie żadnego sektora nie jest idealne, a nawet silne regulacje nie chronią przed celowym zaniedbaniem. Przykładem może być odkrycie wycieku toksycznych ścieków poprodukcyjnych na terenie kopalni piasków roponośnych Kearl w Albercie, czy też permanentne przekraczanie dopuszczalnych norm jakości powietrza przez rafinerię Commerce City w stanie Kolorado, należącą do kanadyjskiego Suncor Energy. I choć w obu przypadkach kanadyjskie spółki zostały ukarane grzywnami i nakazano im wdrożenie planów naprawczych, podobne incydenty znacząco podkopują zaufanie do projektów wydobywczych.
Dla niemieckich aktywistów i organizacji prośrodowiskowych wystarczającym argumentem, aby opowiedzieć się przeciwko wydobyciu ropy na złożu Wolin East jest fakt, że w pobliżu odwiertu poszukiwawczego znajdują się obszary chronione, którym zagrażałyby hałas i zanieczyszczenia powstające przy wydobyciu.
Jak pisała red. Alicja Jankowska na łamach E24, na wspomnianym obszarze pojawia się m.in. morświn zwyczajny, którego populacja żyjąca w Bałtyku jest klasyfikowana jako krytycznie zagrożona w Czerwonej księdze gatunków zagrożonych Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody.
Spółka CEP rzeczywiście od początku jest silnie zaangażowana w dialog ze społecznością lokalną oraz spełnienie norm środowiskowych, niezbędnych do nieuszkodzenia ekosystemu Bałtyku wokół miejsca wydobycia ropy i gazu. Ze względu na to, że obecnie jest to jedyne złoże w portfolio firmy, tym bardziej będzie zależało jej na dopełnieniu nałożonych na nią wymogów ekologicznych i społecznych. Kluczem w prowadzonej inwestycji pozostaje więc dopilnowanie, aby obietnice dyrektorów dotyczące odpowiedzialnego wydobycia zostały spełnione w rzeczywistości.



