- WIADOMOŚCI
Konflikt USA–Iran znów eskaluje. Wzrastają ceny i niepewność
Autor. Envato by FabrikaPhoto
Wstępne porozumienie Stanów Zjednoczonych i Iranu prawdopodobnie przestało obowiązywać. Kraje wzajemnie obwiniają się za kryzys, a ceny paliw znów idą w górę. Na globalnych rynkach ponownie wzrasta także – częściowo spodziewana – niepewność.
„Bezpośrednia konfrontacja między Stanami Zjednoczonymi a Iranem w Cieśninie Ormuz z dnia na dzień ujawniła kluczową słabość ich Memorandum o Porozumieniu: postanowienia, które – zdaniem ekspertów – pozostawiają zbyt wiele miejsca na interpretację” – czytamy w artykule CNN.
Nieprecyzyjne postanowienia, druzgocące skutki
Wspominane memorandum kraje podpisały w czerwcu br. I choć w ciągu ostatniego miesiącu dochodziło między nimi do ograniczonych uderzeń, „wznowione działania wojenne oznaczają poważną eskalację” (CNN). Zarówno Iran, jak i USA, wzajemnie obarczają się winą za kryzys. Amerykański prezydent Donald Trump stwierdził dodatkowo, że uznaje zawieszenie broni za zakończone.
Wczoraj, 7 lipca br., Iran miał ostrzelać trzy statki handlowe, które znajdowały się w pobliżu cieśniny Ormuz, na wodach terytorialnych Omanu. Administracja Teheranu oświadczyła, że „statki muszą uzyskać pozwolenie na przeprawę przez cieśninę trasami zatwierdzonymi przez użytkowników” oraz ostrzegła przed korzystaniem z trasy płynącej blisko omańskiego wybrzeża.
W odwecie, Stany Zjednoczone przeprowadziły nowe ataki na irańskie cele oraz ponownie nałożyły sankcje na sprzedaż tamtejszej ropy. Trump, stwierdzając przerwanie zawieszenia broni podczas szczytu NATO w Turcji, powiedział: „Zajmowanie się nimi jest stratą czasu”. Dodał jednak, że mające doprowadzić do pokoju rozmowy mediatorów mogą być kontytuowane.
Należy wstrzymać ruch w cieśninie Ormuz
Działania na linii konfliktu potępiła dziś (8 lipca br.) Międzynarodowa Organizacja Morska (IMO), uznając je za „lekkomyślne”.
Żałuję, że ponownie jestem zmuszony zabrać głos po atakach na statki handlowe i niewinnych marynarzy, ze względu na okoliczności geopolityczne znajdujące się poza ich kontrolą. (...) Potępiam ataki z ostatnich dwóch dni na kilka statków przepływających przez Cieśninę Ormuz.
Arsenio Dominguez, sekretarz generalny IMO
Dominguez, jak czytamy w CNN, wezwał przy tym obie strony do „maksymalnej powściągliwości” i jak najszybszej deeskalacji, które miałyby umożliwić „bezpieczne opuszczenie Zatoki przez statki uwięzione tam od początku kryzysu”. Poinformował, że aktualnie w Zatoce znajduje się prawie 6 tys. uwięzionych członków załóg marynarskich.
Przedstawiciel IMO zwrócił się także do właścicieli i operatorów statków, apelując o wstrzymanie wszystkich przepraw przez cieśninę, gdyż ryzyko ataków może być zbyt duże. Pamiętajmy, że w tym tygodniu manewry przez Ormuz zaczęły się stopniowo zwiększać, gdyż wydawało się, że sytuacja powoli ulega stabilizacji.
Te lekkomyślne ataki ponownie naraziły niewinnych marynarzy na poważne niebezpieczeństwo. Żaden marynarz nie powinien ryzykować życia wyłącznie ze względu na swoją pracę. (...) Dopóki nie można zapewnić bezpieczeństwa i ochrony załóg, apeluję do państw flagowych, armatorów, operatorów i wszystkich odpowiednich władz, aby unikały narażania marynarzy na niepotrzebne niebezpieczeństwo podczas przeprawy przez Cieśninę.
Arsenio Dominguez, sekretarz generalny IMO
Decyzja Amerykanów o przywróceniu kar na sprzedaż irańskiej ropy to poważny cios dla teherańskiej administracji, liczącej na ekonomiczny zysk po dekadach sankcji (zaczęły obowiązywać w 1979 r. po rewolucji irańskiej). Jak podaje CNN, „tymczasowe zwolnienie sankcji zniosło kary dla zagranicznych inwestorów kupujących irańską ropę. Było to kluczowe ustępstwo ze strony USA, dokonane w zamian za ponowne otwarcie cieśniny Ormuz przez Iran”. Był to także jedyny zapis czerwcowego porozumienia, który gwarantował Iranowi niemal natychmiastową korzyść finansową.
Starsza analityczka brukselskiego think-tanku Bruegel, zaznaczyła w rozmowie z CNN, że „eksport ropy pozostaje jednym z najważniejszych źródeł przychodów Iranu z twardej waluty”. Kraj zyskuje z niego miliardy dolarów, które pomagają finansować wydatki rządowe i podtrzymują gospodarkę i tak już osłabioną przez wieloletnie sankcje. Amerykańska Agencja Informacji Energetycznej informuje, że ok. 50% przychodów Iranu bazuje właśnie na sprzedaży ropy.
Gospodarka strat; ceny paliwa znów w górę
Prezydent Iranu Masoud Pezeshkian nie kryje negatywnego nastawienia do USA. Na portalu X porównał ich politykę zagraniczną do pełnienia funkcji gospodarza piłkarskich Mistrzostw Świata. Jak pisał: „Postępowanie rządu USA jako gospodarza Mistrzostw Świata podąża za jego znaną polityką zagraniczną: naginanie zasad, zastraszanie rywali, tworzenie przeszkód i oszukiwanie. To ich podręcznik MAGA (Make America Great Again, czyli popularne hasło związane z kampanią wyborczą D. Trumpa – przyp. red.). Iran odrzuca takie gry. Stanowczo bronimy naszych praw”.
Cytując CNN, „globalne ceny ropy gwałtownie wzrosły w środę po atakach Iranu na statki handlowe w pobliżu cieśniny, które sygnalizowały, że kanał – który przed wojną odpowiadał za 20% światowego handlu ropą – może się ponownie zablokować”.
Po tym, jak USA rozpoczęły naloty i przywróciły sankcję na ropę, Irański Korpus Rewolucji Islamskiej poinformował, że w odpowiedzi zaatakował amerykańskie cele wojskowe w Bahrajnie i Kuwejcie.
Zwiększający się w ostatnim czasie ruch statków na terenie Ormuz dawał nadzieję – choć niepewną – na stabilizację związanej z konfliktem sytuacji. Warto wspomnieć choćby o tym, że polski rząd zdecydował się nie przedłużać obowiązującego do końca czerwca pakietu „Ceny Paliwa Niżej” (CPN).
Po nowych atakach, ceny gazu w Europie wzrosły wczoraj o 5,5%. PAP informuje, że magazyny gazu w Europie są obecnie wypełnione w ok. 51%, co daje najniższy wynik od pięciu lat. Ceny ropy zwiększyły się z kolei o 3,2%.
Na drastycznych wzrostach cen paliwa ucierpiały jednak nie tylko europejskie gospodarki. Z informacji podanej przez PAP wynika, że amerykańskie linie lotnicze wydały w maju br. 6,66 mld dolarów na paliwo. Zbliżoną kwotę przeznaczyły na ten cel również w kwietniu. W porównaniu do analogicznego czasu w ubiegłym roku, wzrost kosztów szacuje się na 84%. Reakcją sektora lotnictwa było podniesienie cen biletów i opłat dodatkowych oraz ograniczenie liczby lotów. Jak bowiem czytamy na łamach PAP, „paliwo jest zazwyczaj jednym z głównych wydatków operacyjnych linii lotniczych, co czyni przewoźników szczególnie podatnymi na wahania cen energii”.