- WIADOMOŚCI
Trzy kraje walczą o polski atom. Minister wskazuje kluczowy warunek
Podmioty ze Stanów Zjednoczonych, Francji i Kanady są zainteresowane udziałem w budowie drugiej polskiej elektrowni jądrowej. O wyborze partnera mają zdecydować przede wszystkim cena energii, udział polskich firm w inwestycji oraz zaangażowanie kapitałowe inwestora.
Minister energii Miłosz Motyka na antenie RMF FM zapowiedział, że resort wysłał wstępne zapytania ofertowe do sojuszników, którzy byli zainteresowani realizacją projektu drugiej polskiej elektrowni jądrowej, a w odpowiedzi otrzymał trzy zgłoszenia, które pochodzą ze Stanów Zjednoczonych, Francji oraz Kanady i dotyczą trzech różnych technologii, z których każda, jak zaznaczył minister, ma swoje zalety.
Szef resortu energii podkreślił, że przy wyborze partnera dla drugiej elektrowni jądrowej rząd będzie brał pod uwagę trzy główne kryteria, ponieważ projekt ma nie tylko zwiększać bezpieczeństwo energetyczne państwa, ale także zapewnić możliwie konkurencyjny koszt wytwarzania energii oraz możliwie szeroki udział polskiego przemysłu w całym procesie inwestycyjnym.
Jak mówił, pierwszym i absolutnie decydującym kryterium powinna być cena energii elektrycznej, która będzie wytwarzana w nowej elektrowni, drugim udział polskich firm w łańcuchu dostaw i realizacji inwestycji, a trzecim zaangażowanie kapitałowe po stronie inwestora, ponieważ w przypadku drugiego projektu jądrowego państwo oczekuje nie tylko dostarczenia technologii, ale także oferty obejmującej finansowanie oraz realne uczestnictwo partnera w przedsięwzięciu.
Drugi atom między lokalizacją a finansowaniem
Minister wskazał, że decyzja dotycząca lokalizacji drugiej elektrowni jądrowej zapadnie po przeprowadzeniu trwających już badań geologicznych i geofizycznych, a w grze pozostają przede wszystkim Bełchatów i Konin, które zostały wskazane w zaktualizowanym Programie polskiej energetyki jądrowej jako lokalizacje preferowane, podczas gdy Kozienice i Połaniec pozostają lokalizacjami rezerwowymi. Według ministra Motyki wybór Bełchatowa albo Konina ma nastąpić na przełomie 2027 i 2028 roku, ponieważ żaden z potencjalnych inwestorów nie podejmie decyzji o realizacji tak dużej i kosztownej inwestycji w lokalizacji, która nie została wcześniej sprawdzona pod względem warunków geologicznych, geofizycznych oraz infrastrukturalnych.
W czerwcu Ministerstwo Energii informowało, że zaktualizowany Program polskiej energetyki jądrowej utrzymuje strategiczny cel budowy dwóch elektrowni jądrowych i nawet 9 GWe nowych stabilnych mocy, które mają wspierać bezpieczeństwo energetyczne kraju, transformację sektora energii oraz rozwój gospodarczy, a jednocześnie wskazuje, że projekt pierwszej elektrowni przeszedł z fazy przygotowań do fazy realizacji, natomiast równolegle prowadzone są działania dotyczące drugiej inwestycji.
Zgodnie z aktualizacją PPEJ druga elektrownia jądrowa ma, podobnie jak pierwsza, wykorzystywać sprawdzoną technologię wielkoskalowych reaktorów wodnych generacji III plus, a dialog konkurencyjny w sprawie wyboru dostawcy technologii i wykonawcy inwestycji ma prowadzić do wyboru kompleksowej oferty, która obejmie zarówno technologię, jak i finansowanie projektu na możliwie najlepszych warunkach.
Od pierwszego bloku do kolejnej inwestycji
Resort energii wskazywał wcześniej, że wybór partnera strategicznego i technologii dla drugiej elektrowni planowany jest w 2027 roku, rozpoczęcie budowy około 2032 roku, a uruchomienie pierwszego bloku około 2040 roku, przy czym ostateczny harmonogram będzie zależał od wyboru lokalizacji, wyników badań terenowych, modelu finansowania oraz szczegółów oferty przedstawionej przez partnera.
Podmiotem koordynującym przygotowania do drugiej elektrowni jądrowej mają być Polskie Elektrownie Jądrowe, czyli państwowa spółka odpowiedzialna także za pierwszy projekt jądrowy, natomiast w przypadku drugiej inwestycji resort widzi również istotną rolę Polskiej Grupy Energetycznej, która prowadzi badania terenowe w preferowanych lokalizacjach i ma zaplecze związane z dotychczasową infrastrukturą energetyczną w regionach wskazywanych jako potencjalne miejsca budowy.
Pierwsza polska elektrownia jądrowa powstaje w lokalizacji Lubiatowo Kopalino w gminie Choczewo na Pomorzu, a inwestorem projektu jest spółka Polskie Elektrownie Jądrowe, zaś wykonawcą amerykańskie konsorcjum Westinghouse Bechtel, które ma zrealizować trzy bloki w technologii AP1000 o łącznej mocy około 3,75 GWe.
Według obecnego harmonogramu pierwszy blok pierwszej elektrowni jądrowej ma rozpocząć komercyjną pracę w 2036 roku, a osiągnięcie pełnej mocy całej elektrowni planowane jest do 2038 roku, podczas gdy przygotowania do budowy obejmują między innymi prace na placu inwestycji, kontraktowanie kolejnych etapów oraz procedury administracyjne i regulacyjne związane z zezwoleniem na budowę obiektu jądrowego.
Ministerstwo Energii podało w czerwcu, że na dokapitalizowanie pierwszej elektrowni jądrowej w latach 2025 do 2030 przewidziano 60,2 mld zł, a model finansowania zakłada udział kapitału własnego oraz finansowania dłużnego wspieranego przez instytucje krajowe i międzynarodowe, co ma pozwolić na realizację projektu o skali uznawanej przez rząd za jedną z największych inwestycji infrastrukturalnych w historii kraju.
Szef resortu energii zapowiadał wcześniej, że przy budowie pierwszego bloku udział polskich firm, określany jako local content, ma wynieść około 40 proc., natomiast przy kolejnych blokach, wraz ze wzrostem doświadczenia, kompetencji i liczby certyfikowanych przedsiębiorstw, udział ten może wzrosnąć nawet do około 70 proc.
Resort energii podkreśla, że program jądrowy ma być nie tylko projektem energetycznym, ale również przemysłowym, ponieważ budowa dwóch elektrowni jądrowych ma oznaczać tysiące kontraktów dla przedsiębiorstw, rozwój krajowego łańcucha dostaw, transfer technologii oraz tworzenie wysoko kwalifikowanych miejsc pracy w budownictwie, przemyśle stalowym, sektorze elektromaszynowym, transporcie, logistyce, automatyce przemysłowej i usługach inżynieryjnych.
W aktualizacji PPEJ wskazano również, że energetyka jądrowa ma uzupełniać rozwój odnawialnych źródeł energii, zastępować wycofywane jednostki węglowe oraz zwiększać odporność krajowego systemu elektroenergetycznego na kryzysy i zakłócenia rynkowe, ponieważ elektrownie jądrowe produkują energię niezależnie od warunków pogodowych i mogą zapewniać stabilne moce wytwórcze dla przemysłu oraz gospodarstw domowych.
PAP/KB
