Reklama
Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Podejrzany o sabotaż Nord Stream trafi do Niemiec. Chorwacja wyda Wołodymyra Żurawlowa

Autor. nord-stream.com

Chorwacja wyda do Niemiec Ukraińca Wołodymyra Żurawlowa, podejrzewanego o udział w sabotażu gazociągów Nord Stream. W 2025 r. Żurawlow nie został wydany przez Polskę na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania – sprzeciwił się temu polski sąd.

Chorwacka obrona Żurawlowa zapowiedziała apelację – przekazała PAP. Decyzja w sprawie ekstradycji miała zapaść 18 września, jednak pisemnie poinformowano o tym pięć dni później.

Zignorowano polskie orzeczenie

Po uprawomocnieniu się niniejszej decyzji Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Chorwacji przekaże Wołodymyra Żurawlowa właściwym organom Niemiec” – napisano w orzeczeniu.

Adwokat Żurawlowa Mykoła Katerynczuk określił decyzję jako „stronniczą i polityczną” oraz zapowiedział jej zaskarżenie. W związku ze sprzeciwem wobec decyzji sądu Żurawlow ogłosi bezterminową głodówkę – zapowiedziała kancelaria. Podkreślono, że sąd w Puli „zignorował orzeczenie polskiego sądu w analogicznej sprawie dotyczącej ekstradycji”.

W podobnej sprawie Włochy wydały Niemcom na podstawie ENA innego podejrzanego o sabotaż Nord Stream – Serhija K. Jego włoski obrońca Nicola Canestrini podkreślał, że również powoływał się na decyzję polskiego sądu jako wzór postępowania w podobnych sprawach.

Niemcy skierowały do Chorwacji dwa wnioski o wydanie Żurawlowa na podstawie europejskich nakazów aresztowania wydanych 5 czerwca 2024 roku i 28 sierpnia 2026 roku – opisała PAP. W pierwszym przypadku zarzuty dotyczyły sabotażu przeciwko porządkowi konstytucyjnemu, umyślnego spowodowania eksplozji i zniszczenia budynków. W drugim czyn zakwalifikowano jako zbrodnię wojenną związaną z atakiem na obiekty cywilne i zakłóceniem funkcjonowania infrastruktury komunalnej.

Co ciekawe, w przypadku ENA Serhija K. strona niemiecka początkowo nie zakwalifikowała czynu jako zbrodni wojennej – dopiero w lipcu niemiecka prokuratura wniosła akt oskarżenia, który po raz pierwszy zawiera zarzut zbrodni wojennej. Zarzut ten nie był przedmiotem europejskiego nakazu aresztowania, na podstawie którego Republika Włoska dokonała wydania oskarżonego – poinformował wówczas E24 włoski obrońca Serhija K. Nicola Canestrini. Stwierdził on także, że w związku z tym wydanie Ukraińca przez Włochy zostało uzyskane dzięki fałszywemu przedstawieniu niepełnego zestawu zarzutów.

Reklama

Non bis in idem

Chorwaccy obrońcy argumentowali, że w sprawie Żurawlowa ma zastosowanie zasada non bis in idem, zgodnie z którą tej samej osoby nie można ponownie ścigać ani karać za ten sam czyn, jeśli sprawa została już prawomocnie rozstrzygnięta. Sąd w Puli uznał jednak, że orzeczenie polskiego sądu nie zobowiązuje Chorwacji do odmowy wykonania europejskiego nakazu aresztowania, a sąd chorwacki powinien stosować własne przepisy.

Według niemieckich śledczych Żurawlow był jednym z czterech ukraińskich nurków, którzy we wrześniu 2022 roku mieli podłożyć materiały wybuchowe na gazociągach Nord Stream i Nord Stream 2. Do eksplozji trzech z czterech nitek gazociągów, przeznaczonych do transportu gazu ziemnego z Rosji do Niemiec, doszło 26 września 2022 roku w pobliżu duńskiej wyspy Bornholm. Nurek twierdzi, że nie miał nic wspólnego z atakiem i że w czasie eksplozji przebywał w Ukrainie.

Żurawlow został ponownie zatrzymany w Chorwacji 19 sierpnia 2026 roku. Do Puli przybył jako konsultant przy produkcji filmu fabularnego o sabotażu Nord Stream pomimo ostrzeżeń polskich obrońców, którzy zalecali mu pozostanie w kraju.

W Niemczech Żurawlowowi może grozić kara do 15 lat pozbawienia wolności. W Polsce w jego sprawie wypowiadał się prezydent Karol Nawrocki i premier Donald Tusk, którzy zgodnie uznali, że decyzja polskiego sądu o niewydaniu Ukraińca była słuszna.

KŁ/PAP

Reklama