Reklama
  • WIADOMOŚCI

Kolejne skutki wojny na Bliskim Wschodzie. Kluczowy pierwiastek w ogniu walki

Katar jest jednym z największych światowych producentów helu – produktu ubocznego w produkcji LNG. Po atakach Iranu na katarski zakład Ras Laffan pojawiły się pytania o to, jak świat przetrwa bez pozyskiwanego tam helu. Katar jest jednym z jego największych globalnych dostawców.

Terminal LNG w Ras Laffan w 2012 r.
Terminal LNG w Ras Laffan w 2012 r.
Autor. Matthew Smith @ Flickr, https://www.flickr.com/photos/96701339@N04/39650222120/, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=83823860

Do czego wykorzystywany jest hel? To kluczowy element półprzewodników, wykorzystywany m.in. w produkcji przemysłowej i technikach obrazowania medycznego. A teraz rynek traci około 5,2 miliona metrów sześciennych helu miesięcznie, przy praktycznie zerowej dostępności mocy produkcyjnych na całym świecie, ponieważ hel paruje podczas magazynowania i musi dotrzeć do użytkowników końcowych w ciągu około 45 dni, jak wyjaśnia Business Insider.

Obawa o długotrwałe zakłócenia

Badania wskazują również, że ceny helu podwoiły się w wyniku szoku podażowego i mogą wzrosnąć o kolejne 25% do 50%, jeśli zakłócenia związane z wojną w regionie Zatoki Perskiej się przedłużą. Katar jest drugim co do wielkości producentem helu na świecie, dostarczając około 33% globalnej produkcji, wynoszącej 63 miliony metrów sześciennych w 2025 r. – przekazała instytucja analityczna Kobeissi Letter.

Dostawy helu z Kataru na świecie.
Dostawy helu z Kataru na świecie.
Autor. @Jihooncrypto
YouTube cover video

 „Każde długotrwałe zakłócenie wpłynie nie tylko na ceny energii, ale także na ceny żywności i produkcję przemysłową” – prognozuje UBS Global Wealth Management. Należy zaznaczyć, że hel jest w większości przedmiotem długoterminowych umów dostaw, a otwarty rynek spot jest stosunkowo niewielki. Oznacza to, że sygnały cenowe często pojawiają się powoli, nawet gdy podaż się kurczy.

30-dniowa przerwa w dostawach może spowodować wzrost cen dostarczanego helu o 10–20%, natomiast przerwa trwająca 60–90 dni może spowodować wzrost cen o 25–50%, zwłaszcza w przypadku nabywców nieposiadających długoterminowych umów na dostawyprognozował na początku marca Aleksandr Romanenko z platformy IndexBox.

Jeszcze w 2023 roku amerykańskie Stowarzyszenie Przemysłu Półprzewodników (Semiconductor Industry Association) ostrzegało, że wskutek zakłóceń w dostawach helu prawdopodobnie doszłoby do wstrząsów w globalnej produkcji półprzewodników.

Reklama

Z helem jak z ropą

Hel jednak kluczowym elementem w wielu dziedzinach, w tym w badaniach naukowych, technologii medycznej, produkcji zaawansowanych technologii czy eksploracji kosmosu – wyjaśnia amerykański Departament Zasobów Wewnętrznych.

Ciekły hel ma szereg zastosowań. Jest używany do chłodzenia magnesów w aparatach służących do rezonansu magnetycznego, do produkcji superszybkich pociągów, takich jak Shinkansen w Japonii, czy w zbiornikach paliwa w rakietach. A dopiero na samym końcu tego łańcuszka, po licznych innych zastosowaniach, znajduje się ten hel, którym pompujemy baloniki.

Jak powiedział analityk Ray Wang w wywiadzie dla CNBC, „przedłużający się konflikt regionalny może potencjalnie zakłócić działalność produkcyjną producentów chipów w zakresie pozyskiwania materiałów takich jak hel i brom”. „Na razie wpływ wydaje się ograniczony” – dodał.

Z helem jest podobnie jak z gazem ziemnym i ropa naftową wyjaśniał w 2021 r. w Radiowej Czwórce profesor Zbigniew Stojek z Wydziału Chemii Uniwersytetu Warszawskiego.

Co jakiś czas pojawia się kryzys, informacja, że go zabraknie, a potem nadchodzą informacje o nowych złożach, bardzo obszernych. Prawda jest taka, że helu jest dużo mniej niż gazu ziemnego, a zapotrzebowanie na hel bardzo rośnie.
Profesor Zbigniew Stojek

Jak dodał, koszty uzyskania helu z atmosfery dziś są nieopłacalne i sięgnie się po nie dopiero w ostateczności. Dlatego tak ważne są zakłady LNG, takie jak w Katarze. „Tylko że gaz możemy zastąpić energią elektryczną, a dla helu alternatywy nie ma - mówię tu o jego właściwości utrzymywania niskich temperatur” – podkreślił prof. Zbigniew Stojek.

Po raz pierwszy Iran uderzył w katarską rafinerię Ras Laffan z początkiem marca w odwecie za ataki przeprowadzone na terenie Iranu przez USA i Izrael. QatarEnergy zadeklarowała wkrótce stan siły wyższej, wstrzymując uprzednio produkcję LNG. Jak pisała red. Magdalena Melke, w wyniku uszkodzenia obiektu do końca maja z rynku może zniknąć nawet 19 mln ton LNG, przez co Europa i Azja będą bezpośrednio konkurować o ładunki gazu ziemnego z oceanu Atlantyckiego. W efekcie ceny LNG mogą gwałtownie wzrosnąć w połowie lata.

Reklama

Nawet jeśli zakłady w Katarze zostaną ponownie uruchomione, niedobory helu na światowych rynkach nie zakończą się szybko. Minister energii Kataru twierdzi, że wznowienie normalnych dostaw może zająć tygodnie, a nawet miesiące po zakończeniu konfliktu.

Końca wojny jednak nie widać. Prezydent USA Donald Trump mówi jedno, władze Iranu coś zupełnie innego, a w międzyczasie rozkręca się jeden z najpoważniejszych kryzysów ekonomicznych ostatnich lat. Wzajemne powiązania handlowe ukazują swoją wrażliwość – od zakłóceń w dostawach ropy i gazu, przez wpływ na produkcję nawozów, po hel, wykorzystywany współcześnie w wielu dziedzinach, w tym w tych najszybciej się rozwijających. Tak się podpala świat. Dobrze by było, gdyby na zarysowujących się na horyzoncie zgliszczach udało się zbudować nową gospodarkę. Ale teraz czeka nas przede wszystkim wyzwanie i próba szybkiej odpowiedzi na postępujący chaos oraz liczenie na to, że wojna zakończy się jak najprędzej.

Reklama