Reklama
  • ANALIZA
  • WIADOMOŚCI

Susza już w polskich domach. Sytuację pogarsza chaos deweloperski

Mieszkańcom podwarszawskiej gminy Piaseczno coraz częściej brakuje wody w kranach. W Polsce, pomimo nadziei na poprawienie sytuacji ze względu na niewidziane od lat intensywne opady śniegu tej zimy, już teraz trwa susza hydrologiczna. Dramatyczna sytuacja polskich wód, nieregulowana zabudowa i wysokie ceny mieszkań składają się na prawdziwie druzgocącą mieszankę.

Widok z lotu ptaka na zabudowę w Józefosławiu.
Widok z lotu ptaka na zabudowę w Józefosławiu.
Autor. Autor: Wojciech Wyczółkowski/https://solectwojozefoslaw.piaseczno.eu/jozefoslaw-z-lotu-ptaka-niesamowite-zdjecia-wykonane-dronem/

Choć o wszystkich tych problemach mówi się i pisze od lat, teraz widzimy prawdziwe efekty ich połączenia w administracyjnym chaosie. Brak intensywnych działań w ochronie wód i urbanistyce zbiera swoje żniwo. Szybki i łatwy zysk przekłada się w naszym kraju ponad strategię i porządek, a potem pozostawia ludzi w sytuacji bez wyjścia (i mówi, że sami są sobie winni).

Dom nad porami roku

Spójrzmy na pełny obraz: w tym tygodniu RynekPierwotny.pl przygotował raport na podstawie danych GUS i platformy BIG DATA, z którego wynika, że w pierwszym kwartale tego roku przeciętne wynagrodzenie brutto pozwalało w Polsce na zakup od 0,59 do 0,85 m kw. nowego mieszkania. Uwaga: 0,59 do 0,85 m kw.

Najtrudniejsza sytuacja jest w Warszawie – w pierwszym kwartale 2026 r. przeciętna pensja pozwalała kupić ok. 0,59 m kw. nowego mieszkania. Mówiąc krótko, przeciętnego Polaka nie stać na własne miejsce do życia.

Migracji do wielkich ośrodków nie zatrzymamy w najbliższym czasie i raczej nie ma ku temu szczególnych planów. Jednocześnie trwamy w kryzysie demograficznym i – zgodnie z aktualnymi wyliczeniami – nie będzie nas w przyszłości więcej, a mniej. Tymczasem centra dużych miast są przejmowane przez mieszkania na wynajem, wypychając ludzi poza te najlepiej skomunikowane miejsca, w sąsiedztwie usług i sklepów, jak i szkół, żłobków czy szpitali. Coraz więcej osób, szczególnie tych, którzy planują rodzinę i nie chce w związku z tym żyć na 40 metrach kwadratowych, wybiera mieszkanie pod miastem. Nowe osiedla są reklamowane jako oazy spokoju w pobliżu lasów, jednak rzeczywistość często okazuje się daleka od oazy – chyba że mówimy o pustynnym otoczeniu.

Jak mówił Michał Beim z Instytutu Sobieskiego w rozmowie z Filipem Springerem w reportażu „Ucieczka z ulicy Urbanistów”: „Deweloperzy mogą ludziom obiecać wszystko, i to robią. Sklepy, szkoły, place zabaw. Ale takie miejsca nigdy nie będą miały dobrej infrastruktury, bo one już na etapie projektu zostały bezpowrotnie zniszczone. (…) Czasami myślę, że oferty deweloperskie dotyczące przedmieść powinny być w Polsce opatrzone takimi samymi ostrzeżeniami, jakie są na papierosach”.

Kwestia dostępu do podstawowych usług, długich dojazdów w korkach, konieczności opierania się o transport indywidualny, to część problemu. Teraz do niego dochodzi słabe ciśnienie wody w kranach, a nawet jej braki. Pod Warszawą problem obejmuje Józefosław, Kamionkę, Bobrowiec i Głosków – opisuje Fakt. „Kłopoty z wodą w gminie Piaseczno przestały być problemem jednej miejscowości i wieczorną niedogodnością. Mieszkańcy północnej części gminy relacjonują, że słabe ciśnienie pojawia się wtedy, gdy wracają do domu i chcą ugotować kolację, wziąć prysznic albo uruchomić pralkę. Coraz częściej podobne trudności występują także w ciągu dnia” – przekazała Sylwia Bagińska z Faktu.

Największy problem pojawia się tam, gdzie zabudowa rośnie najszybciej – dewelopera w Polsce nie musi interesować, czy ludzie, którzy zamieszkają w nowych budynkach będą w nich mogli żyć „normalnie”, korzystając z dobrodziejstw cywilizacji. „Wiele osiedli powstało na podstawie planów z lat 90-ych, które nie zakładały tak dużego napływu mieszkańców. Bliskość Warszawy, niższe ceny domów i mieszkań oraz dostęp do terenów zielonych przyciągnęły nowych lokatorów, ale infrastruktura nie nadążyła za tempem inwestycji” – opisuje portal o2.pl.

Sołtys Kamionki Piotr Godlewski przekazał, że ciśnienie wody w jego mieszkaniu wynosi ok. 1,5 bara (standardowo powinno mieć 2,5-4). W Kamionce „wszyscy polują na wodę”, a problemem jest niewydajna instalacja i rosnące zużycie, jak opisał Fakt.

Reklama

Dom dzieci, zwierząt i jabłek

Z kole rzeczniczka gminy Piaseczno Joanna Ferlian-Tchórzewska wyjaśnia, że sytuację pogorszyły susza hydrologiczna, większe zużycie wody przy podlewaniu ogrodów, awaria u zewnętrznego dostawcy oraz likwidacja innego ujęcia w 2024 r. Burmistrz Piaseczna stwierdził w rozmowie z Gazetą Wyborczą, że susza wystąpiła w jego mieście dwa miesiące wcześniej niż w poprzednich latach – i to pomimo wyjątkowo chłodnej, jak na ostatnie lata, zimy. Dotąd problem suszy występował latem i większy pobór wody do podlewania ogródków był równoważony przez wyjazdy wakacyjne mieszkańców.

Piaseczyńskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji zwróciło się z apelem do mieszkańców „o racjonalne gospodarowanie wodą oraz ograniczenie podlewania ogródków przydomowych do niezbędnego minimum”. Problem z utrzymaniem stabilnego ciśnienia sieci wodociągowej dotyczy nie tylko tej gminy, ale również gmin ościennych, jak przekazano, oraz coraz większych obszarów kraju, na co wskazują komunikaty mówiące o suszy hydrologicznej.

W petycji mieszkańców podwarszawskiego Józefosławia oczekuje się „dostosowania tempa nowych przyłączy wody dla deweloperów do wydajności mediów, przedstawienia konkretnego harmonogramu inwestycji w sieć i przeprowadzenia niezależnego audytu technicznego infrastruktury”.

Józefosław to największa pod względem liczby ludności wieś w Polsce. Jak to się stało? Od lat 90-ych w Józefosławiu rozpoczęła się intensywna rozbudowa deweloperska, co przekształciło dawne pola w osiedla domów jednorodzinnych, szeregowców i bloków, o czym można przeczytać choćby w broszurze Wydziału Urbanistyki i Architektury Urzędu Miasta i Gminy w Piaseczniez z 2017 r. Należy zaznaczyć, że braki wody czy też niskie ciśnienie nie jest odczuwalne przez wszystkich mieszkańców Józefosławia, jak dowiedziała się E24.

Reklama

Kwadrat pustej przestrzeni

Co gorsza, międzynarodowe i krajowe modele klimatyczne ostrzegają przed poważną suszą w Europie Środkowej w miesiącach letnich, przewidując fale upałów i opady znacznie poniżej normy, o czym pisała dla E24 red. Alicja Jankowska. W Polsce niemal ¾ stacji hydrologicznych znajduje się już teraz w strefie wody niskiej. Wydano już 9 ostrzeżeń przed suszą hydrologiczną. Jak skomentował w rozmowie z Polską Agencją Prasową ekohydrolog dr Sebastian Szklarek z Europejskiego Regionalnego Centrum Ekohydrologii PAN w Łodzi, takich danych jak teraz można by się spodziewać, ale pod koniec lata, a nie na początku wiosny. 74 proc. stacji hydrologicznych w Polsce znajduje się w strefie wody niskiej. Jedna czwarta rzek ma stan wody średniej, a tylko 1 proc. – wody wysokiej.

W ocenie dr. Szklarka sucha wiosna – wraz z zamieciami piaskowymi, obserwowanymi również w Polsce – stała się nową normą. „To się ostatnio powtarza rok w rok. Dlatego trzeba wdrażać faktyczne działania na rzecz zatrzymywania wody opadowej i wykorzystywania każdej kropli, która spadnie z nieba” – podsumował.

Trudno jest dyskutować z faktami, patrząc na sytuację, przed którą ostrzegano od lat. Zarówno z punktu widzenia ekspertów ochrony środowiska, jak i urbanistów. Dwa problemy łączą się, sprawiając, że życie codzienne w Polsce staje się coraz trudniejsze. I, oczywiście, nie każdy musi mieszkać pod Warszawą, ale to stolica – i inne duże miasta kraju – przyciągają i według prognoz dalej będą przyciągać pracowników. Tylko że ci pracownicy po jakimś czasie będą chcieli się gdzieś osiedlić, a pomimo wyższego średniego wynagrodzenia w dużych ośrodkach, nie będzie ich stać na mieszkania, nie będą mogli – jeśli się na to zdecydują – zakładać rodziny.

Obecny brak polityk, które obejmowałyby szeroki aspekt problemów przeciętnego człowieka, których boją się ludzie wchodzący w dorosłość, jak i ci, którzy dorośli już są, to olbrzymi problem Polski, zapowiadającej (i słusznie) wciąż większe i większe inwestycje czy to w obronność, czy w energetykę. Kraj, aby się rozwijać, musi przyjąć określoną strategię, musi stawiać w centrum człowieka – i to tego przeciętnego, a nie najbogatszego. Inaczej przez kolejne lata politycy i publicyści będą zadawać te same pytania o to, dlaczego w Polsce nie rodzą się dzieci. I nie będą widzieć, że jest to suma doświadczeń, a utrudnianie codziennego życia, na przeróżne sposoby, będzie dalej działało tak przeciw demografii, jak i przeciw rozwojowi ogółem.

Tymczasem próby regulacji zabudowy miast i wsi spełzają w Polsce na niczym (nie będę tutaj dotykać wrażliwego problemu estetyki polskiej zabudowy, wszechobecnych reklam i nieporządku). W reportażu Filipa Springera ujętym w zbiorze „Wanna z kolumnadą” opisany jest historia prof. Tadeusza Markowskiego, prezesa Towarzystwa Urbanistów Polskich. „Na początku lat 90-ych w Łodzi próbował przekonywać w czasie sesji Rady Miasta o potrzebie sporządzenia planów przestrennych” - pisze Springer. Jeden z radnych uznał to za wprowadzanie socjalizmu na nowo, stwierdził, że przestrzeń i miasto należy zostawić Bogu, a teraz jest gospodarka rynkowa. I takie właśnie podejście, do bożej w swoistym rozumieniu gospodarki rynkowej pokutuje w Polsce. Urbanistyka stała się kolejną ofiarą transformacji. Wyjątkowo niezasłużenie.

Reklama

O problemach wody również mówi się głośno i szeroko, tak samo jak o problemach dotyczących klimatu i ochrony środowiska ogółem. Jeśli jednak nie odnajdzie się woli politycznej do zmian, jak i nie zauważy, że planowanie miast, klimat, ochrona środowiska i energetyka to ściśle powiązane elementy naszej rzeczywistości, to deweloperzy będą dalej wyznaczać standardy w naszym kraju, a sytuacji takich, jak w opisanych w tym tekście w podwarszawskich miejscowościach, będzie coraz więcej.

Zobacz również

Reklama