Reklama
  • WIADOMOŚCI

Chaos komunikacyjny: Trump odracza ataki, Iran zaprzecza rozmowom

Prezydent USA Donald Trump podał we wpisie na portalu Truth Social, że poinstruował Pentagon, aby odroczył wszelkie amerykańskie ataki na irańskie elektrownie o pięć dni.

Autor. The White House https://www.whitehouse.gov/gallery/operation-epic-fury/

Trump poinformował, że to wynik „bardzo dobrych i produktywnych rozmów” między Waszyngtonem i Teheranem, które miały dotyczyć „całkowitego rozwiązania [naszych] działań wojennych na Bliskim Wschodzie”. Irańska agencja Fars zaprzeczyła tym doniesieniom.

Chaos informacyjny

W oparciu o charakter i ton tych głębokich, szczegółowych i konstruktywnych rozmów, które będą trwały przez cały tydzień, wezwałem Departament Wojny do odłożenia wszelkich ataków wojskowych na irańskie elektrownie i infrastrukturę energetyczną na okres pięciu dni, z zastrzeżeniem sukcesu trwających spotkań i rozmów” - napisał Donald Trump.

Autor. Zrzut ekranu z portalu TruthSocial @realDonaldTrump

Problem w tym, że Teheran zdementował tę informację. Irańska agencja Fars podała, że władze Iranu „nie prowadzą pośredniej ani bezpośredniej komunikacji z USA”.

Z kolei półoficjalna agencja irańska Tasnim przekazała, powołując się na wysokiego rangą irańskiego urzędnika ds. bezpieczeństwa, że ”nie odbyły się żadne negocjacje i żadne nie są w toku”. Według jego relacji Iran poinformował swoich sojuszników, że będzie kontynuował obronę „aż do osiągnięcia niezbędnego poziomu odstraszania”.

Pytany o zaprzeczenie ze strony Iranu, by takie rozmowy faktycznie były prowadzone, odparł, że „nie wie, o czym oni mówią”, bo ostatni kontakt odbył się w niedzielę wieczorem, a USA reprezentowali jego zięć Jared Kushner i specjalny wysłannik Steve Witkoff. Dodał przy tym, że w Iranie trudno jest otrzymywać informacje, bo siły USA zniszczyły dużą część irańskiej infrastruktury.

Od początku ubiegłego weekendu wypowiedzi prezydenta Trumpa wywołują chaos informacyjny, a przywódca USA wysyła sprzeczne komunikaty w ciągu mniej niż 24 godzin. W piątek Trump oznajmił, że nie jest zainteresowany zawieszeniem broni z Iranem tylko po to, aby kilka godzin później napisać w poście na Truth Social, że Waszyngton jest „blisko osiągnięcia swoich celów” i rozważa „zakończenie szeroko zakrojonych działań militarnych na Bliskim Wschodzie”.

Zaledwie dzień później prezydent USA zagroził, że zaatakuje irańskie elektrownie, jeśli Teheran nie otworzy zablokowanej cieśniny Ormuz w ciągu 48 godzin. Jeszcze w niedzielę przedstawiciele jego administracji, w tym ambasador przy ONZ Michael Waltz, podtrzymywali groźby prezydenta, nie wykluczając nawet uderzeń na elektrownię jądrową w Buszehrze. Część komentatorów jasno wskazywała, że amerykańskie uderzenie na irańskie elektrownie cywilne byłoby zbrodnią wojenną.

Jednak irańskie władze nie ugięły się pod amerykańską presją, nawet pomimo tego, że infrastruktura wodna i energetyczna kraju doznała poważnych strat na skutek amerykańsko-izraelskich ataków.

Według szefa irańskiego Czerwonego Półksiężyca Pirhoseina Koliwanda uszkodzonych zostało aż 81 365 obiektów cywilnych, w tym budynki mieszkalne i gospodarcze, szkoły, placówki medyczne i samochody.

Teheran oznajmił, że w przypadku ataku na swoją infrastrukturę energetyczną skieruje rakiety na kluczowe obiekty energetyczne w całym regionie. Dodatkowo Rada Obrony Iranu ostrzegła, że w razie amerykańskiego desantu na irańskie wybrzeże lub wyspy, cała Zatoka Perska zostanie zaminowana.

Emigracyjny portal Iran International przekazał za prorządową agencją Mehr, że zdaniem MSZ w Teheranie wypowiedzi Trumpa wpisują się w działania mające na celu obniżenie cen energii i zyskanie czasu na realizację planów militarnych USA. Resort podał, że kraje regionu podjęły inicjatywy mające na celu zmniejszenie napięć, ale Iran jasno zadeklarował, że adresatem wszystkich takich inicjatyw powinny być USA, bo to one rozpoczęły wojnę.

MM / Oskar Górzyński / PAP

Reklama

Zobacz również

Reklama