Reklama
  • ANALIZA
  • WYWIADY
  • W CENTRUM UWAGI

Gazowy przewrót w Europie. Rośnie potęga Rumunii

omvpetrom.com/en
omvpetrom.com/en
Autor. omvpetrom.com/en

Neptun Deep to najważniejszy projekt energetyczny w historii Rumunii od upadku reżimu komunistycznego – powiedział w rozmowie z E24 George Scutaru, szef rumuńskiego ośrodka analitycznego New Strategy Center. Neptun Deep to największy projekt wydobycia gazu ziemnego w Rumunii, drugi rumuński projekt głębinowy na Morzu Czarnym po złożu Midia.

Rumunia ma duże ambicje i potrzebne złoża. Polscy politycy szeroko mówią o budowaniu hubu gazowego poprzez terminale LNG, ale zarówno w Rumunii, jak i w Bułgarii oraz Turcji rozwijane są kolejne, łączące się w całość, projekty gazowe.

Wszyscy gracze w regionie

Flagowa inwestycja Bulgartransgazu to Korytarz Pionowy – budowa nowych pętli gazociągów i modernizacja tłoczni gazu, co ma na celu zwiększenie przepustowości interkonektorów z Grecją i Rumunią.

Dla Turcji kluczowy jest Projekt Sakarya – to, podobnie jak w Rumunii, projekt wydobycia. Sakarya jest złożem głębinowym, którego zasoby szacuje się na 785 mld m3. Poza tym rozbudowywane są terminale LNG i podziemne magazyny gazu, a także prowadzony jest projekt Tureckiego Hubu Gazowego.

Gaz był do tej pory domeną Rosji w Europie, a gdyby nie wojna przeciw Ukrainie, możliwe, że wiele by się w tej kwestii nie zmieniło. Europa, jak i reszta świata, wiedzą jednak, że nie można polegać na niestabilnych partnerach, a kluczem do bezpieczeństwa jest dywersyfikacja.

Rumuński Neptun Deep ma do wykorzystania około 100 mld m3. Ta inwestycja o wartości 4 mld euro pozwoli Rumunii umocnić się na pozycji największego producenta gazu w UE. Kraj ten w 2024 r. zepchnął z pierwszego miejsca dotychczasowego lidera w tej kategorii, Holandię. Rozpoczęcie komercyjnej eksploatacji złóż czarnomorskich zaplanowano już na 2027 r.

Choć pozyskiwany surowiec konsumowany będzie przede wszystkim w kraju oraz eksportowany do najbliższego sąsiada Rumunii, Mołdawii, to wśród potencjalnych klientów pojawiają się też inni zainteresowani. A wśród nich kraje, którym trudno jest pożegnać się z rosyjskim surowcem, takie jak Węgry, Słowacja, Serbia czy Niemcy.

Rumunia zużywa rocznie około 11-12 mld m3 – przekazał George Scutaru. Mołdawia, bez Naddniestrza, ok 1 mld m3Projekt mógłby mieć istotny wpływ nie tylko na bezpieczeństwo energetyczne Rumunii, ale także na stabilność regionu” – dodał Scutaru. Gaz z Rumunii ma ponadto pokrywać ok. 2-3% krajowego zużycia Niemiec od przyszłego roku. Neptun Deep, zgodnie z planem, ma rozpocząć działanie na przełomie I i II kwartału 2027 roku.

Ważne jest dla nas, żeby pokryć także całkowite zużycie Republiki Mołdawii. Mołdawia była w przeszłości poddana dużemu naciskowi ze strony Rosji, ponieważ Rosja wykorzystuje gaz jako broń, nakładając presję polityczną” – podkreślił Scutaru.

Dla Mołdawii dostawy gazu z Rumunii są kluczowe, bo od grudnia 2022 r. kraj ten (a konkretnie pozostająca pod pełną kontrolą władz w Kiszyniowie część prawobrzeżna, tj. bez separatystycznego Naddniestrza) niekonsumuje już rosyjskiego gazu.

Przed rozpoczęciem inwazji Rosji na Ukrainę Mołdawia była całkowicie zaopatrywana przez Gazprom. Jak wyjaśnił analityk, już Viktor Orban jako premier Węgier współpracował z rządem w Bukareszcie w kwestiach energetycznych – częściej zresztą bywał w rumuńskiej stolicy wyłącznie roboczo, by poruszać właśnie te problemy niż jeździł tam z oficjalnymi wizytami. Tematem tych roboczych dyskusji były głównie dostawy gazu.

W dodatku, z perspektywy niemieckiej rumuński gaz to ważne źródło bezpieczeństwa dostaw. „Wszystko to razem sprawia, że ta inwestycja jest istotna nie tylko dla sąsiadów Rumunii, ale dla całego szerszego regionu. Przyczyna się ona do stabilizacji napiętej i chwiejnej – chociażby w związku z trwającym konfliktem rosyjsko-ukraińskim – sytuacji na europejskim rynku energetycznym. . (…) Jest też ważna z punktu widzenia samej Rumunii – zapewni jej ona zarówno spore dochody ze eksportu surowca (i to w czasie gdy Bukareszt mierzy się z  wysokim deficytem budżetowym), jak i pozwoli w pełni uniezależnić się od importu. Do tej pory kraj, mimo dużej, sięgającej ok. 9 mld m3 rocznie produkcji lokalnej i tak musiał sprowadzać pewne wolumeny z zagranicy.”– mówił Kamil Całus w rozmowie z E24.

Reklama

Długo wyczekiwana odmiana

Powstaje pytanie: czy w momencie szeroko zakrojonych działań wojennych, zabłąkanych dronów wlatujących na terytorium Rumunii, rosyjskiej floty cieni pokonującej także Morze Czarne i atakowanej przez siły ukraińskie, projekt taki jak Neptun Deep ma w ogóle szansę przetrwać? Wśród zagrożeń rumuński analityk wymienia także miny morskie rozmieszczone w akwenie.

Po rozpoczęciu inwazji zagrożenie na Morzu Bałtyckim stało się bardzo realne i zobaczymy, co się wydarzy po zakończeniu wojny. Zagrożenie, jakie niosą miny morskie, pozostanie na Morzu Czarnym przez wiele lat” – skomentował Scutaru.

W dodatku, Rosjanie uciekają się także do metod zastraszania: podlatują odrzutowcami blisko statków rozmieszczonych na morzu, stosują środki walki elektronicznej, próbują zakłócać komunikację między statkami. Scutaru przekonywał jednocześnie, że Rumunia ma środki zaradcze w tym zakresie.

Kwestie bezpieczeństwa wydobycia gazu ze złóż Neptun to temat, który dyskutowany jest w Rumunii właściwie od początku pracy nad tym projektem. A odkrycie złoża nastąpiło już wiele lat temu. W międzyczasie wybuchła wojna na pełną skalę” – przekazał analityk OSW Kamil Całus w rozmowie z E24.

Ryzyko otwartego, bezpośredniego ataku rosyjskiego na czarnomorską,  rumuńską infrastrukturę gazową jest relatywnie niewielkie – stwierdził Całus.

Rumuni obawiają się jednak, że może ona stać się obiektem działań o sabotażowych, przy czym takich, których autorstwo trudno będzie jednoznacznie przypisać konkretnemu państwu. Jeśli w platformę lub gazociąg uderzy „zabłąkany” dron morski, albo dryfująca mina to trzeba będzie nie tylko zidentyfikować kraj jej pochodzenia, ale też udowodnić, że obiekt taki nie znalazł się tam przypadkiem i że celem jego operatora było uszkodzenie kluczowej rumuńskiej infrastruktury energetycznej. To zaś będzie niezwykle trudne. Co gorsza, instalacje rumuńskie mogą faktycznie stać się ofiarą zupełnie przypadkowych min czy dronów – zarówno rosyjskich jak i ukraińskich” – wyjaśnił.

Rumunia, wraz z Bułgarią i Turcją, prowadzą wspólną inicjatywę walki z minami – MCM Black Sea Task Group. Zaledwie 8 lipca w czasie szczytu NATO w Ankarze te trzy kraje podpisały porozumienie w sprawie rozszerzenia misji. Jego kluczowym elementem jest wspólna ochrona infrastruktury offshore – takiej jak projekt Neptun Deep.

Neptun Deep odmieni region i z tego powodu myślę, że Rosja będzie próbowała zakłócić, opóźnić, wpłynąć na projekt. (…) Polska i Rumunia powinny zacieśnić współpracę, spodziewamy się wizyty prezydenta Karola Nawrockiego pod koniec roku i prawdopodobnie podpiszemy mapę drogową dla partnerstwa na następne 10 lat, by wzmocnić polsko-rumuńską współpracę” – przekazał Scutaru. Jak dodał, jedną z kwestii, jaka łączy oba kraje jest konieczność wyciągnięcia wniosków „z tego, co się dzieje na Morzu Bałtyckim i na Morzu Czarnym” w kontekście ochrony infrastruktury krytycznej.

Terminale na Morzu Bałtyckim mają kluczowe znaczenie dla waszego bezpieczeństwa. Nasze złoża gazu i nasze terminale na Morzy Czarnym są dla nas kluczowe” – stwierdził analityk.

Reklama

Energetyka w podzielonych krajach

Gdy ruszy Neptun Deep „Rumunia umocni swoją pozycję największego producenta gazu w Unii Europejskiej i czwartym największym po Rosji, Norwegii i Wielkiej Brytanii” – zapewnił Scutaru.

Rumuński gaz jednak w samej Rumunii pozostaje mocno politycznym tematem. Pierwszych odwiertów dokonano w 2012 r. i „dość szybko zaczęto ten temat wykorzystywać", jak przekazał Kamil Całus. Przedłużało się przygotowanie ram prawnych dla złóż czarnomorskich, co sprawiło, że w pewnym momencie proces został praktycznie zamrożony. Exxon Mobil, który był jedną z głównych spółek zaangażowanych w projekt, uznał ostatecznie, że nie będzie dla niego opłacalny i wycofał się z inwestycji.

Rumuńscy politycy próbowali grać kartą suwerenistyczną, nacjonalistyczną” – wyjaśnił Kamil Całus. Działo się to za rządów postkomunistycznych socjaldemokratów (2017-2019), wówczas skonfliktowanych z Brukselą na tle kontrowersyjnych reform wymiaru sprawiedliwości. W takiej atmosferze pytanie o to, co zrobić ze złożami na Morzu Czarnym, szybko zrosło się ze sporem o rumuński suwerenizm – część polityków przekonywała, że tego gazu nie należy w ogóle sprzedawać.

Dziś temperatura sporu jest niższa, choć gaz wciąż bywa kartą przetargową. „Nadal się o nim rozmawia i przerzuca oskarżeniami” – zauważył Całus. Opozycja zarzuca władzom, że pozwalają zarabiać na rumuńskim surowcu zagranicznym podmiotom, nie zastanawiają się nad tym jak reinwestować pozyskane ze sprzedaży gazu środki dla rozwoju lokalnej gospodarki, czy że nie próbują wykorzystać nowych zasobów do obniżenia cen na rynku rumuńskim.

Największa obecnie opozycyjna siła parlamentarna, narodowo-koserwatywna partia AUR ,która w sondażach osiąga 35-40% poparcia, deklaruje, że rumuński gaz powinien trafiać przede wszystkim do Rumunii, aby ceny energii i gazu były niższe. „Sama idea eksploatacji zasobów czarnomorskich nie budzi wątpliwości, ale już to jak podzielone zostaną ostateczne zyski i czy zwiększy bezpieczeństwo kraju, tworzy podziały polityczne." – skomentował analityk.

Dywersyfikacja w energetyce to w dużej mierze efekt zmieniającej się percepcji bezpieczeństwa i rosnącego przekonania, że nie można uzależniać się od jednego dostawcy, szczególnie, gdy jest to tak specyficzny dostawca jak Rosja – przekazał Całus.

Ale nie chodzi tylko o kwestie stricte rosyjskie. Świat nie jest w tej chwili, łagodnie mówiąc, miejsce stabilnym i prawdopodobnie nie stanie się taki w dającym się przewidzieć terminie” – podsumował analityk OSW.

Projekty w Rumunii, ale też w Bułgarii i Turcji, tworzą oś dostaw gazu Wschód-Zachód. Polskie terminale LNG to oś Północ-Południe. Europa – po latach przekonywania przez Niemcy, że sposobem na tanią energię jest uzależnienie od rosyjskiego gazu – tworzy nowe możliwości m.in. dzięki krajom, które wychodzą z cienia rosyjskiego imperializmu. Gaz nie ma pozostać z nami na zawsze, ale na pewno nie odejdzie też z dnia na dzień.

Paliwa kopalne nadal są niezastąpione choćby w wojskowości, a trwająca w Europie wojna udowadnia, że lepiej było słuchać tych, którzy bili na alarm, a nie tych, którzy z premedytacją zakrywali oczy, gdy Moskwa przekraczała kolejne granice barbarzyństwa. Energia nie może być jedynie względnie „tania”, musi być przede wszystkim bezpieczna – a oznacza to także, że nie pochodzi od dostawcy, który jest agresorem, regularnie atakującym infrastrukturę energetyczną.

Neptun Deep ma szansę, by być jednym z czołowych projektów, odmieniających architekturę energetyczną Europy. A złóż na Morzu Czarnym jest więcej – obecnie ich wykorzystanie to kwestia potrzeby, decyzyjności, jak i, czego nie da się ominąć w obliczu trwającej w Europie wojny, bezpieczeństwa

Reklama
Reklama