- ANALIZA
- WIADOMOŚCI
250 mld euro i brama do UE. Czego Korea i Japonia szukają w Polsce?
„Musimy budować nowy ład międzynarodowy” - mówił premier Donald Tusk podczas swojej niedawnej wizyty w Korei Południowej. A jeśli mowa o wielkiej polityce, to mowa również o energetyce - o czym doskonale zdaje sobie sprawę Warszawa, Tokio i Seul.
Współpraca w zakresie energetyki jądrowej, inwestycje w transformację energetyczną czy zabezpieczenie dostaw LNG były jednymi z głównych tematów kwietniowych rozmów polskiej delegacji w krajach Azji Wschodniej. Czy wizyta w Japonii i Korei Południowej zaowocuje współpracą energetyczną? Na czym zyskają nasi azjatyccy partnerzy?
250 mld euro inwestycji w 10 lat
Wizyta premiera Tuska, która miała miejsce między 12 a 15 kwietnia, jest odczytywana przede wszystkim jako okazja do wzmocnienia sektora zbrojeniowego oraz sposób na dywersyfikację rynków zbytu dla polskiego rolnictwa, które nadal obawia się skutków podpisanej umowy z krajami Mercosur. I rzeczywiście - bezpośrednim efektem wizyty było otwarcie hermetycznego i lukratywnego rynku japońskiej wołowiny na polskich producentów, a także „polonizacja” umów zbrojeniowych z Koreą Południową.
Jednak żywność i broń to nie wszystko, o czym rozmawiano z partnerami z Azji Wschodniej. Zarówno Korea Południowa, jak i Japonia, to światowi liderzy w zakresie energetyki jądrowej, dysponujący ogromnym doświadczeniem technologicznym, operacyjnym i eksportowym.
Obecnie oba państwa przeżywają „atomowy renesans” - zarówno w kontekście polityki krajowej, jak i zagranicznej. Seul pozostaje żywo zainteresowany eksportem technologii nuklearnych poprzez państwowy koncern energetyczny KHNP, a Tokio planuje spieniężyć swoje wieloletnie doświadczenie w sektorze m.in. poprzez produkcję komponentów do reaktorów nowej generacji i inwestycje w SMR.
Jednak popyt na technologie jądrowe to nie wszystko, czym Warszawa może kusić azjatyckich partnerów. „W samą energetykę Polska zainwestuje w ciągu najbliższych 10 lat prawie 250 mld euro. Naprawdę staliśmy się potęgą gospodarczą Europy. Dysponujemy także jedną z najsilniejszych armii na kontynencie, a w tych trudnych czasach należymy do najbezpieczniejszych miejsc na świecie” - argumentował Donald Tusk podczas spotkania z japońską organizacją biznesową Keidanren.
Transformacja energetyczna Polski rzeczywiście staje się atrakcyjnym lewarem w dyskusjach biznesowych z zagranicznymi partnerami.
Według Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu (KPEiK), łączne nakłady inwestycyjne w sektorze energetycznym w latach 2026-2040 wyniosą 2,7-3,5 bln złotych. Większość projektów będzie dotyczyć wielkoskalowych źródeł OZE, magazynów energii, sieci elektroenergetycznych, wzmocnienia elastyczności systemu oraz rozwoju mocy jądrowych.
Podczas wizyty w Azji Wschodniej polski rząd starał się przedstawić kraj nad Wisłą jako stabilnego, wiarygodnego partnera i prężnie rozwijającą się gospodarkę, z którą można nawiązać lukratywną współpracę. W podróży uczestniczyli minister finansów Andrzej Domański, minister rolnictwa Andrzej Krajewski, zarząd Banku Gospodarstwa Krajowego oraz przedstawiciele Polskiego Funduszu Rozwoju.
Tokio i Seul rozpoznały obszary do współpracy, w efekcie czego wzajemne relacje podniesiono do poziomu wszechstronnego partnerstwa strategicznego. Jest to najwyższa forma długofalowej współpracy między państwami, co otwiera Warszawie drzwi m.in. do szybszych ścieżek negocjacyjnych, omijania biurokratycznych barier i priorytetowego traktowania.
Wizyta po 27 latach
„Żyjemy w czasach wielkich wstrząsów, naznaczonych wojnami i konfliktami. Musimy budować nowy ład międzynarodowy” - mówił donald Tusk podczas spotkania z prezydentem Li Dze Mjungiem. „Polska i Korea będą współpracować w celu zapewnienia stabilności tego nowego, wyłaniającego się świata”.
Polski premier odwiedził Seul po raz pierwszy od 27 lat - i nie było to jedynie odmrożenie kontaktów na poziomie państwowym. W kontekście energetycznym wizyta w Korei Południowej jest odczytywana przede wszystkim jako współpraca w budowie drugiej elektrowni atomowej w Polsce.
Współpraca między KHNP a spółką ZE PAK została nawiązana w 2022 roku, a projekt budowy reaktorów APR1000 oraz APR1400 wszedł w fazę wczesnych przygotowań. Jednak Koreańczycy oficjalnie wycofali się z inwestycji w połowie sierpnia ubiegłego roku, przerzucając odpowiedzialność na Warszawę.
W rzeczywistości mogło chodzić o zakulisowy konflikt z amerykańską firmą Westinghouse i podziale „nuklearnych stref wpływu” między Waszyngtonem a Seulem. W efekcie projekt drugiej elektrowni jądrowej w Polsce upadł - choć tylko chwilowo. Temat „drugiego atomu” stale powraca, a Warszawa kusi możliwością inwestycji na zmianę USA, Francję i… ponownie Koreę Południową.
Oparte na faktach! 🇵🇱🇰🇷🇯🇵 pic.twitter.com/BC03MlTbk9
— Adam Szłapka (@adamSzlapka) April 16, 2026
Niemniej jednak zdaniem dr Bożeny Horbaczewskiej ze Szkoły Głównej Handlowej wizyta w Seulu nie może skutkować dalszym odkładaniem w czasie kluczowych decyzji. „Władze państwowe powinny podjąć decyzję w sprawie tego konkretnego projektu” - podkreśla dr Horbaczewska.
Działania dyplomatyczne powinny przekładać się na konkretne działania, na coś, co zmaterializuje się w postaci elektrowni jądrowej. Wydaje się, że największym wyzwaniem nie jest dzisiaj pozyskanie partnerów biznesowych, ale przejście z fazy rozmów do decyzji i do realizacji.
podkreśla ekspertka.
Podczas wizyty nie padły żadne zobowiązujące deklaracje w zakresie sektora energetycznego, ponieważ odgrywał on drugorzędną rolę w porównaniu z sektorem zbrojeniowym. Niemniej jednak zdaniem dr Joanny Beczkowskiej z Ośrodka Spraw Azjatyckich Uniwersytetu Łódzkiego, Korea widzi szansę na rozwój reaktorów SMR (istnieje mniejsze ryzyko zablokowania tych inwestycji przez USA) oraz udział w łańcuchu dostaw i współpracę jako podwykonawców w projektach realizowanych przez Amerykanów.
”Zainteresowanie Polską wynika przede wszystkim z kalkulacji strategicznej i gospodarczej. Polska jest dla Korei Południowej bramą do rynku UE, oferując jednocześnie niższe koszty inwestycji i korzystną lokalizację” - podkreśla dr Beczkowska. „Współpraca wpisuje się w szersze ambicje Seulu, który chce umacniać swoją pozycję jako globalny eksporter uzbrojenia i technologii, w tym energetyki jądrowej”.
Japonia szuka sojuszników
Wizyta w Tokio obfitowała w szerszy repertuar energetyczny - to właśnie tam padła deklaracja o 250 mld euro inwestycji w polską energetykę w ciągu najbliższej dekady. „Zakres naszej współpracy jest naprawdę niesamowity. Rozmawiałem o tym także ze środowiskami biznesu japońskiego. Ta współpraca, to od kosmosu po wołowinę, od energii nuklearnej po kolei dużych prędkości, od cyberbezpieczeństwa po sztuczną inteligencję” - mówił premier Tusk.
Na stopie deklaratywnej partnerstwo między obydwoma krajami ma obejmować transfer wiedzy i innowacje w zakresie technologii wodorowych oraz amoniakowych, które Japonia forsuje jako rozwiązanie w zakresie dekarbonizacji przemysłu ciężkiego i transportu morskiego. Nie zapomniano również o energetyce jądrowej - szczególnie w zakresie pozyskiwania kluczowego know-how.
本日、ポーランドのドナルド・トゥスク首相@donaldtuskを東京にお迎えし、首脳会談を行いました。
— 高市早苗 (@takaichi_sanae) April 15, 2026
日本とポーランドは、自由、民主主義、人権、法の支配といった価値や原則を共有する重要なパートナーであり、近年、政治・安全保障、経済、人的交流など幅広い分野で協力を深化させています。… pic.twitter.com/R2SZlJejLf
Jednak zdaniem dr Marcina Sochy z Ośrodka Spraw Azjatyckich Uniwersytetu Łódzkiego, dla Japończyków równie ważna co atom okazała się polska deklaracja w zakresie rozwijania współpracy w zakresie metali ziem rzadkich oraz poparcia dla wolnego handlu. „Administracja Sanae Takaich prowadzi obecnie szeroko zakrojoną ofensywę dyplomatyczną, której celem jest poszukiwanie sojuszników w narastającym konflikcie z Pekinem” - zaznacza ekspert.
Polska jest jednym z elementów politycznej układanki Japonii, a spadek zaufania do administracji Donalda Trumpa powoduje, że Tokio musi stawiać na niezależne działania i budowanie alternatywnych form współpracy międzynarodowej.
”W dyskursie politycznym przewija się pomysł rozwoju współpracy pomiędzy „middle powers” a w japońskich komunikatach płynących z MSZ powtarzany jest termin rozwoju współpracy „pomiędzy podobnie myślącymi państwami” luba „państwami dzielącymi wspólne wartości”” - zaznacza dr Socha. I właśnie na tym korzysta Warszawa.
Według eksperta z UŁ strona japońska od wielu lat jest zainteresowana inwestycjami w polski sektor energetyczny: począwszy od promowania "technologii czystego węgla" (które nie zyskały aprobaty UE), przez zainteresowanie polskim rynkiem OZE oraz systemami magazynowania energii. Obecnie Tokio również stawia na polski atom i liczy na zamówienia we współpracy z firmami amerykańskimi.
Rosnące napięcia geopolityczne mogą zacieśnić współpracę polsko-japońską - ostatecznie w sytuacji kryzysu poszukuje się sojuszników nie tylko wśród krajów regionu, co wielokrotnie udowodnił już konflikt rosyjsko-ukraiński. I choć sektor energetyczny nie zdominował polskich rozmów z krajami Azji Wschodniej należy pamiętać, że w planach energetycznego rozwoju nie warto ograniczać się jedynie do bliskich nam państw zachodnich, a tworzyć relacje z - być może równie bliskimi - państwami Azji.

