Reklama
  • ANALIZA
  • WIADOMOŚCI

Francja uczy się od Chin, jak szybciej budować atom

W odniesieniu do wizyty prezydenta Emmanuela Macrona w Polsce i wzmiankach o współpracy energetycznej między Warszawą a Paryżem warto wspomnieć, że największy europejski operator elektrowni jądrowych, francuski EDF, wysłał swoje zespoły pracownicze na miesięczne staże do Chin, aby nauczyły się… jak szybciej budować elektrownie jądrowe.

Elektrownia jądrowa EDF Nogent-sur-Seine
Elektrownia jądrowa EDF Nogent-sur-Seine
Autor. EDF

Ironii całej tej sprawie dodaje fakt, że to właśnie Francuzi w latach 80. XX wieku pokazywali Chińczykom, jak konstruować pierwsze elektrownie tego typu w Państwie Środka. Teraz to Paryż uczy się od Pekinu.

12 lat opóźnień

Według doniesień brytyjskiego Financial Times ze stycznia tego roku, francuski EDF wysłał zespoły swoich pracowników na miesięczne staże do chińskich zakładów CGN i China Nuclear Engineering Corporation. Powód? Francuski gigant energetyki jądrowej chce skrócić czas budowy elektrowni atomowych do około sześciu lat.

YouTube cover video

Paryż ponownie stawia na atom i elektryfikację, co szczególnie mocno wybrzmiewa w trakcie obecnego kryzysu energetycznego i wzrostu cen ropy naftowej oraz gazu ziemnego. Jednocześnie, europejski prymus energetyki jądrowej napotyka wiele wyzwań na drodze do odnowienia dawnej chwały.

Do głównych problemów EDF można zaliczyć finansowanie i terminowość wykonania projektów. Zacznijmy od wydłużonego, francuskiego harmonogramu.

Sztandarowym przykładem jest reaktor Flamanville 3 w Normandii, którego budowę rozpoczęto w 2007 roku. Początkowo planowano oddać go do użytku już w 2013 roku, jednak ostatecznie jednostka osiągnęła pełną moc operacyjną... w grudniu 2025 roku. W tym czasie koszty inwestycji wzrosły z 3,3 mld euro do ponad 13 mld euro.

Wśród przyczyn gigantycznych opóźnień wymieniano m.in. wykrycie znacznych odchyleń jakościowych w głównym obwodzie chłodzenia wtórnego czy też anomalie stali w zbiorniku ciśnieniowym reaktora. Jednak nie mniej ważnym powodem była zbyt długa przerwa w budowaniu przez Francję nowych reaktorów jądrowych (trwająca 10 lat).

Łańcuch dostaw zamarł, na rynku zabrakło wykwalifikowanych specjalistów, a EDF i jego podwykonawcy napotykali problemy, aby sprostać własnym, rygorystycznym normom jakości „za pierwszym podejściem”. Cytowany przez Financial Times szef Equans (podwykonawcy EDF) Jérôme Stubler zaznaczał, że rozwiązaniem pozwalającym zmniejszyć koszty i czas trwania badań przygotowawczych mogłyby być masowe zamówienia EDF na reaktory tego samego typu.

To, co zajmuje Chinom 6 lat, Europie zajmuje 16

Masowa produkcja i standaryzacja - Pekin już przekonał się, że to klucz do sukcesu. Począwszy od 1991 roku i uruchomienia pierwszej komercyjnej elektrowni jądrowej, Chiny ujmowały rozwój energetyki atomowej w każdym kolejnym planie pięcioletnim, wyznaczając konkretne cele dotyczące mocy zainstalowanej oraz stosowanej technologii. Partia nie szczędziła również środków na rozwój sektora - w 2025 roku krajowe inwestycje w inżynierię i budowę elektrowni jądrowych osiągnęły historyczne maksimum na poziomie ok. 23,6 mld dolarów.

Systematyczność przynosi owoce. Obecnie w Chinach działa 61 reaktorów jądrowych, a kolejnych 39 znajduje się w trakcie budowy. Moce jądrowe wytwarzają 5 proc. energii w kraju, a Pekinowi udało się zmniejszyć czas budowy reaktora do zaledwie ok. 6 lat.

Systematyczny rozwój technologii zapewnia ciągłość łańcucha dostaw i wykwalifikowanej kadry, efekt skali obniża koszty kapitałowe, a standaryzacja (rodzimych już) projektów Hualong One i CAP1000 pozwala uniknąć przekraczania terminów i wzrostu kosztów. Jak zaznacza jeden z ekspertów cytowany przez Financial Times, Chińczycy nie posiadają „żadnej rewolucyjnej technologii” - potrafią jednak sprawnie zarządzać procesem budowy.

Państwo Środka postanowiło zastosować trzyetapowy model rozwoju mocy jądrowych: import technologii (w tym przypadku francuskich i amerykańskich), asymiliacja zachodnich rozwiązań, a ostatecznie - wprowadzanie własnych innowacji i tworzenie chińskich produktów z zakresu energetyki atomowej.

Obecnie Komunistyczna Partia Chin (KPCh) skupia się nie tylko na dalszym umacnianiu sektora, lecz również na zwiększeniu kontroli nad cyklem przemysłowym i wzmocnieniu jego niezależności (m.in. poprzez zabezpieczenie dostaw uranu czy też kupowanie kopalni w Afryce).

Wielkie plany i wielkie długi

Na początku 2022 roku prezydent Francji Emmanuel Macron ogłosił „renesans nuklearny” nad Sekwaną, a ogłoszony w lutym bieżącego roku francuski Wieloletni Program Energetyczny (PPE 3) nadal wspiera tę wizję, traktując atom jako „kamień węgielny” krajowego miksu energetycznego.

Plan zakłada m.in. zwiększenie udziału energii jądrowej do ok. 380-420 TWh rocznie do 2035 roku, odrzuca pomysł zamknięcia części reaktorów (obecnie Francja posiada ich 56) i potwierdza budowę sześciu nowych bloków EPR2.

Zaktualizowany, wstępny kosztorys sześciu nowych reaktorów EPR2 szacowany jest na 72,8 mld euro. Jednocześnie, zadłużenie EDF wynosi obecnie… 51,5 mld euro.

Wśród przyczyn złego stanu finansowego spółki można wymienić m.in. konieczność naprawy części reaktorów jądrowych dotkniętych korozją, przez co produkcja energii atomowej spadła o 30 proc. na czas napraw. Decyzje rządu Macrona z lat 2022-2023 również nie polepszyły sytuacji spółki. W celu utrzymania inflacji na niskim poziomie, Paryż ograniczył wzrost cen energii dla konsumentów do 4 proc. (2022 rok) i 15 proc. (2023 rok). Oznaczało to jednak, że państwowy gigant musiał sprzedawać wyprodukowaną energię ze stratą.

Z uwagi na ogromne koszta francuskiego renesansu jądrowego, Paryż zwrócił się do Brukseli z prośbą o pomoc w finansowaniu projektu. EDF przedstawiło szczegółowy plan Komisji Europejskiej, która w marcu bieżącego roku ogłosiła otwarcie formalnego dochodzenia w celu oceny, czy mechanizm proponowany przez Francję jest zgodny z unijnymi zasadami pomocy publicznej.

Pomimo wielu problemów, z jakimi mierzy się EDF, pozostaje on niezwykle doświadczonym i kompetentnym przedsiębiorstwem, zajmującym się rozwojem energetyki jądrowej. Żadna zachodnia firma nie posiada takiego doświadczenia pod względem operowania flotą jądrową, jak EDF - nie wspominając o zarządzaniu kompleksowym łańcuchem dostaw, obejmującym wydobycie i wzbogacanie uranu, a także produkcję elementów paliwowych. Pomimo obecnych problemów francuskiego giganta, warto pamiętać o jego silnych stronach.

Reklama

Zobacz również

Reklama