- WIADOMOŚCI
- ANALIZA
PiS kontra nauka. Czy mity wyprowadzą Polskę z ETS?
Autor. @Image-Source/Envato
Zgodnie z zapowiedziami posłowie PiS złożyła projekt ustawy, której wdrożenie miałoby poskutkować „wyjściem” Polski z EU ETS. Ich zdaniem unijna polityka klimatyczna ma negatywny wpływ na gospodarkę kraju, a sam mechanizm jest „skrajnie niekorzystną dla Polski regulacją”. Najpierw jednak warto przyjrzeć się przyczynom stworzenia mechanizmu ETS.
Kilka dni temu wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości Przemysław Czarnek poinformował o zamiarze przedstawienia propozycji regulacyjnych, mających doprowadzić do wyjścia Polski z ETS. Wczoraj, 12 sierpnia br., prognozy się ziściły.
Państwo wobec wspólnoty
Mowa o projekcie ustawy o uchyleniu ustawy z dnia 17 lipca 2009 r. o systemie zarządzania emisjami gazów cieplarnianych i innych substancji oraz ustawy z dnia 12 czerwca 2015 r. o systemie handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych oraz o zmianie niektórych innych ustaw. Odpowiedzialnym za dokument z ramienia wnioskodawcy posłem jest Jacek Sasin.
Już w pierwszych słowach uzasadnienia projektu pojawia się stwierdzenie, że Polska mierzy się od 1989 r. z poważnym kryzysem elit, a co za tym idzie „kryzysem rozumienia nadrzędności polskiej suwerenności państwowej i narodowej”. Wskazano przy tym, że od dekad nasz kraj zgadza się na przyjmowanie przepisów, które nie służą jego dobru.
Prawo, sprawiedliwość i... nauka?
W projekcie ustawy powołano się m.in. na stanowisko, zgodnie z którym „człowiek nie ma żadnego wpływu na naturalne cykle klimatyczne”, a „poziom CO2 w atmosferze ziemskiej jest aktualnie krytycznie niski, a nie alarmująco wysokie”. Jest ono pokłosiem teorii głoszonych przez geofizyka Petera Warda, który stwierdził, że to ocieplenie klimatu spowodowało wzrost stężenia CO2, a nie odwrotnie.
W tym miejscu należy zaznaczyć, że Ward to amerykański doktor sejsmologii, który po przejściu na emeryturę poświęcił się badaniom nad klimatem. Opublikował wtedy książkę pt. „What really causes global Warming?” (tłum.: „Co naprawdę jest powodem globalnego ocieplenia?”), w której wykluczył dwutlenek węgla i gazy cieplarniane jako przyczyny zjawiska. Jego poglądy stoją jednak w sprzeczności z konsensusem naukowym dot. antropogenicznej zmiany klimatu. W środowisku akademickim traktuje się je więc jako marginalne i nieznajdujące poparcia w dowodach fizycznych.
Dalej politycy PiS odnoszą się do badań Dr. Craiga D. Idso, szefa Centrum badań dwutlenku węgla i globalnych zmian. Jego zdaniem, „aktualne globalne ocieplenie ma podłoże naturalne”, a „główną przyczyną ocieplenia jest Słońce, a nie gazy cieplarniane”. Idso, także przedstawiciel środowiska amerykańskiego, jest uznawany zarówno za klimatologa, jak i sceptyka klimatycznego. Z kolei centrum, o którym mowa, zostało założone przez niego samego.
Kolejnym poparciem dla tez zawartych w dokumencie mają być – znów sprzeczne z przyjętą nauką – stwierdzenia prof. Piotra Wolańskiego, który – podobnie jak dr Idso – uważał, że „najważniejszy wpływ na klimat mają: Słońce, aktywność wulkaniczna, gazy cieplarniane, prądy morskie (…) i w mniejszym stopniu inne czynniki, takie jak np. procesja osi ziemi”. Za głoszone stanowiska, prof. Wolański był nominowany do plebiscytu Klimatycznej Bzdury Roku.
Jego tezę obala nauka: energia, która dociera do Ziemi ze Słońca rzeczywiście jest zasadniczym czynnikiem kształtującym klimat naszej planety. Jednak, jak czytamy, „aktywność słoneczna nie zmieniała się w ostatnich stuleciach na tyle, by spowodować obserwowane dziś globalne ocieplenie”.
Autor. Klimatyczna Bzdura Roku
Dajmy spokój naturze
Według wnioskodawców projektu, znów powołujących się na prof. Wolańskiego, wkład człowieka w emisje dwutlenku węgla do atmosfery jest marginalny – wynosi ok. 5%, a 95% pochodzi z emisji naturalnych – wydzielania CO2 przez rośliny i wybuchające wulkany.
Tutaj znów należy się zatrzymać, gdyż choć teza jest częściowo słuszna, to została sprytnie uproszczona. Jak czytamy w artykule Nauki o klimacie, owszem – nasze emisje CO2 ze spalania paliw kopalnych są ok. 20 razy mniejsze niż emisje ze źródeł naturalnych. Jednak te drugie są równoważone procesami usuwającymi dwutlenek węgla z powietrza – „dlatego powodują trwający od Rewolucji przemysłowej wzrost koncentracji CO2w atmosferze”. Stąd ilość dwutlenku węgla w atmosferze jest największa od kilku milionów lat.
Autor. Nauka o klimacie
Temat został poruszony także na łamach portalu fact-checkingowego Demagog – „teoria głosząca, że wulkany są większym źródłem emisji gazów cieplarnianych niż działalność człowieka, to często powtarzany mit klimatyczny”. Tak – wulkany uwalniają do biosfery CO2 i inne gazy.
Jak czytamy, eksperci z NASA potwierdzają, że „udział człowieka w cyklu węglowym jest ponad 100 razy większy niż udział wszystkich wulkanów na świecie. W skali roku człowiek emituje ok. 60 razy więcej dwutlenku węgla niż wulkany”.
Największe erupcje pochodzą z superwulkanów, takich jak Yellowstone lub Toba, które wybuchają bardzo rzadko, mniej więcej co 100 000 do 200 000 lat. (...) Mimo to całkowita roczna emisja CO2 wywodząca się z działalności człowieka jest zbliżona do emisji jednej lub więcej supererupcji wielkości Yellowstone każdego roku.
NASA, „What do volcanos have to do with climate change?"
Przyjęty konsensus naukowy opiera się na twierdzeniu, że zmiana klimatu – która przestała być jedynie odległą, ryzykowną teorią, ale dosłownie dzieje się na naszych oczach – jest napędzana przez człowieka.
W omawianym projekcie trudno nie dostrzec prób zbytniego upraszczania rzeczywistości, powoływania się na wątpliwe autorytety naukowe oraz – niejednokrotnie – sprzeczności względem własnej treści. Poruszono tu jednak nie tylko opisane w artykule kwestie, ale także problemy oddziaływania systemu na polską gospodarkę. Wątki zostaną omówione w kolejnej publikacji.


Wybrane okazje dla Ciebie