- WIADOMOŚCI
Najpierw energetyka, teraz zbrojeniówka. Kolejna niespokojna noc w Niemczech
Autor. Unsplash / Jonas Augustin
Po serii ataków na niemieckie obiekty energetyczne tym razem na celowniku znalazły się przedsiębiorstwa sektora obronnego. Ładunki zapalające wyrzucono przed siedzibą firmy technologiczno-zbrojeniowej Rohde & Schwarz w Monachium.
Do zdarzenia doszło w nocy ze środy na czwartek w monachijskiej dzielnicy Berg am Laim. Jak podały niemieckie media, około północy świadek zauważył, że z jadącego samochodu wyrzucono kilka ładunków zapalających. Jeden z nich spłonął w pobliżu kontenerów stojących na placu budowy przed główną siedzibą Rohde & Schwarz, prywatnego niemieckiego koncernu technologicznego. Przybyli na miejsce policjanci szybko ugasili ogień. Funkcjonariusze mieli znaleźć również co najmniej jeden niewybuch, który został następnie zabezpieczony i unieszkodliwiony przez specjalistów z Bawarskiego Krajowego Urzędu Kryminalnego (LKA). Ze względu na prowadzoną akcję okolica została czasowo zamknięta.
Nikt nie został ranny, a powstałe szkody są niewielkie. Przedstawicielka Rohde & Schwarz przekazała stacji BR24, że teren należący bezpośrednio do przedsiębiorstwa nie został naruszony. Policja rozpoczęła obławę bezpośrednio po zgłoszeniu. Na pobliskiej stacji benzynowej zatrzymano 28-letnią kobietę i 38-letniego mężczyznę. Oboje są obywatelami Bułgarii. Śledczy ustalają obecnie ich związek ze zdarzeniem oraz motyw działania.
Polityczny motyw ataku
Postępowanie przejął Bawarski Krajowy Urząd Kryminalny. Jak tłumaczą przedstawiciele służb, istnieją przesłanki wskazujące, że mogła to być próba ataku na przedsiębiorstwo działające w sektorze obronnym. Badany jest również możliwy polityczny charakter zdarzenia.
Służby nie przesądziły jednak, która firma miała być właściwym celem. Ładunki zostały wyrzucone przed siedzibą Rohde & Schwarz, natomiast po przeciwnej stronie ulicy znajduje się główna siedziba firmy Helsing - przedsiębiorstwa specjalizującego się w rozwiązaniach wykorzystujących sztuczną inteligencję oraz w produkcji dronów. Obie firmy odgrywają ważną rolę w niemieckim przemyśle obronnym.
Seria ataków na strategiczne obiekty
Na obecnym etapie niemieckie służby nie przedstawiły dowodów pozwalających łączyć próbę podpalenia z działalnością obcego państwa ani z wcześniejszymi atakami na infrastrukturę krytyczną, jednak rosnąca liczba podobnych incydentów budzi niepokój. We wtorek rano zaatakowano stację elektroenergetyczną Turnow-Preilack w Brandenburgii, położoną w pobliżu elektrowni węglowej Jänschwalde i ok. 20 km od granicy z Polską. Sprawcy wykorzystali rakiety domowej konstrukcji. Miały one wyrzucić miedziane przewody w kierunku linii najwyższych napięć i doprowadzić do zwarcia. Część urządzeń miała zostać uruchomiona za pomocą zegarów analogowych. Na miejscu znaleziono także kolejne ładunki wybuchowe, które nie zadziałały.
Atak doprowadził do dwóch zwarć i krótkotrwałego wyłączenia jednego z bloków elektrowni Jänschwalde. Nie doszło jednak do rozległych przerw w dostawach energii. Policja prowadzi postępowanie m.in. w związku z podejrzeniem sabotażu, spowodowaniem eksplozji i utworzeniem organizacji terrorystycznej.
Kilka godzin później niemal identyczną metodę zastosowano w Bergheim pod Kolonią. Także tam przewody zostały celowo zarzucone na linie napowietrzne, powodując zwarcie i wyłączenie kilku połączeń. W pobliżu znaleziono również ładunki wybuchowe. W konsekwencji z systemu wypadło pięć bloków należących do koncernu RWE w elektrowniach Neurath i Niederaußem. Ich łączna moc wynosi 4,2 GW, choć bezpośrednio przed zdarzeniem pracowały z mocą ok. 3 GW. Operator sieci Amprion uzupełnił powstały ubytek, dlatego odbiorcy nie odczuli przerw w dostawach prądu.
Szukanie sprawców
Minister spraw wewnętrznych Nadrenii Północnej-Westfalii Herbert Reul ocenił, że zdarzenie było celowym działaniem. Śledczy sprawdzają zarówno możliwość sabotażu kierowanego przez obce państwo, jak i udział skrajnie lewicowych środowisk.
Minister spraw wewnętrznych Brandenburgii Jan Redmann zwrócił uwagę na podobieństwa między atakami w Turnow-Preilack i Bergheim. Jego zdaniem mogą one wskazywać na skoordynowane działanie wymierzone w niemiecką energetykę. Jest to jednak jedna z badanych hipotez, a sprawców obu ataków jak dotąd nie ustalono.
Seria incydentów zwiększa presję na niemieckie władze, które już wcześniej zapowiadały wzmocnienie ochrony infrastruktury krytycznej. W tle pozostaje również udaremniona próba zamachu z użyciem drona z materiałami wybuchowymi na lotnisku Lipsk/Halle. Berlin przypisał tę operację Rosji, uznając ją za element prowadzonej przeciwko Europie wojny hybrydowej. Moskwa odrzuciła te oskarżenia.

Wybrane okazje dla Ciebie