Analizy i komentarze

Tauron i Rafako. Poważny spór gospodarczy z miliardami w tle zmienił się w infantylne show [KOMENTARZ]

Fot. www.tauron.pl / ilustracyjne

Spór obu spółek o blok 910 MW w Jaworznie trwa już od lat. Wszyscy są nim zmęczeni, zwłaszcza opinia publiczna. Na tym etapie przypomina bowiem kłótnie nastolatek w mediach społecznościowych. A będzie gorzej, bo włączyli się w niego politycy.

Inwestycja w budowę nowoczesnego bloku 910 MW w Elektrowni Jaworzno rozpoczęła się w 2014 r. Miał odpowiadać za 5 proc. generacji energii elektrycznej w Polsce. Na wykonawców wybrano konsorcjum Rafako i Mostostalu. Już w 2015 r. Rafako wysunęło postulat negocjacji ws. aktualizacji kosztów. Dwa lata później Tauron zgodził się na powiększenie ceny kontraktu o ponad 70 mln zł.

Budowa się przedłużała. Wyznaczano kolejne terminy uruchomienia bloku. Konsorcjum zobowiązało się do oddania bloku do eksploatacji do końca lipca 2020 r. Rafako grzęzło w problemach. W 2019 r. spółka wykazała 240 mln zł straty. W maju 2020 r. Tauron ogłosił nowy termin oddania bloku – 15 listopada.

Czytaj też

Tymczasem poszukiwano inwestora, który przejąłby udziały 33 proc. w Rafako. Po wielu perturbacjach restrukturyzacyjnych obecnie Multaros Trading Company stało się właścicielem 21,63 proc., wcześniej PFR FI FIZAN posiadało pakiet 9,9 proc., obecnie to już tylko 7,84 proc. PBG, pierwotny główny udziałowiec posiada 4,77 proc., zauważalni akcjonariusz to Norges Bank (0,93 proc.) i TFI Uniqua SA (0,38 proc.). Pozostałe 70,53 proc. to tzw. free float , czyli drobny giełdowy akcjonariat. Obecnie udziały cypryjskiego Multaros i PBG są na sprzedaż.

Blok 910 MW w końcu ruszył w listopadzie 2020 r., ale... już w czerwcu 2021 r. doszło do awarii. Tauron zastanawiał się czy ratować Rafako, czy poszukać innej spółki do naprawy komory paleniskowej. Zainteresowane były Polimex Mostostal i Energomontaż. Rafako skierowało do Sądu Polubownego przy Prokuratorii Generalnej RP oświadczenie woli zakończenia mediacji z Tauronem.

Naprawa się przedłużała, blok został ponownie uruchomiony w kwietniu 2022 r., ale już sierpniu musiał przerwać pracę na miesiąc. Tym razem problemem był lej żużlowy. Rafako utrzymywało, że problemem jest fatalna jakość węgla, Tauron że to kolejny błąd konstrukcyjny ze strony Rafako. Blok 910 MW ruszył we wrześniu, ale w styczniu doszło do znaczącego ubytku mocy.

11 stycznia do opinii publicznej dotarła informacja o tym, że Tauron wezwał Rafako do zapłaty kar umownych i odszkodowań na kwotę 1,312 mld zł. Wezwanie obejmuje karę umowną za zwłokę w dotrzymaniu terminu przystąpienia do usuwania wad w okresie gwarancji; karę umową za zwłokę w podpisaniu protokołu zakończenia okresu przejściowego z uwagi na niedotrzymanie gwarantowanych parametrów technicznych; karę umowną za okresy przestoju awaryjnego ponad wielkość wynikającą z kontraktu. Roszczenia wynikają również z błędów projektowych i realizacyjnych, rękojmi za wady fizyczne do naprawienia szkody poniesionej przez spółkę wskutek istnienia wad fizycznych, zwrotu kosztów wykonawstwa zastępczego w zakresie naprawy wady leja kotła i młynów, oraz zaspokojenia roszczenia wobec zapłaty podwykonawcy za wykonane prace.

„Zidentyfikowane fizyczne wady, których długą listę Rafako od nas otrzymało, nie zostały usunięte. Spółka nie przedstawiła nam również realnego planu ich usunięcia, ani wykonalnej koncepcji zakończenia okresu przejściowego. Co najważniejsze, nie otrzymaliśmy również potwierdzenia dotrzymywania przez jednostkę technicznych parametrów kontraktowych" – mówił prezes Tauron Wytwarzanie Trajan Szuladziński.

Rafako, które i tak miało problemy z płynnością, ogłosiło że zamierza wnieść wniosek o upadłość z powodu roszczeń Tauronu. Rafako je kwestionuje, ale sam fakt złożenia wezwania wpływa na sytuację spółki – kto miałby kupić od Multaros i PBG udziały spółki, która zagrożona jest tak wysokimi roszczeniami.

Bez wątpienia obie spółki poszły na noże. "Aktywność zarządu Rafako, polegająca na prowadzeniu agresywnych sporów z największymi podmiotami w kraju, w której opierano się na kłamstwach, oszczerstwach oraz szantażu biznesowym doprowadziła do ogłoszenia zamiaru złożenia wniosku o upadłość. Odpowiedzialność za ten stan rzeczy ponosi tylko i wyłącznie zarząd Rafako" – skomentował w styczniu zachowanie Rafako rzecznik prasowy Grupy Tauron Łukasz Zimnoch. Akcje Rafako poszły w dół o 30 proc. jednego dnia.

Wojna przeniosła się też do mediów społecznościowych i osiągnęła kolejny poziom żenady.

Rafako na Twitterze oskarża Tauron o wrogie przejęcie. Sprzedaż udziałów spółki byłaby chyba jedynym sposobem na spłatę roszczeń.

Nieporozumienia i potyczki między obiema spółkami przybierają już groteskową formę. 16 stycznia Rafako alarmuje, że jego pracownicy nie zostali dopuszczeni do bloku i przywitała ich „wzmocniona ochrona z pałkami.  Tauron odpowiedział, że pracownicy Rafako bez przepustek przyszli „naprawiać blok" podczas gdy trwają mediacje w Prokuratorii Generalnej.

Tego samego dnia Rafako wysyła list do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego próbując wynieść spór na poziom polityczny. Zagrożenie jest oczywiste – potem trudno jest się wyplątać. Ale spółka ma nóż na gardle i chwyci się nawet brzytwy.

Dzień wcześniej, również na Twitterze, spółka prosi o pomoc PFR i prezesa Pawła Borysa dodając, że jeśli upadnie, zmarnuje się 100 mln zł pomocy publicznej, które otrzymała.

Sprawę 19 stycznia komentuje premier Mateusz Morawiecki który koncyliacyjnie namawia obie strony do pewnych ustępstw. „Prokuratoria Generalna pomaga w mediacjach, ale do tanga trzeba dwojga. W związku z tym liczę też na dobre podejście, na dobrą wolę po stronie obu tych podmiotów - i Tauronu i Rafako - każdy powinien trochę ustąpić" – mówił.  Tego samego dnia spółki ogłaszają, że powrócą do rozmów.

W piątek 20 stycznia próba wciągnięcia polityków w spór z Tauronem skutkuje tym, że do siedziby Rafako przybywa... Donald Tusk , były premier i lider PO. Delikatnie, ale stanowczo staje on po stronie Rafako. „W sprawie sporu Tauronu i Rafako potrzebne są jednoznaczne decyzje, które są w rękach rządzących i które uświadomią Tauronowi, że jego zadaniem nie jest niszczenie Rafako. Rządzący i spółki Skarbu Państwa są od tego, by wspierać polskie firmy, a nie je pogrążać" – mówi.

Bez wątpienia spór obu dużych spółek uległ infantylizacji w styczniu 2023 r. Wydaje się, że kłótnie na Twitterze i zaangażowanie polityków nie służą doporowadzeniu do porozumienia.

Kontrakt między nimi opiewał na ponad 6 mld zł. Wydawałoby się, że przy takich pieniądzach uczestnicy procesu będą poważnie podchodzić do swoich obowiązków a spory rozwiązywać za zamkniętymi drzwiami. Istnieją procedury dla tego typu spraw – zbadanie ewentualnych błędów konstrukcyjnych przez niezależnych audytorów, którzy cieszyliby się zaufaniem obu stron. Upolitycznienie sprawy, jak zawsze, nie wróży szybkiego jej rozwiązania więc wydaje się że jeszcze wiele miesięcy będziemy oglądać konflikt, który w kolejnej fazie może przeniesie się na Instagram lub nawet TikTok.

Komentarze