Reklama
  • WIADOMOŚCI

Rząd zapowiada gotowość do interwencji w sprawie paliw

Rosnące ceny paliw niepokoją konsumentów i przedsiębiorców. Polski rząd jest „gotowy do interwencji”, co podkreślił wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Minister wyraził również optymizm co do ustabilizowania się rynków w perspektywie kilkutygodniowej.

Autor. Envato

O ewentualne działania rządu w sprawie cen paliw szef MON był pytany przez dziennikarzy poniedziałek w Łodzi. Jak wskazał, ze strony rządu jest gotowość do działania i mówił o tym kilka dni temu premier Donald Tusk. Również PKN Orlen – dodał – udostępnił różnego rodzaju obniżki i promocje na zakup paliw.

Rząd analizuje sytuację

Ta gotowość jest. O tym mówił premier już kilka dni temu. Minister Motyka tutaj podejmuje wszelkie możliwe działania, też największy koncern naftowy Orlen udostępnił różnego rodzaju obniżki, promocje” - mówił.

Wicepremier zauważył, że sytuacja na Bliskim Wschodzie jest w dalszym ciągu niestabilna. „Prezydent USA Donald Trump dał ultimatum, zobaczymy, jaki będzie tego efekt” – dodał.

Rozmawiałem z moim tureckim odpowiednikiem, oni mają dość dobre, jak nie bardzo dobre, rozeznanie. Wlał optymizmu trochę w moje serce, mówiąc o perspektywie nie wielomiesięcznej, a kilkutygodniowej, w których sytuacja na tych rynkach również powinna się uspokoić. Zobaczymy, jesteśmy gotowi do interwencji” – dodał szef MON.

Wysokie ceny zostaną z nami na dłużej?

Jednak międzynarodowe instytucje energetyczne i analityczne pozostają mniej optymistyczne. Zdaniem dyrektora Międzynarodowej Agencji Energetycznej (MAE) Faitha Birola, wojna wywołana przez USA i Izrael jest „największym globalnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa energetycznego w historii” i doprowadziła już do utraty większej ilości ropy niż podczas podwójnego szoku paliwowego w latach 70. XX wieku.

Wszystko zależy od tego, jak długo potrwa konflikt na Bliskim Wschodzie. Według analityków S&P Global, jeśli wojna potrwa od czterech miesięcy do roku, wyższe koszty transportu i surowców przełożą się na ceny produktów konsumenckich i koszty dla gospodarstw domowych.

Wysokie ceny paliw mogą zostać z nami na dłużej. Zdaniem firmy Vortexa, ponieważ globalne zapasy lądowe ropy poza Chinami są niskie, w momencie (nawet chwilowego) spadku cen surowca kraje natychmiast zaczną go skupować, chcąc uzupełnić naruszone zapasy strategiczne. W efekcie utworzy się stały poziom cenowy, uniemożliwiający ropie powrót do "niskich" poziomów sprzed wojny - przynajmniej w najbliższym czasie.

Z kolei Europejski Bank Centralny (EBC) prognozuje, że ceny ropy naftowej mogą osiągnąć szczyt na poziomie 145 dolarów za baryłkę, a ceny gazu ziemnego - 106 euro za MWh w drugim kwartale 2026 roku, „po czym będą spadać w znacznie wolniejszym tempie i pozostaną znacząco powyżej założeń zarówno scenariusza bazowego, jak i scenariusza negatywnego przez resztę horyzontu prognozy”.

Polacy chcą interwencji

Jak ustalili dziennikarze RMF FM, rząd pracuje nad pakietem działań, mających ograniczyć podwyżki cen paliw na stacjach benzynowych, a w dalszym etapie przeciwdziałać ich wzrostowi. Pierwsze spotkania w tej sprawie już się odbyły, uczestniczył w nich premier, ministrowie i przedstawiciele Orlenu.

RMF FM podaje, że działanie rządu mogłoby obejmować: potencjalne uwolnienie rezerw, redukcję opodatkowania paliw (np. poprzez obniżkę akcyzy)albo przerzucenie części obciążenia na Orlen, który miałby zdecydować się na samodzielne zamrożenie lub obniżenie cen w swojej sieci.

Jak pokazał sondaż przeprowadzony przez United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski, 69,4 proc. badanych oczekuje od rządu aktywnej interwencji dotyczącej cen paliw. Przeciwnych jest 19,5 proc. respondentów. Najmocniejsze poparcie dla interwencji deklarują wyborcy opozycji (86 proc.), wśród wyborców koalicji rządzącej wynosi ono 52 proc.

MM / PAP

Reklama
Reklama