- WIADOMOŚCI
Morskie zapasy ropy szybko się kurczą. „Pływające magazyny” nie rozwiążą kryzysu
Ropa naftowa zmagazynowana na tankowcach pływających po morzach stała się ważnym buforem surowcowym dla światowych rynków. Jednak jak podaje Bloomberg, jej zapasy szybko się kurczą - a na horyzoncie nie widać zakończenia konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Wojna USA i Izraela z Iranem nie ustaje, a ceny ropy naftowej i gazu ziemnego rosną. 11 marca Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE) zdecydowała się uwolnić 400 mln baryłek ropy, aby ustabilizować rynki i obniżyć ceny surowca, jednak nabywcy wciąż szukają alternatyw dla dostaw, które dotychczas eksportowano przez Cieśninę Ormuz.
Tymczasowe rozwiązanie
Obecnie administracja Donalda Trumpa wskazuje na morza - i zgromadzony na nich „bufor surowcowy” w postaci tankowców przewożących ropę.
„Czarne złoto” magazynuje się najczęściej w zbiornikach naziemnych bądź podziemnych magazynach, jednak część surowca trafia w tankowcach na morza, gdzie może być przechowywana po niższych kosztach składowania niż w porcie, bądź też czeka, aż ceny ropy wzrosną i dopiero wówczas sprzedawca decyzuje się na jej wyładowanie na lądzie.
Ponadto ”pływające magazyny” zwiększają elastyczność dostaw, a także umożliwiają sprzedaż ropy pomimo sankcji. Właśnie w ten sposób działa rosyjska i irańska „flota cieni” - dokonując transferów między statkami i mieszając surowiec objęty sankcjami z jego „legalnym” odpowiednikiem.
Jednak obecnie morskie zapasy ropy kurczą się. Jak podaje Bloomberg, zasoby ropy naftowej i kondensatu w „pływających magazynach” spadają o 1,8 mln baryłek dziennie od początku wojny na Bliskim Wschodzie - jest to najszybsze tempo spadku od lat. Według danych firmy Vortexa wielkość morskiego buforu surowcowego zmniejszyła się ze 140 mln baryłek (listopad 2025) do 78 mln baryłek (marzec 2026), a jedna trzecia z tego zapasu pochodzi z Iranu.
Niemal całkowite zablokowanie transportu przez Cieśninę Ormuz spowodowało poważne zakłócenia na globalnych rynkach ropy. Jednym ze sposobów złagodzenia wzrostu cen miałoby być - zdaniem administracji Donalda Trumpa - wykorzystanie ropy zgromadzonej przez Rosję i Iran na morzach.
W tym celu Waszyngton tymczasowo zniósł sankcje nałożone na Moskwę, a 19 marca sekretarz skarbu USA Scott Bessent oznajmił, że Stany Zjednoczone rozważają uczynienie tego samego dla irańskiej ropy.
