Reklama
  • WIADOMOŚCI

Pożar kluczowej rafinerii w Australii. Rząd: sytuacja jest poważna

Całą noc trwała akcja gaśnicza po pożarze, który wybuchł w środę wieczorem w rafinerii Viva Energy w Australii. Zakład należy do dwóch ostatnich działających rafinerii w kraju i odpowiada za około 10 proc. krajowej podaży, a sam incydent nastąpił w okresie utrzymującej się presji na australijski rynek paliw.

Autor. Caleb Russell / Unsplash

Pożar wybuchł w środę wieczorem w rafinerii Viva Energy w Geelong, położonej ok. 60 km od Melbourne. Na miejsce skierowano służby ratunkowe, które walczyły z ogniem całą noc. Ogień udało się ugasić dopiero w czwartek po około 13 godzinach akcji. Według przekazanych informacji nikt nie odniósł obrażeń, a pracownicy obecni na miejscu zostali bezpiecznie ewakuowani.

Kluczowa rafineria w Australii

Pożar dotknął jeden z kluczowych obiektów australijskiego systemu paliwowego. Rafineria w Geelong przerabia ok. 120 tys. baryłek ropy dziennie. Viva Energy podaje, że zakład dostarcza ponad połowę paliw zużywanych w stanie Wiktoria i odpowiada za ok. 10 proc. krajowego rynku paliw. Nawet częściowe ograniczenie pracy instalacji szybko stało się problemem wykraczającym poza sam region.

YouTube cover video
Według władz pożar miał związek z awarią instalacji. Jak podały służby, ogień został wywołany przez znaczący wyciek łatwopalnych gazów i ciekłych węglowodorów. Z relacji wynika, że sytuacja bardzo szybko przerodziła się z niewielkiego pożaru w serię eksplozji. W części doniesień pojawiały się informacje, że płomienie sięgały nawet kilkudziesięciu metrów wysokości.
Reklama

Najbardziej ucierpiała część instalacji odpowiadająca za produkcję benzyny. Przedstawiciele spółki i rządu informowali, że pożar objął dwa bloki tego segmentu, co może ograniczyć wytwarzanie benzyny i paliwa lotniczego. Mimo to rafineria nadal produkuje olej napędowy oraz część paliw, ale na ograniczoną skalę i przy zachowaniu dodatkowych środków bezpieczeństwa. Pozostałe jednostki pracują na minimalnych poziomach, a spółka zapowiada, że zwiększenie mocy będzie możliwe dopiero po ocenie szkód i pełnym zabezpieczeniu terenu.

Pożar wybuchł w szczególnie trudnym momencie dla Australii. Kraj pokrywa zdecydowaną większość zapotrzebowania na paliwa dzięki importowi, a według przywoływanych informacji udział importu sięga ok. 80 proc. Równocześnie wojna na Bliskim Wschodzie i zaburzenia na światowym rynku energii wywołały już wcześniej presję na dostawy i ceny. W ostatnich tygodniach ceny diesla w Australii wyraźnie wzrosły, a część stacji zgłaszała niedobory związane z zakupami wywołanymi paniką wśród kierowców.

Reklama

Sytuacja jest poważna

Australijski rząd od razu zaczął podkreślać, że sytuacja jest poważna, ale jej pełna skala nie jest jeszcze znana. Minister energii Chris Bowen przyznał, że pożar nie nastąpił w dobrym momencie i może dodatkowo skomplikować sytuację paliwową kraju. Z kolei premier Anthony Albanese poinformował o zabezpieczeniu dodatkowych dostaw ok. 100 mln litrów diesla z Brunei i Korei Południowej. Według władz mają to być pierwsze z kolejnych transportów organizowanych w ramach nowych uprawnień dotyczących strategicznych rezerw paliwowych.

Rząd i spółka starają się jednocześnie ograniczać ryzyko paniki na rynku. Australijskie władze apelowały do kierowców, by kupowali tyle paliwa, ile rzeczywiście potrzebują. Podkreślano, że ewentualne ubytki w krajowej produkcji mają być uzupełniane dzięki importowi.

Eksperci zwracają uwagę, że Australia posiada zdywersyfikowany łańcuch dostaw paliw z takich kierunków jak Singapur, Korea Południowa czy Malezja, co daje pewien poziom odporności na krótkoterminowe zakłócenia. Jednocześnie podkreślają, że awaria tak ważnego obiektu zawęża bufor bezpieczeństwa i utrudnia reagowanie na kolejne wstrząsy.

KB/PAP

Reklama

Zobacz również

Reklama