Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Polska na czele inicjatywy na rzecz rozwoju mocy rafineryjnych w UE. Bruksela zmienia kurs i bije na alarm

Jørgensen przemawia zza mównicy
Komisarz ds. energii i mieszkalnictwa Dan Jørgensen
Autor. Twitter (X) / @DanJoergensen

Bruksela chce odwrócić trwający od 20 lat trend spadku mocy przerobowych rafinerii w UE. Komisarz ds. energii i mieszkalnictwa Dan Joergensen uznał, że aby radzić sobie z kryzysami energetycznymi, konieczny jest rozwój zdolności rafineryjnych w Europie: „To sygnał ostrzegawczy”. Według Euronews, Polska stoi na czele działań na rzecz unijnych rafinerii.

Reklama

Przed spotkaniem ministrów energii UE zaplanowanym na 29 października Polska, Czechy i Słowacja wezwały Brukselę do opracowania długoterminowej strategii ochrony rafinerii ropy w UE, ostrzegając, że zamknięcie zakładów mogłoby pogłębić zależność bloku państw od importowanych paliw – wynika z dokumentu, do którego dotarła stacja Euronews.

Wspólny apel Polski, Czech i Słowacji

W dokumencie, jak opisano, trzy kraje argumentują, że Komisja musi pogodzić cele klimatyczne z koniecznością zachowania krajowych mocy rafineryjnych, a dostaw oleju napędowego, paliwa lotniczego i innych produktów rafineryjnych nie można traktować jako czegoś oczywistego i stałego.

Bezpieczeństwo dostaw ropy naftowej i bezpieczeństwo dostaw produktów rafinowanych to odrębne wyzwania. Ropa naftowa nie może zastąpić oleju napędowego ani paliwa lotniczego bez odpowiednich mocy przerobowych.
Apel Polski, Czech i Słowacji

Lotnictwo, żegluga, rolnictwo, obronność i służby ratownicze będą nadal potrzebowały paliw płynnych, co sprawia, że krajowe moce rafineryjne stają się kwestią strategiczną – podkreślają trzy kraje. Chociaż z zadowoleniem przyjmują plany Komisji dotyczące oceny mocy rafineryjnych, domagają się konkretnych środków mających na celu utrzymanie konkurencyjności branży i ochronę przed zakłóceniami w przyszłości.

Bruksela bije na alarm i otwiera dialog strategiczny

Komisarz ds. energii Dan Joergensen ostrzegł, że niestabilność geopolityczna oraz przedłużające się ograniczenia dostaw oleju napędowego powinny stanowić „sygnał ostrzegawczy” dla Starego Kontynentu. Wydawać by się mogło, że należy raczej bić na alarm od lat. Teraz jednak, tak wojna na Bliskim Wschodzie, jak i wojna Rosji i Ukrainy, dodatkowo obciążają rynek diesla, powodując także wzrosty cen energii.

Reklama
Musimy przeciwdziałać tej tendencji i zapewnić, że dysponujemy odpowiednimi i elastycznymi zdolnościami rafineryjnymi w Europie. Dzisiaj i w przyszłości. Nie jest to tylko kwestia konkurencyjności gospodarczej. Jest to również kwestia bezpieczeństwa.
Dan Joergensen

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen ogłosiła na początku października rozpoczęcie nowego „dialogu strategicznego” w sprawie europejskich rafinerii, zwracając uwagę na to, że jest to kolejny słaby punkt unijnych gospodarek.

W ramach ekologicznych ambicji Unii odejście od paliw kopalnych spowodowało w ostatnich latach zmniejszenie zasobów tradycyjnych paliw w UE, a tymczasem konflikty na świecie utrudniają zapewnienie niezawodnych dostaw energii. „Celem jest obniżenie kosztów i zapewnienie dostaw niezbędnych również dla potrzeb obronności” – powiedziała von der Leyen.

Reklama

Topniejące moce i niepewność na rynku diesla

Największy udział w mocach rafineryjnych UE mają Niemcy, Włochy, Hiszpania, Holandia, Francja i Belgia. Według Komisji Europejskiej w ciągu ostatnich 20 lat zamknięto około jednej czwartej rafinerii w Unii, co zmniejszyło całkowite moce o około 10%.

W środę 28 października Bruksela rozpoczęła rozmowy z europejskimi rafineriami w celu zbadania możliwości zwiększenia produkcji paliw w istniejących zakładach. Planowane są dalsze dyskusje, a na początek 2027 r. zaplanowano kolejne spotkanie w celu oceny postępów.

Komisja stwierdziła, że branża przedstawiła propozycje, które teraz przeanalizuje, choć nie sprecyzowała, czy plany te będą obejmowały ponowne uruchomienie zamkniętych zakładów, rozbudowę istniejących zakładów czy też inwestycje w nowe moce produkcyjne. „Będziemy działać na rzecz zwiększenia produkcji w europejskich zakładach rafineryjnych. Branża przedstawiła pewne sugestie, które musimy ocenić” – zapowiedział Joergensen.

Reklama

Globalny rynek oleju napędowego pozostanie napięty aż do 2027 r., zgodnie z najnowszymi danymi Międzynarodowej Agencji Energetycznej, co przedłuży presję na ceny paliw, nawet jeśli rynki ropy się ustabilizują.

„Kiedy w marcu transport przez Cieśninę Ormuz został całkowicie wstrzymany, importerzy energii ponownie przekonali się o starej prawdzie: kraj, który kupuje energię w postaci paliwa (…) importuje również każdy wstrząs cenowy. Konsekwencje reakcji rządów na tę rzeczywistość wkrótce odbiją się echem poza rynkami energetycznymi” – piszą Jan Rosenow i Maria Mendiluce dla Timesa.

Reklama