Reklama
  • WIADOMOŚCI

Już po wesołej nowinie o otwarciu cieśniny Ormuz. Co się dzieje między USA i Iranem?

Cieśnina Ormuz została otwarta, po czym cieśnina Ormuz została zamknięta, a my powróciliśmy do starych, dobrych przepychanek. Co znów się wydarzyło między USA a Iranem i dlaczego dalej jest „po staremu”?

Autor. @siwabudv/Envato

Zgodnie z warunkami zawieszenia broni w Libanie, przepływ przez cieśninę Ormuz dla wszystkich statków handlowych zostaje uznany za całkowicie otwarty na pozostały okres zawieszenia broni – poinformował jeszcze w piątek 17 kwietnia na platformie X Abbas Aragczi, minister spraw zagranicznych Iranu.

Sytuacja dalej z rumieńcami

Jak przekazał Reuters, na około 20 minut przed tym ogłoszeniem, inwestorzy postawili zakład o wartości około 760 milionów dolarów na spadek cen ropy naftowej.

YouTube cover video

Duże, dobrze zaplanowane transakcje w ostatnich miesiącach wzbudziły obawy amerykańskich prawodawców i ekspertów prawnych, że decyzje dotyczące wojny i dyplomacji mogą dawać niektórym inwestorom przewagę – skomentowała agencja.

Tyle że od wesołej nowiny z piątku 17 kwietnia wiele się już zmieniło. Jak poinformował Kpler, tranzyty przez cieśninę Ormuz wzrosły w sobotę 18-go rano, ale od tego czasu ponownie zamarły.

Akcentując stawianie na pierwszym miejscu dyplomacji i deklarując gotowość do negocjacji, Stany Zjednoczone przyjmują jednocześnie postawę, która w najmniejszym stopniu nie świadczy o poważnym zaangażowaniu w proces dyplomatyczny” – skomentował w poniedziałek 20 kwietnia w poniedziałek rzecznik irańskiego MSZ Esmail Bagei.

Jak przekazał, zajęcie irańskiego statku przez USA, blokada irańskich portów oraz opóźnianie wejścia w życie rozejmu w Libanie stanowią „ewidentne złamanie zasad zawieszenia broni”, które między Waszyngtonem a Teheranem miało obowiązywać do środy 22 kwietnia.

Oznajmił też, że usunięcie z Iranu materiałów nuklearnych nigdy nie było traktowane przez jego okraj jako opcja w negocjacjach i ostateczne stanowisko Teheranu jest takie, iż jego „osiągnięcia nuklearne” muszą pozostać na terytorium kraju – opisała PAP.

Według porannych informacji w poniedziałek 20 kwietnia ceny ropy naftowej rosły. Jak opisała PAP, baryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na V kosztowała na NYMEX w Nowym Jorku 88,83 USD - wyżej o 5,94 proc. Brent na ICE na VI była wyceniana po 95,29 USD za baryłkę, w górę o 5,43 proc.

Powracamy więc do tego samego miejsca, z którego wyszliśmy i wychodzimy od lat: USA naciskają na Iran, by ten zrezygnował z programu jądrowego, Iran odmawia i konflikt trwa. Tylko czasem sytuacja nabiera rumieńców: tak jak teraz, przeradzając się w wojnę, która powoduje kryzysy gospodarcze.

Donald Trump tymczasem znów grozi niszczeniem irańskich mostów i elektrowni. Jeszcze w niedzielę 19 kwietnia prezydent USA poinformował, że amerykańska Marynarka Wojenna zatrzymała irański statek towarowy, który usiłował przełamać blokadę irańskich portów. Amerykański okręt miał „wybić dziurę w maszynowni” po tym, jak irański statek handlowy zignorował ostrzeżenie amerykańskiego niszczyciela rakietowego USS Spruance.

Reklama

Braki paliwa (politycznego)

Cały świat, w tym Europa, śledzi te doniesienia w nadziei na to, że sytuacja choć lekko się poprawi. Tymczasem komentator Reutersa Hugo Dixon pisze, że „kiedy prezydent USA zaatakował Iran, prawie na pewno nie planował promowania energii odnawialnej ani jedności UE”. A jednak – jak twierdzi Dixon – właśnie takie efekty jak dotąd wywiera agresja USA. Poza tym wojna, którą USA wszczęły ramię w ramię z Izraelem, jest bardzo niepopularna w Stanach Zjednoczonych – nie przynosi więc też paliwa politycznego Trumpowi, a wręcz zachęca do jego oszczędzania. Nawet znani zwolennicy Trumpa tacy jak alt-rightowy komentator Tucker Carlson krytykują go za jej rozpętanie, a amerykańscy obywatele na własnej skórze odczuwają rosnące ceny benzyny.

Trump może jeszcze zakończyć tę wojnę jako zwycięzca, albo zapewniając sobie porozumienie z Iranem na swoich warunkach, albo zmuszając go do uległości. Na razie jednak wygląda na to, że jego życzenia się nie spełnią.
Hugo Dixon, Reuters

Jak zauważa, udział OZE w Europie mocno wzrósł po tym, jak Rosja zaatakowała Ukrainę w 2022 r., co zakłóciło dostawy gazu. Niedawno szef Międzynarodowej Agencji Energii Fatih Birol wskazywał na to, że wojna z Iranem doprowadzi do szybszego wdrażania niskoemisyjnych technologii w wielu krajach świata.

Zgodnie z doktryną „politycznego jujitsu”, przywódcy, którzy atakują bezmyślnie, mogą osiągnąć dokładnie odwrotny skutek w wyniku efektu bumerangu. Trump zdaje się udowadniać słuszność tej teorii w Iranie” – podsumował publicysta Reutersa.

Ta wojna to chaos, nawał sprzecznych informacji i brak widoków na poprawę. USA i Iran rozmawiają o programie nuklearnym Teheranu i innych krytycznych punktach w swoich stosunkach od lat. Teraz jednak dyskusje te podlane są wojennym sosem, który – jeszcze bardziej niż wcześniej – wpływa na cały świat.

Trudno jest się nie zgodzić, że surowce, które wymagają od nas takiej uwagi skierowanej na jeden punkt na mapie globu, mogą zachęcać do szukania innych sposobów na zapewnienie energii. Problem jednak nie dotyczy przecież jedynie gazu i ropy jako surowców energetycznych, a szerzej choćby gazu potrzebnego do nawozów, helu wykorzystywanego w produkcji przemysłowej. Cierpi branża chemiczna i spożywcza.

Odnawialne źródła energii mogą rozwijać się w Europie nawet szybciej niż zakładano – i może to być działanie zupełnie wbrew zamysłom Donalda Trumpa, choć trudno stwierdzić, czy rzeczywiście mógł on w ogóle brać pod uwagę taki efekt swoich działań. Ale ta wojna powoduje, że nie pytamy tylko o źródła energii, a w ogóle o globalne uzależnienia, o gospodarkę jako pożerającego świat molocha.

Reklama

O to, czy chcemy właśnie takiej rzeczywistości – w której jedna osoba może z łatwością podpalić cały świat, albo przynajmniej pokryć go dławiącym dymem. Jest ona jednym wielkim argumentem za lokalnością, niezależnością i samowystarczalnością. Tylko że z dnia na dzień nie uda się zmienić systemu, a ze szkód, które wyrządzono gospodarce do tej pory będziemy wychodzić przez miesiące i lata po zakończeniu wojny.

Zobacz również

Reklama