- W CENTRUM UWAGI
- KOMENTARZ
Gigant na papierowych nogach. USA bez kontroli nad Zatoką Perską, a rynek znów wycenia chaos
Obecny status po fiasku negocjacji między USA a Iranem nie jest optymistyczny. Rynki ropy i gazu weszły w fazę zwiększonej zmienności, rosnących cen oraz odnowionych premii za ryzyko geopolityczne po załamaniu negocjacji. Raporty z poszczególnych giełd towarowych wskazują, że nieudane rozmowy bezpośrednio wpłynęły na oczekiwania dotyczące bezpieczeństwa dostaw, mobilności tankowców oraz szerszej sytuacji makroekonomicznej.
Według danych agencji Bloomberg ceny ropy gwałtownie wzrosły w kierunku 100 USD za baryłkę tuż po otwarciu rynków, co odzwierciedla powrót wysokiej premii za ryzyko geopolityczne. Analitycy głównych banków jak JP Morgan Chase, Barclays, Citi Group spodziewają się utrzymania wysokiej zmienności, a niektórzy prognozują możliwość przebicia poziomu 100 USD w ciągu 24–48 godzin, jeśli napięcia będą narastać, a jak na razie nic nie wskazują aby sytuacja miała się zmienić. Dlatego blokada irańskich portów przez marynarkę USA nie tylko niczego nie zmieni, a wręcz dodatkowo zaostrzyła perspektywy podaży, podbijając kontrakty WTI i Brent o 2–4%.
Ropa pokazuje, kto naprawdę rządzi w Zatoce Perskiej
Administracja USA poinformowała 16 kwietnia, że wojsko amerykańskie dokonało całkowitej blokady irańskich portów oraz, że siły amerykańskie „całkowicie wstrzymały handel ekonomiczny z Iranem prowadzony drogą morską”. Według przekazanych informacji, od poniedziałku, od rozpoczęcia blokady, zawrócono 10 statków, w tym tankowce z ropą (źródło: nbcnews). Blokada militarna powoduje dalszą presję podażową, a załamanie rozmów eliminuje jakiekolwiek krótkoterminowe szanse na powrót ropy z zatoki perskiej na globalne rynki.
Taki stan eliminuje potencjalny czynnik stabilizujący, który inwestorzy w ostatnich dniach starali się częściowo uwzględniać w wycenach surowców. Przy tak ograniczonej podaży (a dla przypomnienia jest to 20 % światowego handlu), ograniczonej aktualnymi sankcjami i wciąż potencjalną eskalacją militarną, globalna perspektywa podaży gwałtownie się zaostrzyła, niestety stabilizując presję wzrostową na ceny ropy i gazu zamiast ją obniżyć.
Iran kontynuując swoją dotychczasową strategię, zagroził portom w całym regionie Zatoki Perskiej, co zwiększa obawy przed szerszą konfrontacją regionalną, która mogłaby jeszcze bardziej zakłócić szlaki żeglugowe. Posuwa się w swoich groźbach dalej, ponieważ Irańskie siły zbrojne zagroziły zablokowaniem żeglugi także z Morza Omańskiego i Morza Czerwonego, jeśli USA utrzymają blokadę. Według danych agencji Reuters przez Suez, SUMED i Bab al‑Mandab przepływa kolejne ok. 8–9% światowego morskiego handlu ropą oraz 8% światowego handlu LNG.
Trwałość tymczasowego zawieszenia broni właściwie stoi pod znakiem zapytania, a sprzeczne komunikaty Waszyngtonu i Teheranu potęgują niepewność. Ponadto utrzymujące się działania militarne USA i Izraela w regionie, w tym ataki na cele w Libanie, dodatkowo destabilizują sytuację wpływającą na rynki energii.
Szersza perspektywa makroekonomiczna nie jest dobra
Rosnące ceny ropy i gazu prawdopodobnie będą wpływać podbijając inflację, zmuszając banki centralne do ponownego rozważenia wcześniej oczekiwanych obniżek stóp procentowych, co wpłynie na wysokość kredytów. Analitycy spodziewają się utrzymującej się zmienności, dopóki nie pojawi się jasność w kwestiach:
- czy USA i Iran wznowią negocjacje
- jak OPEC+ zareaguje na zmienioną sytuację podażową
- czy Cieśnina Ormuz pozostanie dostępna
- jak potoczy się eskalacja militarna w regionie
Inwestorzy przygotowują się na wyższe koszty finansowania, słabsze rynki akcji i utrzymującą się presję inflacyjną, jeśli konflikt będzie się przedłużał. Jakie są wiec scenariusze cen ropy jeżeli ten status się utrzyma dłużej:
Scenariusz bazowy: utrzymująca się wysoka zmienność, ropa w widełkach ~90–115 USD wynikająca z dalszej blokady irańskich portów i de facto dławiąca się żegluga w rejonie Cieśniny Ormuz, ale bez pełnoskalowej wojny morskiej.
Scenariusz pesymistyczny: eskalacja konfliktu oraz jego pogłębienie powodujące nie tylko twardą blokadę cieśniny Ormuzu, ale także działania militarne po obu stronach i rozszerzenie się konfliktu na morze czerwone. Spowoduje to fizyczny niedobór ropy na rynku spot, większe koszty frachtu, panika zakupową w rafineriach, ograniczenia eksportu przez część producentów. Efekt cenowy: możliwy wzrost powyżej 120 USD za baryłkę, możliwe interwencje z rezerw strategicznych i presja polityczna na OPEC+, by zwiększyć wydobycie.
Scenariusz łagodny: częściowe odprężenie, spowodowane nową rundą rozmów (np. z udziałem pośredników), złagodzenie blokady przez USA, częściowy tranzyt przez Ormuz wraca do większości normalnych wolumenów. Efekt cenowy: korekta w dół, ale nie powrót do „taniej ropy” – rynek pamięta, jak szybko szlak może zostać zablokowany ropa wraca w okolice 80–90 USD za baryłkę.
