Reklama
  • ANALIZA
  • W CENTRUM UWAGI

Miedź bije rekordy, a huty toną w długach. Wszystko przez Chiny

Ceny miedzi biją rekordy - w tym tygodniu „czerwone złoto” w dostawach 3-miesięcznych na LME pobiło rekord 14 000 dol. za tonę. Jednak nie dla każdego uczestnika rynku jest to powód do radości. Finansową śmietankę zbijają kopalnie, podczas gdy huty mierzą się z systemowymi problemami, które stawiają pokrycie rosnącego zapotrzebowania na miedź pod znakiem zapytania.

Envato by bnenin
Envato by bnenin miedź copper
Autor. Envato by bnenin

Jak zaznacza Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE), pomimo rekordowych cen surowca w ostatnich miesiącach sektor pośredni (ang. midstream) miedzi stoi przed poważnymi wyzwaniami. Nierównomiernie rozłożone opłaty oraz nadpodaż hut (szczególnie w Chinach) sprawiają, że przetwórstwo i rafinacja tego kluczowego metalu doświadczają wysokiej presji.

W skrócie:

  • Na ogromnym wzroście cen miedzi zarabiają przede wszystkim kopalnie, huty miedzi doświadczają wielu problemów.
  • Załamanie opłat przerobowych TC/RC sprawiło, że huty de facto dopłacają kopalniom za możliwość przerobienia surowca.
  • Jednym z powodów jest niska podaż rud i koncentratu miedzi w kopalń.
  • Na sytuację silnie wpływa konkurencja z Chin i drastyczny wzrost ich mocy przerobowych.

Praca za darmo albo za dopłatą

Zacznijmy od rozróżnienia właściciela surowca (kopalni) i obiektu, który świadczy przede wszystkim usługę jego obróbki (huty). Huty kupują od kopalń koncentrat miedzi, który następnie jest przetwarzany na katody miedziane (metal o najwyższej czystości i jakości), albo przetwarzają złom miedzi na pełnowartościowy surowiec (tzw. przerób usługowy).

W związku z tym huty zarabiają przede wszystkim na opłatach za przetwarzanie i rafinację (ang. treatment and refining charges, TC/RC), które umożliwiają im pokrycie kosztów operacyjnych (m.in. konserwację sprzętu czy koszty pracy) oraz utrzymanie rentownych marż.

Opłaty za przerób tradycyjnie pokrywają początkowe koszty przetwarzania surowego koncentratu, a opłaty za rafinację - koszty związane z produkcją finalnych wyrobów metalowych. Jednak obecnie ten system napotyka wiele problemów.

Wysokość opłat TC/RC była tradycyjnie ustalana na drodze negocjacji pomiędzy największymi światowymi producentami koncentratu miedzi a czołowymi hutami (obecne ceny oparto na porozumieniu między chilijską spółką wydobywczą Antofagasta a największymi hutami w Chinach). Z kolei ceny na rynku spot dotyczyły nadwyżek surowca lub jego nagłych braków.

Przez wiele lat wypracowany system zapewniał stabilność: gdy cena miedzi na międzynarodowych rynkach rosła, kopalnie zwiększały wydobycie, w efekcie czego huty mogły podwyższać opłaty TC/RC na tyle, aby pokryć koszty operacyjne i zapewnić rentowność swojej działalności. Po wielu podobnych cyklach udział opłat dla hut ustabilizował się i stanowił ok. 20-23 proc. giełdowej ceny miedzi. Jednak obecnie korelacja ta przestała działać.

W styczniu 2026 roku roczna opłata referencyjna TC/RC wyniosła... 0 dol. Oznacza to, że na rynku spotowym (gdzie ceny są ujemne od 2024 roku) huty wręcz dopłacają za możliwość przerobienia surowca i walczą o każdą tonę, aby uniknąć zastojów w produkcji.

Jak wskazuje raport CRU Group, w 2018 roku wpływ z opłat TC/RC stanowił 39 proc. całkowitych przychodów przeciętnej huty miedzi. Obecnie przedsiębiorstwa stały się zakładnikami kopalń i kwasu siarkowego (który obecnie zapewnia ok. 25 proc. przychodów).

Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE)
Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE) TC/RC miedź copper
Autor. Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE)
Reklama

Kopalnie "nie dowożą"

Dlaczego tak się dzieje? Jeżeli na globalnym rynku występuje niedobór koncentratu miedzi, konkurencja między hutami zwiększa się i oferują one niższe stawki TC/RC, aby zabezpieczyć dostawy surowca i zapewnić niezakłóconą pracę drogich w utrzymaniu pieców hutniczych.

Pomimo szybujących w górę cen miedzi i rosnącego zapotrzebowania na ten kluczowy metal, kopalnie na całym świecie mierzą się z problemem wąskich gardeł wydobycia i produkcji. Globalne rezerwy miedzi szacowane są na ok. 980 mln ton, jednak maksymalny limit operacyjny wszystkich kopalni wynosi... 28 mln ton.

To właśnie niskie wydobycie jest jednym z powodów, dla którego stawki TC/RC przestały reagować na cenę metalu na giełdzie, a zaczęły przede wszystkim zwracać uwagę na to, ile surowca jest dostępne fizycznie.

Branża górnicza zmaga się obecnie z kilkoma problemami, które uniemożliwiają szybki wzrost wydobycia (nawet przy tak korzystnych cenach). Jak zaznacza MAE, od 1991 roku średnia zawartość miedzi w wydobywanych rudach spadła o 40 proc., przez co aby uzyskać tę samą tonę metalu, trzeba przemieścić, rozkruszyć i przetworzyć znacznie więcej skał, zużywając przy tym więcej energii i wody. Dodatkowo średni czas realizacji projektów górniczych wydłużył się z ok. 12 do niemal 17 lat, co znacząco ogranicza powstawanie nowych mocy produkcyjnych.

W efekcie część zakładów (szczególnie hut niezależnych, niepowiązanych z kopalniami) ratuje się sprzedażą produktów ubocznych, takich jak złoto, srebro i kwas siarkowy, które osiągnęły ostatnio rekordowy poziom i pozwalają kompensować zerowe stawki TC/RC. Jest to jednak rozwiązanie tymczasowe, dodatkowo silnie uzależnione od wahających się cen surowców na globalnych rynkach.

Kolejnym kołem ratunkowym okazuje się być recykling. Złom miedziany (w postaci starych kabli czy elementów elektroniki) to surowiec wtórny, a na jego rynku nie obowiązują opłaty TC/RC. Huta kupuje na rynku złom, najczęściej z dyskontem (płacąc jedynie część giełdowej ceny miedzi), przetapia surowiec i sprzedaje czysty metal po pełnej - obecnie rekordowo wysokiej - cenie z londyńskiej giełdy metali.

Niestety, również to działanie nie rozwiązuje problemu hut. Popyt na złom miedziany rośnie i według przewidywań rynek ten może osiągnąć nawet ok. 115 mld dol. wartości do 2034 roku, a jego podaż również jest ograniczona. Nie wspominając o technologicznych trudnościach dotyczących procesu recyklingu: wyekstrahowanie miedzi ze skomplikowanych układów elektronicznych wymaga drogich i energochłonnych instalacji, zwiększając koszty produkcji.

Reklama

Chińska nadpodaż

Sytuacji nie poprawia również globalny wzrost mocy produkcyjnych hut, za który odpowiada Pekin - i to właśnie przegrzanie rynku przez Chińską Republikę Ludową (ChRL) stanowi sedno problemu.

Jak podaje MAE, od 2005 roku Chiny odpowiadają za ponad 90 proc. wzrostu globalnych mocy przerobowych miedzi. W ChRL działa 50 hut miedzi (najwięcej na świecie), również tam znajduje się huta Guxi - największa i najbardziej wydajna huta na świecie, o rocznej zdolności produkcyjnej na poziomie 900 tys. ton miedzi.

Obecnie udział Pekinu w światowej podaży końcowego produktu wynosi już niemal 50 proc. Jednocześnie, Chiny odpowiadają zaledwie za 8 proc. światowego wydobycia koncentratu miedzi, a niemal 90 proc. hut w kraju to huty niezależne - nieposiadające własnych kopalni. Oznacza to, że aby huty mogły działać w sposób niezakłócony, są zmuszone do importu koncentratu z zza granicy.

Najwięksi dostawcy i producenci miedzi
Najwięksi dostawcy i producenci miedzi
Autor. Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE)
Według danych Generalnej Administracji Celnej Chin (GACC), w 2025 roku Pekin zaimportował 30,31 mln ton rudy i koncentratu miedzi, osiągając historyczny rekord. Odpowiada to ok. 65 proc. globalnego importu.

Powyższe dane warto przedstawić w kontekście skali i tempa wzrostu: w latach 2020-2026 wielkość importu koncentratu i rudy miedzi przez Chiny wzrosła o ok. 31 proc. Dla porównania, w tym samym okresie globalna podaż surowca z kopalń wzrosła o 15 proc. Oznacza to, że chiński rynek zaczął „zasysać” większość globalnej podaży metalu, pogłębiając kryzys hut miedzi w pozostałych krajach.

W efekcie wielkość opłat TC/RC spadła w zaskakującym tempie. Jeszcze w 2024 roku roczny benchmark wynosił stabilne 80 dol. za tonę, choć rynek spot wykazywał już oznaki zbliżającego się kryzysu i notował ceny ujemne. Jednak w 2025 roku stawki spot obniżyły się do -26,5 dol. za tonę - huty dosłownie dopłacały kopalniom za możliwość przerobienia i rafinacji koncentratu miedzi.

Reklama

Analitycy MAE zaznaczają, że chińskie huty znajdują się we względnie lepszej sytuacji niż ich zagraniczni partnerzy, a zdaniem analityków z Uniwersytetu Columbia huty w ChRL funkcjonują za mniej niż połowę kosztów zachodnich przedsiębiorstw. Korzystają z niższych kosztów kapitałowych i operacyjnych, ekonomii skali, niższych cen energii elektrycznej, a także wsparcia państwa - wiele z nich to przedsiębiorstwa państwowe, których celem jest zapewnienie odpowiedniego poziomu produkcji fizycznej, a nie zysku ekonomicznego.

Sytuacja zaszła na tyle daleko, że nawet Chińskie Stowarzyszenie Przemysłu Metali Nieżelaznych (CNMIA) zaleciło ustalenie limitu mocy produkcyjnych miedzi, ponieważ niskie opłaty za przetwarzanie zaczęły negatywnie wpływać na rentowność hut i osłabiło ich pozycję negocjacyjną.

W efekcie Pekin zdecydował się na obniżenie produkcji największych hut w kraju o 10 proc. (ok. 1,2-1,5 mln ton miedzi rocznie), a także wstrzymanie budowy 2 mln ton nowych mocy przerobowych hut, które planowano na lata 2025-2027. Jednak zmiana równowagi między hutami a kopalniami nie może być cofnięta w tak krókim czasie.

Na początku bieżącego roku niemal wszystkie huty miedzi na świecie odnotowały spadki produkcji, największe w Azji i Oceanii (nie licząc Chin), a także w Ameryce Południowej i Europie (o ponad 100 tys. ton). W styczniu 2026 roku lekko ponad 14 proc. światowych mocy wytwórczych hut miedzi było nieaktywnych.

Postępująca rewolucja energetyczna i technologiczna wymaga coraz większych ilości miedzi, jednak sytuacja sektora górniczego i hutniczego jest skomplikowana i narażona na wiele presji i nacisków. Szybujące ceny miedzi na londyńskiej giełdzie metali LME nie oznaczają, że sektor miedzi działa niezakłócenie.

Reklama
Reklama