- WIADOMOŚCI
Uniper ostrzega: przepisy metanowe UE zagrożą dostawom gazu
Prezes niemieckiej firmy energetycznej Uniper Mike Lewis ostrzegł, że nadchodzące unijne przepisy dotyczące ograniczeń w emisji metanu utrudnią Europie dostęp do gazu ziemnego, importowanego m.in. ze Stanów Zjednoczonych.
Jak zaznaczał Lewis, unijne przepisy wymagające od eksporterów do UE zgłaszania emisji metanu do początku przyszłego roku „bardzo znacząco ograniczą” zdolność firmy do podpisywania nowych umów. „Stwarzamy problemy dla Europy w zakresie dostaw gazu. Dla naszych klientów – w zakresie cen gazu” - dodał.
Konflikt interesów
Wojna na Bliskim Wschodzie, wywołana przez USA i Izrael, zaburzyła światowe łańcuchy dostaw ropy i gazu ziemnego oraz wywindowała ceny surowców. Europa szczególnie mocno odczuwa wzrost cen gazu, które skoczyły o 60 proc. w porównaniu do poziomów z końca lutego bieżącego roku.
Pomimo zapewnień rzeczniczki Komisji Europejskiej Anny-Kaisy Itkonen o tym, że dostawy gazu ziemnego do UE nie są zagrożone, ograniczenie produkcji LNG przez Katar i blokada cieśniny Ormuz budzą niepokój części decydentów. Szczególnie, że Europa zdecydowała się zrezygnować z importu gazu i LNG z Rosji, co - choć słuszne pod względem politycznym, gospodarczym i bezpieczeństwa - przesuwa ciężar uzależnienia kontynentu na… Stany Zjednoczone.
W lipcu ubiegłego roku UE i USA wynegocjowały umowę handlową (zwaną „umową z Turnberry”), która zobowiązuje Europę do zakupu amerykańskiej energii na łączną kwotę 750 mld dolarów, w tym LNG, ropy naftowej i technologii dla elektrowni jądrowych do 2028 roku. Jeśli wszystkie zapisy lipcowej umowy wejdą w życie,import LNG ze Stanów Zjednoczonych może sięgnąć nawet do 80 proc. całości importu do UE. W 2025 roku odsetek ten wynosił zaledwie 25 proc.
Pomijając jednak kwestię nadmiernego uzależnienia europejskich dostaw od jednego kraju, na drodze do korzystnego zawarcia umowy staje inny akt prawny UE: rozporządzenie metanowe. Choć weszło ono w życie w sierpniu 2024 roku, część z jego zapisów dopiero niedługo zacznie w pełni obowiązywać.
Od 2027 roku importerzy ropy naftowej, gazu ziemnego i węgla będą musieli wykazać, że dostawcy paliw podlegają monitorowaniu wycieków metanu, są zobowiązani do ich naprawy oraz zakazują praktyk takich jak rutynowe spalanie, polegające na spalaniu wycieków gazu w zakładach naftowych i gazowych zamiast ich wychwytywania.
Jak zaznacza Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS), spełnienie unijnych norm będzie szczególnie trudne dla amerykańskich eksporterów. Przepisy UE wymagają danych „na poziomie producenta”, jednak sprzedawcy LNG z USA nie produkują gazu samodzielnie, lecz kupują go od dużych wytwórców lub sprzedawców gazu - a ci dysponują ograniczonymi informacjami na temat zawartości metanu w zakupionym gazie.
W związku z tym w niedawnej wypowiedzi dla „Financial Times” ambasador USA przy UE Andrew Puzder bezpośrednio zasugerował konieczność zmiany unijnych przepisów metanowych. Puzder zaznaczył, że gdyby weszły one w życie, wzrost kosztów paliwa mógłby okazać się konieczny.
Obecnie podobną krytykę wystosował Lewis, podczas konferencji energetycznej CERAWeek organizowanej w Houston. Uniper był niegdyś największym europejskim importerem rosyjskiego gazu, jednak po 2022 roku firma została zmuszona do dywersyfikacji kierunków dostaw - decyzja Moskwy o ograniczeniu dostaw do UE niemal doprowadziła przedsiębiorstwo na skraj upadłości.
Jak podaje "Financial Times", zdaniem Lewisa najlepszym rozwiązaniem byłoby "odroczenie wymagań [metanowych] o kilka lat". Prezes Uniper argumentuje, że sektor potrzebuje "jasnych wytycznych" odnośnie sposobu dostosowania się do obostrzeń metanowych.
W komentarzu dla brytyjskiego dziennika Charlie Riedl, dyrektor wykonawczy stowarzyszenia branżowego Center for Liquefied Natural Gas zaznaczył, że amerykańskie firmy eksportujące gaz do Europy nie wiedzą, jak mają spełnić wymogi UE w ich obecnym brzmieniu. Potencjalne kary za niedostosowanie się wynoszą 20 procent za import niezgodny z przepisami.
