- KOMENTARZ
- W CENTRUM UWAGI
Kryzys w Zatoce Perskiej uderza mocniej w przemysł. Jak długo rynek wytrzyma bez Kataru?
QatarEnergy zdecydowało się wstrzymać produkcję nie tylko LNG, lecz rfównież części produktów końcowych przemysłu chemicznego i petrochemicznego, w tym m.in. mocznika, polimerów i metanolu. Decyzja ta szczególnie uderzy w branże nawozową i chemiczną, która już teraz mierzy się z wieloma problemami.
Posłuchaj artykułu
QatarEnergy dostarcza również gaz do Qatalum - głównego regionalnego producenta aluminium, w którym posiada 50 proc. udziałów. W efekcie decyzji firmy o wstrzymaniu produkcji LNG, ceny aluminium na Londyńskiej Giełdzie Metali (LME) wzrosły o 3,8 proc. Kolejnym udziałowcem jest Norsk Hydro ASA, które poinformowało, że rozważa plany awaryjne aby uniknąć zakłóceń dostaw.
Nie tylko LNG
Wczoraj irański dron uderzył w katarski kompleks Ras Laffan, który jest nie tylko głównym ośrodkiem produkcji gazu skroplonego LNG w kraju, lecz również największym obiektem tego typu na świecie. W efekcie ataków wstrzymano produkcję LNG w Ras Laffan i Musajid (Mesaieed).
Wojna na Bliskim Wschodzie i ataki Iranu na państwa Zatoki Perskiej oraz Izrael wzbudzają duże zaniepokojenie na światowych rynkach paliw kopalnych.
Katar jest drugim na świecie największym eksporterem LNG, ustępując jedynie USA. Jak podaje S&P Global Energy CERA, ten arabski kraj dostarczył ok. 20 proc. globalnego zapotrzebowania na skroplony gaz ziemny (ok. 82,4 mln ton LNG).
Po ogłoszeniu decyzji przez QatarEnergy, ceny gazu wzrosły nawet o 50 proc. w ciągu dnia. Jak zaznacza Charles Costerousse, starszy analityk ds. LNG i gazu ziemnego w firmie Kpler w komentarzu dla Politico, oba zamknięte zakłady dysponują wystarczającą ilością zapasów, aby kontynuować eksport przez trzy do czterech dni. Jednak w przypadku wstrzymania produkcji na dłużej, każdy tydzień przerwy oznaczałby utratę 1,6–1,8 mln ton eksportu LNG z rynków światowych.
Jednak konflikt wpływa nie tylko na ceny ropy i gazu. Równie ważne są powiązane z LNG produkty końcowe, takie jak wymieniony już mocznik, polimery i metanol. Dodatkowo, gaz ziemny jest głównym paliwem wykorzystywanym podczas przetwarzania aluminium - metalu o kluczowym zastosowaniu w przemyśle.
Zakłócenia w końcowym etapie przetwarzania produktów naftowo-gazowych mają dalekosiężne skutki na pozostałe sektory gospodarki, w tym chemię, petrochemię, łańcuchy dostaw przemysłowych, rolnictwo. Pokazuje to jasno, że wojna na Bliskim Wschodzie wpływa nie tylko na rynki energetyczne i ceny ropy oraz gazu.
Nawozy, transport i chemia
Wymienione powyżej substancje są niezbędnymi elementami produktów wielu kluczowych branż. Przykładowo, mocznik ma szerokie zastosowanie w rolnictwie (produkcja nawozów azotowych) oraz przemyśle motoryzacyjnym - jest składnikiem płynu AdBlue, niezbędnego do prawidłowego funkcjonowania nowszych samochodów z silnikiem Diesla.
Z kolei polimery wykorzystuje się do wytwarzania wielu produktów codziennego użytku: od folii, butelek, szczoteczek do zębów, przez rury PVC, silikony i pianki polistyrenowe, aż po włókna syntetyczne, farby, lakiery czy strzykawki i nici chirurgiczne. Metanol jest wykorzystywany w produkcji formaldehydu oraz różnego rodzaju rozpuszczalników, a jego niedobory mogłyby powodować zakłócenia w przemyśle meblarskim.
A to nie wszystko, bowiem regionalna produkcja aluminium również stanęła pod znakiem zapytania. Jak zaznacza Norsk Hydro ASA, produkcja metalu w Qatalum „jest obecnie niejasna”, a norweska firma stara się uzyskać więcej informacji.
Proces przetwarzania aluminium jest bardzo energochłonny i może pochłaniać nawet do 10-15 GJ na tonę tlenku glinu (podczas rafinacji boksytu) i 13-15 MWh na tonę metalu (podczas elektrolizy tlenku glinu). W tym celu używa się m.in. gazu ziemnego, którego dostawy do Qatalum zostały wstrzymane.
Jak podaje Norsk Hydro, katarski zakład ma nominalną zdolność produkcyjną pierwotnego aluminium wynoszącą 648 000 ton oraz zdolność produkcyjną odlewni wynoszącą 687 000 ton.
Stanowi to ok. 1 proc. światowej produkcji, jednak jest to nadal istotny udział w dostawach wysokiej jakości stopów do Europy i Azji. Zakład jest szczególnie ważny dla norweskiej spółki - w 2025 roku wypracował dla nich ok. 136,1 mln dolarów.
Aluminium jest szeroko wykorzystywane w transporcie, budownictwie i produkcji opakowań, a globalne zapotrzebowanie na ten metal wynosi nawet do 70 mln ton rocznie.
Sytuacja na Bliskim Wschodzie nie pomaga europejskiej branży chemicznej, która od wielu miesięcy alarmuje i ostrzega przed zbyt powolnym tempem zmian wspierającym sektor.
Jak zaznaczał prezes Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego Tomasz Zieliński, od 2022 roku tempo zamykania zakładów przemysłowych w Europie wzrosło sześciokrotnie. UE traci istniejącą produkcję i szanse na zbudowanie wystarczających zdolności przemysłowych w przyszłości.
