Reklama
  • ANALIZA
  • W CENTRUM UWAGI

Klęska za fasadą. Zwrot Gazpromu w stronę Chin wciąż nie nastąpił

Propaganda rosyjska komunikuje sukces wizyty Władimira Putina w Pekinie, ale za tą fasadą kryje się porażka Gazpromu w wieloletnich staraniach o uzupełnienie strat w Europie zwrotem w stronę Chin z pomocą gazociągu Siła Syberii 2 – pisze Wojciech Jakóbik, prezes Ośrodka Bezpieczeństwa Energetycznego.

Spotkanie Xi Jinpinga i Władimira Putina w Chinach w maju 2026 r.
Spotkanie Xi Jinpinga i Władimira Putina w Chinach w maju 2026 r.
Autor. @mfa_russia/X.com

Wizyta prezydenta Rosji Władimira Putina w Pekinie z 20 maja była okazją do komunikatów o nadejściu świata wielobiegunowego, w którym sojusz Czerwonego Smoka i Wielkiego Niedźwiedzia będzie miał coraz więcej do powiedzenia.

Przybycie petenta

Kreml informował w komunikacie z rozmów, że ich tematem była między innymi stabilizująca rola współpracy energetycznej Rosji z Państwem Środka. Dostawy kontynentalne od Rosjan faktycznie zmniejszają wrażliwość Chin na problemy z łańcuchami dostaw na morzu istotne w rywalizacji z USA.

YouTube cover video

Atak USA oraz Izraela na Iran pokazuje, że Chińczycy będą zainteresowani tworzeniem łańcuchów dostaw poza zasięgiem floty amerykańskiej oraz jursydykcją zachodniego porządku prawnego. Jednym z rozwiązań jest budowa infrastruktury lądowej między Chinami a Rosją.

Jednakże fakty ukryte za fasadą tych propagandowych sygnałów pokazują, że prezydent Rosji przybył do Zakaznego Miasta w roli petenta, który wciąż nie może doprosić się rozstrzygnięc kluczowych dla przyszłości jego polityki gazowej. Chińczycy są zainteresowani, ale nie mając presji czasowej, mogą twardo negocjować.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow przyznał, że nie ma wciąż jasnego terminarza realizacji projektu gazociągu Siła Syberii 2. Wizyta Władimira Putina w Pekinie miała być okazją do omówienia szlaku oraz metody konstrukcji tej infrastruktury, ale nie warunków dostaw.

Brak postępów w sprawie gazociągu Siła Syberii 2 oznacza, że Rosjanie wciąż nie mogą przekierować gazu dedykowanego w przeszłości Europie na rynek chiński. Oznacza to, że będą zmuszeni dalej obniżać wydobycie po utracie klientów europejskich.

Reklama

Koniec kontraktów

Warto przypomnieć, że inwazja Rosji na Ukrainie z lutego 2022 roku została poprzedzona ograniczeniem podaży gazu ziemnego Gazpromu na rynku europejskim. Atak na Ukraińców skutkował zaś decyzją Unii Europejskiej o planie porzucenia gazu z Rosji do 2027 roku i regulacją REPowerEu, czyli przepisami w tej sprawie.

Udział gazu rosyjskiego w dostawach do Europy spadł z ponad 40 procent w 2021 roku do poniżej 15 procent w 2025 roku. Regulacja REPowerEU zakłada zakończenie wszelkich kontraktów z Rosjanami do listopada 2027 roku. Oznacza to, że Rosjanie stracili zbytu na około 180 mld m sześc. gazu z Rosji. Przekierowanie tego gazu do innych odbiorców nie przynosi na razie efektów. Warto podkreślić, że gaz docierający do Chin gazociągiem Siła Syberii 1 nie pochodzi ze złóż dedykowanych Europie o czym autor tego tekstu pisał w 2014 roku.

Dopiero budowa gazociągu Siła Syberii 2 pozwoliłaby Rosjanom przenieść gaz słany dotąd do Europy na rynek chiński. To projekt znajdujący się obecnie jedynie na deskach kreślarskich Gazpromu.

Według założeń przedstawionych przez stronę rosyjską zakłada on przepustowość 50 mld m sześc. rocznie. Miałby się ciągnąć z Rosji przez Mongolię do Chin. Jego najsłabszy punkt to obciążenie Rosjan wszelkimi kosztami i wątpliwe perspektywy rentowności. Warto nadmienić, że Siła Syberii 2 miałaby zostać wybudowana na trudnych geograficznie terenach na długości w sumie 2700 km. Nie jest przesądzony udział Mongolii, która jest kolejnym graczem zwiększającym niepewność tego projektu.

Dostawy przez gazociąg Siła Syberii 1 o przepustowości 38 mld m sześc. rocznie odbywają się w oparciu o kontrakt Gazprom-CNPC, którego warunki nie są jawne, ale według informacji z mediów rosyjskich i zachodnich zakładają sprzedaż w cenie poniżej europejskiej przy jednoczesnym wysokim koszcie logistycznym. Oznacza to, że istniejące dostawy gazu z Rosji do Chin mogą być nierentowne i nie pozwalają na zwrot wielomiliardowej inwestycji szacowanej na nawet 70 mld dolarów. To z tego względu Putin mógł mieć problem z przywiezieniem umowy gazowej na Siłę Syberii 2.

Reklama

Komfortowa sytuacja

Chińczycy wykorzystują fakt, że sami mają wolność wyboru dostawcy dzięki połączeniom z Turkmenistanem oraz dostępem do LNG z różnych kierunków. Rosjanie są zaś zdeterminowani przez plan uniezależnienia od kurczącego się dla nich rynku europejskiego.

Ich problemy w Europie będą potęgowane przez REPowerEU, ale także ataki dronów Ukrainy na infrastrukturę dostaw gazu za pośrednictwem Turcji. Wiosna była okresem intensyfikacji tzw. dronopadu na szlak z Rosji przez Turcję na Bałkany i południe Unii Europejskiej związaną z gazociągami TurkStream oraz Blue Stream.

Tymczasem znajdujące się w komfortowej sytuacji CNPC z Chin deklaruje zainteresowanie Siłą Syberii 2, banki chińskie są skłonne pożyczyć pieniądze Rosjanom, ale Pekin nie włącza się w realizację projektu. Według różnych szacunków koszt tego przedsięwzięcia może liczyć od 14 do 34 mld dolarów. Cały ten ciężar spada na razie na Gazprom, który będzie miał problem z pozyskaniem finansowania przez sankcje zachodnie za inwazję na Ukrainie oraz spadek przychodów o ponad 8 procent w 2025 roku przez utratę kolejnych klientów.

To dlatego po wizycie Putina w Pekinie akcje Gazpromu dołowały o kilka procent do 117 rubli. Kolejnym sygnałem o problemach koncernu była wieść o braku wypłaty dywidend za 2025 roku, która pojawiła się w koincydencji czasowej ze szczytem chińskim.

Reklama

Kapitalizacja rosyjskiego Gazpromu to obecnie 2,8 bln rubli, czyli niespełna 40 mld dolarów, wobec planu osiągnięcia w tej dekadzie wartości biliona dolarów. Kapitalizacja jest obecnie 25 razy niższa od planu z 2008 roku.

Reklama