Reklama
  • ANALIZA
  • WIADOMOŚCI

Prezent dla Putina od USA. Miliardy z ropy płyną na Kreml, Waszyngton mówi o „pomocy potrzebującym”

Waszyngton po raz trzeci przedłużył czas obowiązywania specjalnej licencji, zawieszającej sankcje nałożone na rosyjską ropę znajdującą się na morzach. Sekretarz skarbu USA Scott Bessent ponownie uzasadnił swoją decyzję troską o kraje „najbardziej narażone na kryzys energetyczny”, a komentatorzy wskazują na zyski, jakie Moskwa czerpie ze sprzedaży węglowodorów.

Autor. The White House

Ta licencja generalna pomoże ustabilizować fizyczny rynek ropy naftowej i zapewni, że ropa dotrze do krajów najbardziej narażonych na straty energetyczne. Pomoże również przekierować istniejące dostawy do państw najbardziej potrzebujących, ograniczając możliwości Chin w zakresie gromadzenia zapasów ropy po obniżonych cenach” - napisał Bessent.

Dla najuboższych i najbardziej potrzebujących

Podczas kwietniowego wystąpienia w Senacie Bessent tłumaczył swoją decyzję mówiąc, że pierwotnie planował nie przedłużać obowiązującej licencji, lecz zmienił swoje zdanie pod wpływem rozmów z przedstawicielami innych krajów podczas spotkań Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

YouTube cover video
Przyszło do mnie ponad 10 najbardziej podatnych i najuboższych krajów pod względem energii i poprosiło nas, by przedłużyć zawieszenie sankcji. I to tylko na 30 dni.
zaznaczył Bessent

Warto zaznaczyć, że uzasadnienie ówczesnej decyzji amerykańskiej administracji zostało podane dopiero cztery dni [po jej publikacji](https://ofac.treasury.gov/media/935526/download?inline) 18 kwietnia bieżącego roku.

Sekretarz skarbu USA (technicznie rzecz biorąc) nie kłamał. Przed upłynięciem terminu pierwszej licencji kilka krajów azjatyckich lobbowało w Waszyngtonie przeciwko wznowieniu sankcji na rosyjską ropę, a nawet jeśli zaprzeczało bezpośrednim rozmowom z administracją Trumpa w tym temacie - otwarcie wyrażało nadzieję, że licencja zostanie odnowiona.

Reklama

Uderzenie w Azję Południowo-Wschodnią

Kryzys energetyczny wywołany wojną na Bliskim Wschodzie szczególnie mocno odbija się na krajach Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej. Przykładowo, Filipiny importowały 98 proc. swojej ropy przez cieśninę Ormuz, Japonia - 90 proc., a Korea Południowa ok. 70 proc. W efekcie wojny, azjatyckie gospodarki mierzą się z wieloma wyzwaniami.

Według informatorów Bloomberga Indie (które są drugim największym importerem rosyjskiej ropy zaraz po Chinach) bezpośrednio lobbowały za utrzymaniem zawieszenia sankcji. Rząd New Delhi nie potwierdził oficjalnie tych doniesień, zamiast tego informując, że Indie będą kupowały, kupują i będą kupować węglowodory z Moskwy niezależnie od decyzji sankcyjnych Amerykanów.

CREA
CREA rosja russia import ropa ropy
Autor. CREA

Jak podawała Agencja Reutera, w ubiegłym miesiącu Filipiny (bliski sojusznik USA w regionie) zabiegały o przedłużenie zawieszenia sankcji, a Indonezja wynegocjowała kontrakt na import 150 mln baryłek rosyjskiej ropy, obawiając się o przyszłość swojego bezpieczeństwa energetycznego w obliczu wojny na Bliskim Wschodzie (ok. 20-25 proc. importu ropy do Dżakarty przepływa przez cieśninę Ormuz).

Kraje członkowskie ASEAN [Stowarzyszenie Narodów Azji Południowo-Wschodniej - przyp.red.E24] importowały ok. 55 proc. ropy naftowej z Bliskiego Wschodu.

W najgorszej sytuacji znalazły się takie państwa jak: Filipiny (wspomniane 98 proc. importu z Zatoki Perskiej), Wietnam (Kuwejt odpowiadał za zapewnienie 90 proc. dostaw do krajowych rafinerii), Malezja (69 proc. importu ropy przez cieśninę Ormuz) i Tajlandia (59 proc. importu ropy z Zatoki Perskiej).

Na skutek zaburzenia łańcucha dostaw, kraje te musiały poszukać nowych dostawców. I choć z pewnością nie pogardzą rosyjską ropą, kolejnymi (i wdrażanymi) alternatywami są dostawy z Brunei, Libii, Angoli czy też Gujany.

Zyski Rosji

Jeszcze w marcu Bessent deklarował, że tymczasowe zniesienie sankcji jest powodowane przede wszystkim troską o obniżenie globalnych cen ropy naftowej. Jednak działania USA nie przyniosły stabilizacji cen, a jak argumentowały kilka dni wcześniej senatorki z Partii Demokratycznej, licencja nie spowodowała również obniżenia cen paliw dla amerykańskich konsumentów.

Warto w tym miejscu przytoczyć dane udostępnione przez Centrum Badań nad Energią i Czystym Powietrzem (CREA): w kwietniu bieżącego roku przychody Rosji z eksportu paliw kopalnych wzrosły o 4 proc. w ujęciu miesięcznym, osiągając 733 mln euro dziennie – najwyższy poziom od dwóch i pół roku.
CREA
CREA
Autor. CREA

W tym samym miesiącu tankowce z tzw. floty cieni odpowiadały za nawyższy w historii udział w eksporcie paliw kopalnych z Rosji (54 proc.). Pięć statków dostarczyło w kwietniu rosyjską ropę naftową i produkty naftowe o wartości 236 mln euro.

Efekty tymczasowego zawieszenia sankcji przez USA są widocznie korzystne dla Kremla. Z powodu wysokich cen za baryłkę ropy (wywołanych wojną na Bliskim Wschodzie) i niższych cen za baryłkę ropy rosyjskiej (ok. 93 dol.), dochody Kremla z tytułu podatku od wydobycia kopalin wyniosły 7,8 mld euro w kwietniu 2026 roku.

Reklama

150 dolarów za baryłkę

Pierwotne zwolnienie z sankcji, na początku marca, było uzasadniane chęcią obniżenia cen ropy naftowej w obliczu blokady cieśniny Ormuz przez Iran. Bessent twierdził, że jest to tylko tymczasowy ruch, który nie wpłynie znacząco na zwiększenie dochodów Kremla. Początkowo zapowiadał też, że krok ten nie zostanie powtórzony, by po kilku dniach zmienić zdanie.

Podczas kwietniowego wystąpienia Bessent twierdził, że „nie mógłby się bardziej nie zgodzić” z twierdzeniem, że Rosja skorzystała na pozwoleniu na swobodną sprzedaż swojej ropy. Jak przekonywał, bez tego ruchu, globalne ceny ropy naftowej osiągnęłyby poziom 150 dolarów za baryłkę.

Jeśli Rosja sprzedawała ropę z 20 proc. zniżką (przy sankcjach - PAP), mogę powiedzieć, że 100 proc. ze 100 dolarów to mniej niż 80 proc. ze 150 dolarów, a i amerykański konsument był przez to w lepszej sytuacji” - powiedział sekretarz skarbu USA.

Nie tylko demokraci krytykują decyzję o ponownym zawieszeniu sankcji. Jak podaje PAP, republikański kongresmen Michael McCaul przekonywał w kwietniu, że w amerykańskim Kongresie po obu stronach sceny politycznej rośnie przekonanie, że należy zwiększyć polityczną i ekonomiczną presję na Władimira Putina.

Pytany, dlaczego mimo ponadpartyjnego poparcia Kongres od ponad roku nie uchwalił żadnego z projektów nowych sankcji na Rosję, McCaul ocenił, że ruch w tym kierunku blokuje administracja Trumpa.
zaznacza PAP

Decyzje Waszyngtonu budziły sprzeciw i krytykę w Europie. Komisarz UE ds. handlu Marosz Szefczovicz, pytany przez PAP w kwietniu, przyznał, że rozmawiał o tym z Bessentem podczas wizyty w Waszyngtonie. Oznajmił wówczas, że usłyszał od niego zapewnienie, iż nie dojdzie do kolejnego przedłużenia licencji.

Nie chcę wypowiadać się w jego (Bessenta) imieniu, ale jasno zrozumiałem, że to się nie powtórzy w przyszłości” - powiedział Szefczovicz.

Państwa Azji Południowo-Wschodniej rzeczywiście mierzą się z problemami gospodarczymi i perspektywą niedoboru kluczowych surowców, spowodowanych wojną na Bliskim Wschodzie. Nie ulega również wątpliwości, że skorzystają na zawieszeniu sankcji, aby zabezpieczyć własne interesy. Jednak argumentacja administracji Trumpa, mówiąca o tym, że licencja ma na celu przede wszystkim pomoc krajom Globalnego Południa, jest w swojej istocie fałszywa. Nie jest bowiem wysoce prawdopodobne, aby Waszyngton priorytetowo traktował bezpieczeństwo energetyczne Manili. W związku z czym powstaje pytanie: jaki jest cel dalszego wydłużania specjalnych sankcji?

MM / PAP Oskar Górzyński i Krzysztof Pawliszak

Reklama

Zobacz również

Reklama