Reklama
Reklama
Reklama
  • ANALIZA
  • W CENTRUM UWAGI

Alternatywne uniwersa Nord Stream, czyli czego dowiadujemy się dzięki Braunowi

Grzegorz Braun na konferencji w niemieckim Lubminie.
Grzegorz Braun na konferencji w niemieckim Lubminie.
Autor. @KoronyPolskiej/X.com

Grzegorz Braun nie pierwszy raz stwierdził, że gazociągi Nord Stream powinny zostać ponownie uruchomione – to już kolejna wypowiedź tego polityka w tym duchu. A kiedy my patrzymy na opowieści Brauna, w Niemczech zaczyna się proces w sprawie oskarżonego o sabotaż Ukraińca Serhija K., a Amerykanie powracają do rozmów o gazowym interesie z Rosją. I tak to się toczy.

Reklama

Sabotaż Nord Stream i jego reperkusje – gospodarcze czy dyplomatyczne – to prawdziwy thriller polityczny na żywo. W jego kolejnej minucie szef Konfederacji Korony Polskiej, z pozoru skrajnie prawicowej polskiej partii, ramię w ramię ze Steffenem Kotre z równie prawicowej Alternatywy dla Niemiec (AfD) opowiedział się za powrotem do rosyjskich surowców. Nie jest to zaskoczenie, jeśli chodzi o AfD, ponieważ jest to partia otwarcie opowiadająca się za powrotem do _business as usual _z Rosją.

Co pozostało po kondominium rosyjsko-niemieckim pod żydowsko-amerykańskim zarządem powierniczym?

Niektórych zaskoczył Grzegorz Braun – w końcu ktoś, kto przedstawia się jako polski monarchista i tradycjonalista nie powinien raczej do zestawu swoich poglądów dołączać tęsknoty za mateczką Rosją. Jest to także ta sama osoba, która ukuła zwrot „kondominium rosyjsko-niemieckie pod żydowsko-amerykańskim zarządem powierniczym”. Jeszcze kilka lat temu tak właśnie określał Braun III Rzeczpospolitą.

Konferencja w niemieckim Lubminie to nie pierwszy raz, gdy Grzegorz Braun wypowiadał się w sprawie Nord Stream i importu rosyjskich surowców. Jak pisała red. Agnieszka Zielińska, w 2023 roku, zaledwie kilka miesięcy po inwazji Rosji na Ukrainę, Braun głosował przeciwko dwóm uchwałom Solidarnej Polski. Pierwsza zawierała apel o zaprzestanie dalszej budowy Nord Stream 2, druga była wezwaniem państw UE i NATO do wspierania Ukrainy w związku z rosyjską agresją. Skomplikowane są poglądy polskich polityków.

Na konferencji z niemieckim kolegą Braun sprzeciwił się także, jak to określił, „wykorzystywaniu polskiego terytorium do przygotowywania i przeprowadzania ataków na infrastrukturę energetyczną”. Odniósł się w ten sposób do sabotażu gazociągów Nord Stream we wrześniu 2022 roku. W tym tygodniupod zarzutem szpiegostwa został zatrzyman były szef niemieckiego wywiadu BND August Hanning, który w Polsce znany jest z tego, że oskarżał w 2024 r. prezydentów Polski i Ukrainy o zawarcie tajnego porozumienia w sprawie wysadzenia gazociągów Nord Stream.

Zatrzymani Ukraińcy, amerykańskie interesy i pytania o reperkusje dla Polski

Tymczasem w przyszłym tygodniu w Hamburgu rozpocznie się pierwszy proces dotyczący wysadzenia Nord Stream. Na ławie oskarżonych zasiądzie domniemany dowódca grupy sabotażowej Serhij K., a w ocenie „Suddeutsche Zeitung” „sądzone będzie także państwo ukraińskie”. W Polsce nie poświęca się tak dużej uwagi tym wydarzeniom, choć mogą one także mieć reperkusje dla naszego kraju.

Reklama

Według ustaleń niemieckiej prokuratury Serhij K. we wrześniu 2022 r. miał należeć do ukraińskiej jednostki specjalnej i pracować dla ukraińskich służb. Mężczyzna został zatrzymany w sierpniu 2025 r. w Rimini, podczas rodzinnych wakacji na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania wydanego przez Niemcy.

Jak opisała PAP, Serhij K. z pomocą sześciu innych osób miał umieścić sześć ładunków wybuchowych na trzech z czterech nitek gazociągów Nord Stream, którymi transportowano gaz z Rosji przez Morze Bałtyckie do Niemiec. Tak wynika ze 136-stronicowego aktu oskarżenia, sporządzonego po czterech latach śledztwa prowadzonego przez Federalny Urząd Kryminalny (BKA) oraz niemiecką policję i prokuraturę. Śledczy są przekonani, że to Serhij K. był dowódcą grupy sabotażowej.

Przypomnijmy, że Serhij K. został wydany z Włoch do Niemiec pomimo mocnej obrony tamtejszej kancelarii pod wodzą Nicoli Canestriniego, która powoływała się na przypadek Wołodymyra Żurawlowa – innego Ukraińca podejrzanego o udział w sabotażu. Tego z kolei zatrzymano w Polsce, ale ostatecznie sąd sprzeciwił się jego wydaniu do Niemiec. Żurawlow udał się jednak, pomimo ostrzeżeń polskiej kancelarii, która przekazywała mu, że nie powinien opuszczać naszego kraju, do Chorwacji, ponoć, aby kręcić film dokumentalny o Nord Stream. A sąd w Puli jest skłonny do wydania go do Niemiec.

Reklama

W tym tygodniu do mediów powrócił także temat amerykańskiego inwestora w gazociągi Nord Stream (również nie jest to pierwszy raz. Klimat polityczny jest przecież świetny – prezydent USA Donald Trump ma dobre stosunki z przywódcą Rosji Władimirem Putinem, pomimo inwazji na Ukrainę. W rozmowach o Nord Stream mieli uczestniczyć Jared Kushner, wysłannik prezydenta USA oraz jego zięć i Kirił Dmitrijew, bliski doradca Putina. Potencjalne porozumienie mogłoby pozwolić amerykańskim inwestorom czerpać zyski z przyszłych dostaw rosyjskiego gazu do Europy. I tutaj wchodzi Grzegorz Braun i mówi: rosyjskie surowce to doskonała sprawa!

Obraz układa się więc tak: prorosyjski polski polityk mówi o „szansie” dla Polski w kontekście powrotu do projektów Nord Stream, Amerykanie dogadują się z Rosjanami w sprawie możliwej inwestycji w uszkodzone gazociągi, a tymczasem w Niemczech rozpoczyna się proces Ukraińca oskarżonego o sabotaż. I jest to proces, któremu również należy się olbrzymia uwaga, nie tylko ze względu na jego precedensowy wymiar. Będą w nim na pewno uwzględnione również kwestie dotyczące Polski – nasz kraj, chcąc nie chcąc, jest elementem układanki, której powstaniu od początku jedynie się sprzeciwiał.

Reklama