• Partner główny
    Logo Orlen

Analizy i komentarze

Czy Biden wyciśnie z Arabii Saudyjskiej więcej ropy? [KOMENTARZ]

Fot. President Biden/Twitter

Prezydent Joe Biden wybiera się do Arabii Saudyjskiej, aby porozmawiać o globalnym kryzysie energetycznym. Pomimo tego, że jego wizyta nie dotyczy ropy, Biden przyznaje, że chciałby, aby państwa Zatoki Perskiej zwiększyły produkcję. Zwiększenie produkcji może jednak nie być w najlepszym interesie państw Zatoki.

„Tu nie chodzi o ropę" - powiedział prezydent Biden o swojej nadchodzącej wizycie na Bliskim Wschodzie, a konkretnie w Arabii Saudyjskiej. Stwierdził nawet, jak donosi Politico, że nie zamierza prosić Saudów o więcej ropy. Aleksander Gorczakow mawiał, że wierzy tylko w zdementowane informacje, a wiele wskazuje na to, że powiedzonko XIX-wiecznego rosyjski polityka ma zastosowanie.

Czytaj też

"Nie, nie zamierzam ich prosić o zwiększenie produkcji ropy" - powiedział w zeszłym tygodniu prezydent USA na temat wizyty u króla i księcia koronnego Arabii Saudyjskiej. "Wszystkie państwa Zatoki Perskiej spotykają się. Wskazałem im, że moim zdaniem powinni zwiększać produkcję ropy ogólnie, a nie Arabii Saudyjskiej w szczególności. Mam nadzieję, że zobaczymy, jak w swoim własnym interesie dojdą do wniosku, że to ma sens" – owijał w bawełnę Biden.

Choć tu akurat prezydent USA się myli. W interesie królestw naftowych Zatoki Perskiej nie leży, aby pompować więcej. Większość z nich nie ma wolnych mocy produkcyjnych, a te kilka, które mają, najprawdopodobniej poważnie je przeszacowują. I dotyczy to również Arabii Saudyjskiej.

Kwestia rzeczywistych wolnych mocy produkcyjnych znalazła się w centrum uwagi również w zeszłym tygodniu, kiedy Reuters nagrał francuskiego Emmanuela Macrona mówiącego Bidenowi, że ZEA pompują blisko swojego maksimum, a Arabia Saudyjska może dodać do swojej produkcji tylko około 150 tys. bd w krótkim czasie.

"I wtedy on szejk Mohammed bin Zayed al-Nahyan powiedział, że Saudyjczycy mogą zwiększyć o 150 tysięcy baryłek dziennie. Może trochę więcej, ale nie mają ogromnych mocy przerobowych przed upływem sześciu miesięcy" - powiedział francuski prezydent w materiale wideo zaprezentowanym przez Reutersa.

Według szacunków Międzynarodowej Agencji Energii, Arabia Saudyjska produkuje 10,42 mln baryłek dziennie a jej rezerwowe moce produkcyjne wynoszą 1,2 mln b/d. Wedle analiz MAE są w stanie dodać ten wolumen do produkcji w mniej niż 90 dni. Długoterminowe wolne moce produkcyjne, według szacunków IEA, wynoszą 2,1 mln b/d. MAE szacuje, że Arabia Saudyjska jest w stanie utrzymać produkcję na poziomie 12,2 mln b/d.

Problem z szacunkami polega na tym, że często opierają się one na niewystarczających informacjach, w tym informacjach dostarczanych przez kraj posiadający wolne moce. W rzeczywistości jednak nie istnieją żadne twarde, weryfikowalne dane na temat wolnych mocy produkcyjnych Arabii Saudyjskiej ani żadnego innego członka OPEC. Żaden z członków OPEC nie jest zobowiązany do zgłaszania swoich wolnych mocy produkcyjnych i nie ma sposobu, by zweryfikować liczby, które zgłaszają jako wolne moce.

Według ostatniego miesięcznego raportu OPEC o rynku ropy naftowej, Arabia Saudyjska produkowała w czerwcu 10,424 mln b/d. To o 60 tys. bpd więcej niż średnia z maja, a Królestwo zobowiązało się do znacznie ostrzejszego zwiększenia produkcji w tym miesiącu i w sierpniu. Ale może nie być w stanie tego zrobić.

12 mln b/d to maksimum?

Arabia Saudyjska tylko raz, w kwietniu 2020 r., osiągnęła poziom produkcji 12 mln b/d . Jednak wówczas toczyła wojnę cenową z Rosją i starała się zalać ropą rynki dotychczas obsługiwane przez Rosję, np. Europę. To był zupełnie nadzwyczajny okres, dwie naftowe potęgi poszły na noże dodatkowo obniżając i tak nadwątlone wybuchem epidemii koronawirusa ceny.

Czytaj też

Tyle, że ten poziom produkcji oznaczał najprawdopodobniej pompowanie na pełnych obrotach, blisko granic możliwości. Jeśli weźmiemy pod uwagę wyniki utrzymujące się w okresie trzech miesięcy, to maksymalne wykazane tempo wyniesie 10,8 mln b/d, wytwarzane między październikiem a grudniem 2018 roku – wynika z danych Joint Organisations Data Initiative . W dłuższym okresie jest jeszcze gorzej. Według danych przytoczonych przez Reutersa, maksymalne wykazane wydobycie Arabii Saudyjskiej w okresie 12 miesięcy wyniosło 10,5 mln b/d.

Z jednej strony jest więc mało prawdopodobne, by Arabia Saudyjska dysponowała zasobami niezbędnymi do zwiększenia produkcji w jakikolwiek znaczący sposób, który miałby wpływ na ceny międzynarodowe w najbliższym czasie, choć to nie jedyny powód, dla którego to się nie stanie. Rijad prawdopodobnie po prostu nie chce tego robić.

Do zobaczenia za 6 lat

W przypadku wolnych mocy produkcyjnych ropy naftowej chodzi o to, że można je wykorzystać w sytuacji kryzysowej. Ale w tej chwili nie ma żadnej sytuacji kryzysowej, przynajmniej według Rijadu. W rzeczywistości, jak dotąd, Arabia Saudyjska, słowami swojego ministra energii i brata księcia koronnego, Abdulaziza bin Salmana, twierdzi, że rynek ropy jest stosunkowo zrównoważony, ale lata niedoinwestowania w nową produkcję nałożyły się na zachodnie sankcje na Rosję, co obniżyło podaż.

Inną kwestią związaną z wolnymi mocami produkcyjnymi ropy jest to, że po ich wykorzystaniu przestają one być wolne, jeśli mówimy o okresie dłuższym niż miesiąc lub dwa. Im mniej wolnych mocy produkcyjnych, tym mniejsza elastyczność producenta w przypadku wystąpienia rzeczywistej sytuacji kryzysowej.

Saudi Aramco w zeszłym roku ujawniło plany zwiększenia swoich zdolności produkcyjnych do 13 mln baryłek dziennie. Ekspansja ma potrwać do 2027 roku – wynika ze słów prezesa koncernu Amina Nassera. Innymi słowy, zwiększenie maksymalnej podtrzymywalnej zdolności produkcyjnej kraju o 1 mln bpd zajmie sześć lat.

Nie oznacza to jednak, że Arabia Saudyjska nie może nic zrobić, by zwiększyć produkcję - ocenia John Kemp z agencji Reutersa. Według niego, może ona ponownie uruchomić stare, zamknięte odwierty, aby "przywrócić złoża do życia" i utrzymać ciśnienie, lub może wykonać nowe odwierty na polach produkcyjnych. To jednak byłaby dosyć głęboka ingerencja w politykę Rijadu. Stany Zjednoczone co prawda związane są specjalnymi relacjami militarnymi z Arabią Saudyjską, ale w ostatnich latach znacznie one osłabły.

„> Wycofanie się Stanów Zjednoczonych z Bliskiego Wschodu spowodowało duże zaniepokojenie w Arabii Saudyjskiej. Saudyjczycy i ZEA reagują poprzez odchodzenie od amerykańskich systemów uzbrojenia i poszukiwania dostawców z innych krajów. Jeśli nie od globalnych rywali Waszyngtonu (do czego na razie nie doszło) to od innych państw świata zachodniego - Republiki Korei czy Francji. Starają się też o zapewnienie sobie coraz większej niezależności militarnej od USA - tak jeśli chodzi o systemy uzbrojenia jak i sam przemysł obronny @ Maciej Szopa, Defence24.pl"

USA mogłyby zaproponować działania tj. uruchomienie starych odwiertów, choć zależy na jakich warunkach. USA również mają problem z cenami paliwa, niedawno Biden apelował do przemysłu naftowego o zwiększenie produkcji aby zmniejszyć presję na ceny. Pytanie, dla kogo Waszyngton wywarłby nacisk na Rijad, dla siebie czy pozbawionej rosyjskiej ropy Europy, wydaje się retoryczne.

Komentarze