Reklama
Reklama
  • W CENTRUM UWAGI
  • ANALIZA

Serbowie chcą rozliczeń. Rosyjskie interesy czekają na nowy rząd?

Wizerunek Władimira Putina zdewastowany przez niewiadomych sprawców, Brat(zamalowanie litery b spowodowało pozostanie słowa rat czyli po serbsku wojna) dodatkowo "Slava Rosiiji" zostało przekreślone
Wizerunek Władimira Putina zdewastowany przez niewiadomych sprawców, Brat(zamalowanie litery b spowodowało pozostanie słowa rat czyli po serbsku wojna) dodatkowo "Slava Rosiiji" zostało przekreślone
Autor. archiwum prywatne M. Rekść

Serbowie dali ruchowi studenckiemu mandat do przebudowy państwa, kończąc wieloletnią dominację obozu Aleksandara Vucicia. Zwycięzcy obiecują rozliczyć korupcję i przywrócić niezależność instytucjom, ale odziedziczą też energetykę mocno powiązaną z Rosją. Moskwa straciła sprawdzonego partnera, a Europa zyskała szansę na nowe otwarcie w relacjach z Belgradem. O tym, jak daleko sięgnie zmiana, zdecydują również kontrakty gazowe, przyszłość jedynej serbskiej rafinerii i koszt ograniczania dotychczasowych zależności.

Reklama

Przedterminowe wybory parlamentarne 25 października przyniosły zwycięstwo listy wspieranej przez ruch studencki. Według wstępnych wyników komisji wyborczej zdobyła ona 52,71 proc. głosów, wobec 39,17 proc. dla koalicji Zjednoczona Serbia, skupionej wokół Serbskiej Partii Postępowej i Vucicia. Dawało to zwycięzcom około 140 miejsc w 250-osobowym parlamencie, a więc większość wystarczającą do samodzielnego utworzenia rządu.]

Podział mandatów po wyborach w Serbii
Podział mandatów po wyborach w Serbii
Autor. OSW

Od katastrofy do wyborczego przełomu

Vucić uznał porażkę jeszcze w wieczór wyborczy. Były prezydent, który we wrześniu zrezygnował z urzędu, licząc na powrót na stanowisko premiera, musiał pogodzić się z perspektywą przejścia do opozycji. Skala przewagi studentów ograniczyła przestrzeń do kwestionowania rozstrzygnięcia, choć samą kampanię obserwatorzy ocenili jako głęboko nierówną.

Początkiem przełomu była katastrofa z 1 listopada 2024 r., gdy zawalenie się zadaszenia niedawno modernizowanego dworca w Nowym Sadzie pochłonęło 16 ofiar. Pytania o jakość prac, nadzór i wydatki publiczne przerodziły się w żądanie rozliczeń, a następnie w szerszy sprzeciw wobec bezkarności i upartyjnienia państwa. Do studentów dołączały kolejne grupy zawodowe, zaś akcja „Student w każdej wsi” pomagała przenieść protest poza duże miasta i zjednoczyć obywateli o różnych poglądach.

Wspólny cel, trudniejsze decyzje

Nazwa zwycięskiej listy może być myląca. Studenci organizowali kampanię i wybierali kandydatów, ale sami nie ubiegali się z niej o mandaty. Na liście znaleźli się m.in. lekarze, wykładowcy i przedstawiciele innych zawodów. Najważniejszym spoiwem pozostawało odsunięcie dotychczasowego obozu władzy. Jak tłumaczył Jan Nowinowski z Ośrodka Studiów Wschodnich, studenci skupiali się na „walce z korupcją, o odpartyjnieniu i przywróceniu funkcjonalności instytucjom państwowym”. Spory o kierunek polityki zagranicznej odsuwali, aby utrzymać możliwie szerokie poparcie, jednak teraz te pytania wrócą przy tworzeniu rządu i podejmowaniu pierwszych decyzji. Lista zapowiadała utrzymanie neutralności wojskowej, wykluczała starania o członkostwo w NATO i deklarowała, że nie wprowadzi sankcji wobec Rosji, czego nie należy odczytywać też jako gotowego mandatu do zerwania z Moskwą.

Jednocześnie obietnice niezależnego sądownictwa, wolnych mediów i przejrzystych zamówień publicznych odpowiadają reformom oczekiwanym przez Unię Europejską. Ich realizacja może przybliżać Serbię do Europy, a zarazem zmieniać warunki współpracy z dotychczasowymi partnerami. W energetyce ta zależność stanie się szczególnie widoczna, ponieważ to właśnie tam polityczne deklaracje trzeba będzie przełożyć na decyzje dotyczące własności, dostaw i wieloletnich umów.

Reklama

Moskwa traci partnera, ale zachowuje wpływy

Dla Kremla porażka Vucicia oznacza utratę sprawdzonego partnera, który utrzymywał bliskie kontakty z Putinem, a mimo europejskich aspiracji Serbii odmawiał przyłączenia się do sankcji wobec Rosji. Moskwa zostawiła jednak otwarte drzwi jego następcom. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, chwaląc ustępującego polityka, przekonywał zarazem, że dalsza współpraca leży w interesie Belgradu. Zastrzegł przy tym, że „do tanga trzeba dwojga”. Za tą deklarowaną „przyjaźnią” kryły się jednak coraz wyraźniejsze tarcia, a szczególnie ostro ujawniły się w 2025 r., gdy rosyjski wywiad zagraniczny oskarżył Belgrad o dostarczanie amunicji Ukrainie przez pośredników, przedstawiając to jako zdradę Moskwy. Vucić odrzucał część zarzutów i zapowiadał ich wspólne wyjaśnienie, ale bronił również interesów serbskiego przemysłu zbrojeniowego.

Takie napięcia nie przekreślały wzajemnych zależności. Serbia korzysta z rosyjskiego wsparcia dyplomatycznego w sprawie Kosowa, natomiast Moskwa ma istotne interesy w jej energetyce. Jak wskazuje OSW, rosyjskie wpływy obejmują także sieć kontraktów, miejsc pracy i budżetów reklamowych. Dzięki temu pozostają zakorzenione w gospodarce i mediach, nawet gdy stosunki między przywódcami stają się szorstkie.

Energetyka nie poczeka na polityczne porządki

Najpilniejszym sprawdzianem będzie przyszłość koncernu paliwowego NIS, właściciela jedynej serbskiej rafinerii w Pancevie. Większość jego akcji należy do rosyjskich podmiotów, ropa dociera chorwackim systemem JANAF, a dalsza działalność wymaga zezwoleń amerykańskiego Departamentu Skarbu. Od miesięcy trwają rozmowy o sankcjach, ciągłości dostaw i zmianach własnościowych, w których uczestniczy również węgierski MOL, zainteresowany zakupem rosyjskiego pakietu. To właśnie NIS znalazł się w amerykańskim pakiecie sankcyjnym w styczniu 2025 r., jednak wejście restrykcji w życie wielokrotnie odraczano. Później działalność spółki umożliwiały czasowe zezwolenia wydawane przez OFAC (biuro kontroli aktywów zagranicznych Departamentu Skarbu USA). Obecna licencja obowiązuje do 30 października 2026 r., a koncern wystąpił już o kolejną, pozwalającą kontynuować pracę również po tym terminie. Wniosek obejmuje utrzymanie działalności rafinerii i zaopatrzenia serbskiego rynku w paliwa.

Reklama

Choć NIS jest jednym z najważniejszych przedsiębiorstw w kraju, serbski skarb państwa pozostaje jego mniejszościowym akcjonariuszem. Na koniec września posiadał 29,87 proc. akcji, podczas gdy do Gazprom Niefti należało 44,85 proc., a do zarządzanej przez Gazprom Capital spółki JSC Intelligence — kolejne 11,30 proc. Pozostałe akcje znajdowały się w rękach innych inwestorów. Rozmowy o przejęciu rosyjskich udziałów przez MOL nadal trwają, a zamknięcie transakcji wymaga uzgodnień między stronami oraz odpowiednich zgód regulacyjnych. Równolegle Belgrad zabiega o przedłużanie amerykańskich zezwoleń, natomiast dostawy ropy przez JANAF pozostają zależne od obowiązujących warunków sankcyjnych.

Podobna presja dotyczy gazu. Jak podają media, Gazprom przedłużył dotychczasowe warunki dostaw do końca roku. Serbia rozwija alternatywy, korzystając z połączenia z Bułgarią i współpracy z Azerbejdżanem, jednak trzeba pamiętać, że zastępowanie rosyjskiego surowca wymaga odpowiednich kontraktów, przepustowości i akceptowalnych cen. Sam dostęp do nowego kierunku nie usuwa zależności.

Serbska elektroenergetyka nadal w dużej mierze opiera się na węglu brunatnym i państwowym koncernie EPS, który równolegle rozgląda się za projektami słonecznymi, wiatrowymi i hybrydowymi. We wrześniu spółka ogłosiła nabór przedsięwzięć do zakupu lub wspólnego rozwoju, uwzględniający również możliwość wykorzystania jej istniejących terenów i infrastruktury.

Reklama

Należy zwrócić tez uwagę, że Belgrad przygotowuje także grunt pod energetykę jądrową, współpracując przede wszystkim z francuskim EDF. Koncern opracował wstępne studium obejmujące dostępne technologie, możliwości włączenia atomu do serbskiego systemu i harmonogram przygotowań. W lipcu 2026 r. Serbia podpisała kolejne porozumienie z EDF i Francuską Agencją Rozwoju, dotyczące dalszych analiz oraz budowy zaplecza kadrowego i organizacyjnego

Francuska współpraca nie przesądza jednak o wyborze dostawcy reaktora. W lutym resort energetyki rozmawiał również z rosyjskim Rosatomem o wymianie wiedzy i wsparciu na etapie przygotowawczym, deklarując otwartość na kontakty z innymi dostawcami technologii. Program pozostaje w pierwszej fazie, obejmującej przygotowanie analiz, przepisów, instytucji i specjalistów. Według ministerialnego harmonogramu ma ona zakończyć się do połowy 2027 r., natomiast gotowość do wyboru technologii przewidziano do 2032 r., a rozpoczęcie budowy do 2035 r.

Europa czeka na konkretne decyzje

Współpraca z Francją przy programie jądrowym jest jednym z obszarów, w których Belgrad rozwija kontakty z europejskimi partnerami. Polityczne zbliżenie z UE będzie jednak wymagało także reform sądownictwa, administracji i mediów. Właśnie te kwestie znalazły się w centrum programu listy studenckiej, a po wyborach również w komunikacie unijnych władz. Kaja Kallas i komisarz ds. rozszerzenia Marta Kos zadeklarowały gotowość współpracy z przyszłym rządem, wskazując na niezależność wymiaru sprawiedliwości, prawa podstawowe i wolność mediów.

Reklama

Przedstawiciele listy studenckiej deklarują kontynuowanie integracji europejskiej i przyspieszenie reform wymaganych przez UE, pozostawiając ostateczną decyzję o członkostwie obywatelom w referendum. Otwartą kwestią pozostają jednak relacje z Kosowem. Zwycięzcy zapowiadają dalszy dialog z Prisztiną i realizację porozumienia brukselskiego, zastrzegając możliwość oceny wcześniejszych ustaleń pod kątem zgodności z serbską konstytucją. Podtrzymują przy tym stanowisko zgodnie z którym Kosowo jest częścią Serbii i nie zapowiadają uznania jego niepodległości.

Osobnym tematem rozmów z Europą pozostaje złoże jadarytu w zachodniej Serbii, minerału zawierającego lit i bor, którego zasoby oszacowało na ok. 143 mln ton rudy. Choć projekt otrzymał unijny status strategiczny, wydobycie nie ruszyło, a koncern Rio Tinto ogłosiło przejście w tryb utrzymania i zabezpieczania aktywów, pozostawiając możliwość późniejszego powrotu do inwestycji.

Wyborcza euforia szybko ustąpi miejsca rozliczeniom, których domagają się obywatele, oraz negocjacjom z Brukselą, choć Serbię czekają jeszcze przekazanie władzy i wybory prezydenckie. Nowa większość dostała mandat do ujawnienia kontraktów, zbadania majątków i pociągnięcia do odpowiedzialności ludzi, którzy nadużywali władzy. Takie działania muszą objąć również energetykę, gdzie państwowe pieniądze i partyjne nominacje splatają się z interesami zagranicznych partnerów. Jeżeli zwycięzcy spełnią obietnice, kontrola dosięgnie także układów, na których Moskwa budowała swoje wpływy. Dopiero wtedy okaże się, czy Serbia rozliczy system Vucicia, czy poprzestanie na wymianie ludzi przy jego sterach.

Zobacz również
Reklama