- WIADOMOŚCI
Rząd pokazał definicję local content. „Nie ma odwrotu od repolonizacji biznesu”
Rząd odsłonił długo oczekiwaną definicję local content i przedstawił kryteria uznawania przedsiębiorstw za podmioty krajowe. Minister Wojciech Balczun zapowiedział również pilotaż, kodeks dobrych praktyk oraz bieżący monitoring wdrażanych rozwiązań.
Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun przedstawił w czwartek w siedzibie firmy Apator w Ostaszewie kryteria „krajowości podmiotów” w ramach budowania local content. Jak przekazał, aby przedsiębiorca mógł być uznany za podmiot krajowy, będzie musiał mieć w Polsce siedzibę, być zarejestrowany w KRS lub CEIDG oraz prowadzić w kraju nieprzerwaną działalność przez trzy lata. W Polsce będą musiały znajdować się także rezydencja podatkowa, główny przedmiot działalności oraz właściciel, czyli rzeczywisty beneficjent firmy.
Kolejnym kryterium ma być ponad 50 proc. rocznych obrotów realizowanych w Polsce. Równocześnie 50 proc. pracowników krajowego podmiotu będzie musiało płacić w Polsce podatki i składki ZUS. Jak mówił Balczun, te warunki powinny zostać uwzględnione w specyfikacjach warunków zamówienia opracowywanych przez zamawiających i w spółkach Skarbu Państwa. Dodał, że wkrótce ruszy pilotaż tych rozwiązań, który później będzie rozszerzany.
💬Minister @wbalczun w #Ostaszewo: nigdy wcześniej nie mieliśmy do czynienia z taką skalą inwestycji jak dziś. Jeżeli zbierzemy wszystkie inwestycje z sektora publicznego i spółek Skarbu Państwa mówimy o kilku bilionach złotych. To musi stać się boosterem nie tylko dla wielkich… pic.twitter.com/zRpDkgvBl3
— Ministerstwo Aktywów Państwowych 🇵🇱 (@MAPGOVPL) April 9, 2026
Podczas prezentacji przedstawiono także wagi kryteriów „krajowości podmiotów”. Właściciel, czyli beneficjent rzeczywisty, z siedzibą w Polsce ma mieć wagę 25 proc. Główny przedmiot działalności w Polsce również ma mieć wagę 25 proc. Rezydencja podatkowa w Polsce ma mieć wagę 15 proc. Ponad 50 proc. pracowników płacących w Polsce podatki i składki ZUS ma mieć wagę 15 proc. Siedziba w Polsce wraz z wpisem do KRS lub CEIDG i nieprzerwaną działalnością przez minimum trzy lata ma mieć wagę 10 proc. Ponad 50 proc. rocznych obrotów w Polsce ma mieć wagę 10 proc.
Balczun zaznaczył, że uznanie za podmiot krajowy nie będzie oznaczać „nadzwyczajnej, dodatkowej sprawozdawczości nakładanej na spółki”. Poinformował też, że local content będzie na bieżąco mierzony i monitorowany przez resort aktywów państwowych we współpracy z GUS. Jednocześnie podkreślał, że proces dopiero się rozpoczyna.
Rozpoczynamy pewnego rodzaju przygodę, która będzie trwała latami. Resort pozostaje otwarty na dialog ze środowiskami gospodarczymi, będzie wsłuchiwał się w głosy rynku i korygował rozwiązania, jeżeli część kwestii nie została jeszcze uzgodniona.
powiedział Balczun.
Szef MAP zapowiedział również, że w trybie niezwłocznym opublikowany zostanie kodeks dobrych praktyk dotyczący local content. Mają się w nim znaleźć rekomendacje i wytyczne dla spółek Skarbu Państwa, dotyczące tego, jak zwiększać local content oraz co i jak wprowadzić, aby krajowy przedsiębiorca miał szansę na kontrakt. Zapowiedziano także powołanie pełnomocników ds. local content, tak aby były osoby odpowiedzialne za realizację tych wytycznych. Minister dodał, że za tym pójdą KPI dla zarządów, ponieważ, jak stwierdził, obok rekomendacji miękkich potrzebne są także narzędzia sprawcze.
Do tych zapowiedzi odniósł się premier Donald Tusk. Podczas wystąpienia w Ostaszewie podkreślił, że „nie ma odwrotu od repolonizacji polskiego przemysłu, polskiej gospodarki”. Mówił, że wcześniej część osób przyjmowała takie zapowiedzi z niedowierzaniem albo uznawała je za zbyt ryzykowne, ale dziś, jego zdaniem, potrzeba repolonizacji, która w tym konkretnym przypadku nosi nazwę local content, jest kwestią kluczową w świecie narażonym na konflikty regionalne i globalne.
Premier zaznaczył, że działania podejmowane między innymi przez ministra aktywów państwowych i prezesów spółek Skarbu Państwa mają doprowadzić do tego, aby polska gospodarka była suwerenna. Jak mówił, chodzi o to, „żeby decyzje o tym, co produkujemy, komu sprzedajemy, co jest potrzebne w Polsce, zapadały tutaj w Polsce”. Dodał także, że polskie firmy mają być pierwszym wyborem w zamówieniach publicznych, a rząd będzie wspierał takie przedsiębiorstwa i dążył do wzmocnienia procesu repolonizacji gospodarki przy jednoczesnym respektowaniu zasad Unii Europejskiej i wspólnego rynku.
Tusk zapowiedział również, że wszędzie tam, gdzie państwo ma wpływ, w tym w spółkach Skarbu Państwa, instytucjach publicznych oraz w zamówieniach publicznych, będzie egzekwowana zasada preferowania krajowych dostawców. Zaznaczył przy tym, że nie chodzi o administracyjny przymus, lecz o wykorzystanie dostępnych mechanizmów prawnych i współpracę między firmami oraz instytucjami. Jak podkreślił, rząd będzie w ramach tego, co możliwe, szukał wszystkich możliwych pomysłów, sposobów, rekomendacji i decyzji, także twardych decyzji, jeśli będzie trzeba, aby respektowano kierunek repolonizacji polskiej gospodarki.
Premier wskazał, że szczególnego znaczenia nabiera dziś bezpieczeństwo gospodarcze, w tym suwerenność łańcuchów dostaw oraz zabezpieczenie dostaw energii i nowoczesnych technologii. Jego zdaniem doświadczenia wojny w Ukrainie oraz napięcia na Bliskim Wschodzie pokazały, jak istotne jest wzmacnianie krajowego potencjału produkcyjnego. Podkreślił też, że członkostwo w Unii Europejskiej pozostaje kluczowe dla Polski, jednak w jego ramach możliwe jest podejmowanie działań wzmacniających krajowy przemysł. Jak zaznaczył, „Polska musi być pierwszym wyborem”, a państwo będzie szukało wszelkich dostępnych narzędzi, aby wspierać lokalnych producentów i usługodawców.
Szef rządu odniósł się również do roli samorządów. Zaznaczył, że rząd nie ma bezpośredniego wpływu na decyzje samorządu, ale będzie skutecznie budował ranking, system punktowania i wyceniania oparty na liczbach, pokazujący, kto realizuje zasadę local content. Jak mówił, „z tego będą wyciągane konsekwencje” i każdy musi się starać, aby tę zasadę respektować. Dodał, że nie może być tak, aby środki europejskie lub budżetowe trafiały do samorządu, który nie będzie respektował idei local content. Zastrzegł jednocześnie, że wszystko ma się odbywać „w ramach zdrowego rozsądku” i że nikt nie będzie zmuszany do nieekonomicznego i nieracjonalnego wydawania pieniędzy.
KB/PAP
