- WIADOMOŚCI
Kryzys wygrywa z regulacjami. Przepisy metanowe odroczone na trzy lata?
Parlament Europejski (PE) opowiedział się za odroczeniem wejścia w życie rozporządzenia metanowego o trzy lata – a nie o rok, jak proponowała Komisja Europejska (KE). Ostateczny kształt przepisów zostanie wynegocjowany przez PE w rozmowach ze stolicami krajów członkowskich.
Przyjęcie propozycji PE oznaczałoby, że obowiązki raportowania dla importerów paliw w UE weszłyby w życie nie 1 stycznia 2027 r., jak jest to zapisane w obecnym prawie, i nie 1 stycznia 2028 r., jak chciała KE, ale 31 maja 2031 r.
Więcej czasu na zmiany
Chodzi o obowiązek nakazujący unijnym importerom ropy naftowej, gazu ziemnego i węgla wykazanie, że umowy dostaw zawarte lub odnowione po 4 sierpnia 2024 r. obejmują wyłącznie paliwa podlegające mechanizmom monitorowania zgodnym z wyśrubowanymi unijnymi standardami.
Dyskusję o konieczności odroczenia nowych obowiązków wywołał kryzys energetyczny spowodowany wojną na Bliskim Wschodzie.
PE chce też, by unijni producenci i importerzy mieli obowiązek przedstawienia danych dotyczących intensywności emisji metanu w paliwach kopalnych wprowadzanych na rynek UE od 5 sierpnia 2031 r., czyli dwa lata później, niż zakładano pierwotnie.
Izba chce też wydłużyć terminy unijnym operatorom z sektora ropy i gazu. Mieliby oni dodatkowe trzy lata na przedłożenie zweryfikowanych sprawozdań, łączących pomiary emisji metanu na poziomie poszczególnych źródeł oraz na poziomie całych obiektów.
Termin ten zostałby przesunięty na luty 2030 r. w odniesieniu do aktywów zarządzanych przez operatorów oraz na sierpień 2031 r. w odniesieniu do aktywów, którymi operatorzy nie zarządzają bezpośrednio.
Europosłowie nie chcą, by odroczenie objęło paliwa, które pochodzą z państw objętych unijnymi sankcjami zakazującymi lub ograniczającymi ich import, albo paliwa, które są z tych krajów bezpośrednio lub pośrednio eksportowane.
Komisja Europejska zaproponowała odroczenie 14 października. By zdążyć z przyjęciem zmian do końca roku, PE przyjął stanowisko w trybie pilnym. Kraje członkowskie rozpoczęły jednak prace nad rozporządzeniem dopiero w środę i – jak powiedział PAP unijny dyplomata – będą potrzebować kilku tygodni na wypracowanie stanowiska.
Na decyzję PE w dużej mierze mógł wpłynąć kryzys energetyczny wywołany konfliktem na Bliskim Wschodzie. Jak zaznaczała red. naczelna E24 Katarzyna Łukasiewicz, pod koniec września bieżącego roku prezydent Francji Emmanuel Macron zwrócił się do KE z apelem o odroczenie nowych przepisów dotyczących raportowania emisji metanu przez importerów ropy i gazu.
Prezydent Francji miał znajdować się pod presją związków zawodowych z różnych sektorów oraz partii opozycyjnych, które walczą o pozycję przed wyborami prezydenckimi w 2027 roku i krytykują prezydenta za niewystarczające działania w odpowiedzi na obawy obywateli związane z rosnącymi kosztami życia.
Z kolei w marcu bieżącego roku prezes niemieckiej firmy energetycznej Uniper Mike Lewis ostrzegł, że nadchodzące unijne przepisy dotyczące ograniczeń w emisji metanu utrudnią Europie dostęp do gazu ziemnego, importowanego m.in. ze Stanów Zjednoczonych.
Jak zaznaczało wówczas Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS), spełnienie unijnych norm będzie szczególnie trudne dla amerykańskich eksporterów. Przepisy UE wymagają danych „na poziomie producenta”, jednak sprzedawcy LNG z USA nie produkują gazu samodzielnie, lecz kupują go od dużych wytwórców lub sprzedawców gazu – a ci dysponują ograniczonymi informacjami na temat zawartości metanu w zakupionym gazie.
MM / PAP

