Reklama
  • WIADOMOŚCI

Donald Trump przybył do Chin. Rozmowy o handlu, Iranie i Tajwanie

Donald Trump i jego liczna delegacja wylądowali już w Pekinie. Rozmowy, w których będą uczestniczyć także Elon Musk, Pete Hegseth i szefowie spółek takich jak Meta, Apple, Boeing, Goldman Sachs, Nvidia, Blackstone czy BlackRock będą dotyczyć przede wszystkim stosunków handlowych, ale także prawdopodobnie Iranu i Tajwanu.

Delegacja USA wysiadająca z samolotu
Donald Trump witany przez wiceprzewodniczącego ChRL Hana Zhenga na lotnisku w Pekinie 13.05.2026 r.
Autor. Twitter (X) / @WhiteHouse

Prezydent USA Donald Trump przybył do Pekinu z pierwszą wizytą w Chinach od 2017 r. Wśród spodziewanych tematów jego rozmów z przewodniczącym ChRL Xi Jinpingiem są napięte relacje handlowe, wojna USA z Iranem i kwestia Tajwanu. Spotkania mają rozpocząć się w czwartek 14 maja.

Sprawy handlowe

Donald Trump i towarzysząca mu delegacja wylądowali w Pekinie w środę 13 maja około godziny 20 czasu lokalnego (około godziny 14 czasu polskiego). Przywitał go wiceprzewodniczący ChRL Han Zheng. W czwartek rano Donald Trump ma spotkać się z liderem Chin Xi Jinpingiem, a wieczorem wziąć udział w oficjalnym bankiecie państwowym. W piątek będzie uczestniczyć w kameralnym przyjęciu przy herbacie i lunchu roboczym z Xi, po czym wyruszy w drogę powrotną do USA. Plan wizyty nie przewiduje obecnie konferencji prasowej.

YouTube cover video

Do delegacji dołączyli szefowie amerykańskich korporacji, takich jak Meta, Apple, Boeing, Nvidia, Goldman Sachs, Blackstone czy BlackRock, ponieważ głównym tematem rozmów mają być kwestie gospodarcze, w szczególności wojna handlowa między USA a Chinami, w której obecnie trwa „zawieszenie broni”. W podróż wyruszył także Elon Musk. Spodziewanym efektem wizyty ma być m.in. stworzenie rady ds. handlu i rady ds. inwestycji, czyli dwóch stałych forów dyskusji o kwestiach gospodarczych. Waszyngton natomiast dementuje doniesienia, jakoby Chiny szykowały pakiet inwestycji w USA w wysokości 1 biliona USD.

Podczas rozmowy z dziennikarzami przed wylotem do Pekinu, Donald Trump wielokrotnie podkreślał, że ma „świetne relacje” z Xi Jinpingiem i że „tak pozostanie”. Zapewnił, że jeszcze w tym roku lider ChRL przybędzie także do USA. Spotkanie to odbywa się już w lepszej atmosferze niż ostatnie, w 2025 r. w Korei Południowej. Jak określiła to chińska państowa agencja prasowa Xinhua, tamten szczyt pomógł „skalibrować kierunek dwustronnych relacji w kluczowym momencie”. Xi i Trump uzgodnili wówczas rozejm w wojnie handlowej, w ramac którego Biały Dom zawiesił ponad 100-procentowe cła na chińskie towary, a Chińska Republika Ludowa wstrzymała ograniczenia w eksporcie metali ziem rzadkich. Analitycy liczą, że ustalenia te zostaną teraz przedłużone.

Według komentatora „New York Timesa”, Davida E. Sangera, podczas wizyty ogłoszone zostaną tylko umowy na zakup za miliardy dolarów amerykańskiej soi, którą „Chińczycy i tak muszą kupić”, oraz samolotów Boeinga i ich części.

Reklama

Co z Iranem i Tajwanem?

Świat liczy też na poruszenie tematu wojny USA i Izraela z Iranem, ponieważ Chiny utrzymują bliskie relacje z Teheranem i są ważnym odbiorcą irańskiej ropy. Według komentatorów Trump naciska na Chiny, by skłoniły Teheran do ustępstw, jednakże oficjalnie sam prezydent USA stwierdził, że „nie powiedziałbym, by Iran był jednym z nich (rzeczy do omówienia), szczerze mówiąc, bo mamy Iran pod kontrolą (…) nie potrzebujemy pomocy z Iranem”.

Zapowiedział z kolei, że będzie rozmawiał z Xi o żądaniach wstrzymania sprzedaży broni do Tajwanu. Komunistyczne Chiny uznają demokratycznie rządzoną wyspę za część swojego terytorium. Po tym, jak w grudniu administracja Trumpa ogłosiła rekordowy pakiet broni dla Tajwanu warty ponad 11 mld USD, prezydent wstrzymał tę transakcje ze względu na protest Chin, które groziły odwołaniem majowego spotkania.

Szef Pentagonu Pete Hegseth, który dołączy do Trumpa w Chinach, twierdził we wtorek w Senacie, że Trump nie podjął jeszcze decyzji w tej sprawie. Przesłania broni Tajwanowi domagają się kongresmeni zarówno republikańscy, jak i demokratyczni.

AJ/PAP

Reklama
Reklama