Wiadomości

„Kolonizacja wiatrakowa”. Kowalski straszy wiatrakami z Niemiec, PSEW: na wietrze zarobią Polacy

Fot. Pixabay

Poseł Janusz Kowalski skrytykował liberalizację ustawy odległościowej. „To początek kolonizacji wiatrakowej na polskiej ziemi” - napisał. Innego zdania jest Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej, które pokazuje, ile na turbinach mogą zarobić polskie spółki.

„Korki od szampanów dziś strzelają u Duńczyków, Chińczyków i Niemców !Liberalizacja ustawy 10h to początek kolonizacji wiatrakowej na polskiej ziemi” - takimi słowami poseł Janusz Kowalski odniósł się do przyjęcia przez rząd projektu ustawy luzującej rygory tzw. ustawy odległościowej.

We wtorek rząd przyjął projekt nowelizacji zasad dotyczących budowy wiatraków na lądzie. Przewidziano, że nowa elektrownia wiatrowa będzie mogła być lokowana wyłącznie na podstawie Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego. Poszerza to możliwości stawiania tego typu urządzeń.

Czytaj też

Zmiany ze sceptycyzmem przyjął poseł Solidarnej Polski Janusz Kowalski. „ Miliardy złotych wypłyną z Polski, system elektroenergetyczny czeka destabilizacja, a samorządy - społeczne konflikty. Tusk się cieszy” - napisał na Twitterze.

Innego zdania jest Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej, które przedstawiło wyliczenia dotyczące zysków, na jakie polskie państwo i przedsiębiorcy mogą liczyć ze względu na wiatraki. „Nowe farmy wiatrowe przy najlepszym scenariuszu rozwoju zagwarantują 70-133 mld zł przyrostu PKB, 490-935 mln zł dodatkowych wpływów do samorządów, ok. 80 mld zł zamówień na produkty i usługi w łańcuchu dostaw oraz 51 do 97 tysięcy nowych miejsc pracy w perspektywie do 2030 roku (…). Potencjał wkładu krajowego w łańcuchu dostaw dla lądowych farm wiatrowych ocenia się obecnie na 55-60%, a w ciągu najbliższych 10 lat możliwe jest osiągnięcie nawet 75%” - przekazał PSEW.

  • OZE

Komentarze