Wywiady

Steinhoff dla E24: zniesienie ETS to tak absurdalny postulat, że trudno go komentować [WYWIAD]

Janusz Steinhoff. Fot. Newseria

"To jest tak absurdalny postulat, iż trudno go komentować. To pomysł na zawrócenie biegu wydarzeń w gospodarce światowej. Jeżeli przyjęliśmy koncepcję eliminacji znaczącej części CO2 z energetyki, aby powstrzymać efekt cieplarniany, to nie możemy domagać się, by uzdrowienie naszego górnictwa i energetyki polegało na tym, że zniesiemy ETS. To tak, jakby ktoś wpadł na pomysł, że trzeba obniżyć koszty wytwarzania samochodów poprzez eliminację wymogu montowania katalizatorów" - mówił w rozmowie z Energetyka24.com Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki.

Daniel Czyżewski, Energetyka24.com: Rząd proponuje limity cen również na produkcję z OZE. Business Center Club przekonuje, że inwestycje w energię odnawialną nie tylko utracą atrakcyjność, ale po prostu staną się nieopłacalne. Jak Pan to ocenia?

Janusz Steinhoff: Propozycje muszą być wyważone, powinny uwzględniać fakt konieczności utrzymania rentowności tych instalacji, a tym samym muszą motywować do inwestycji.

Jak Pan ocenia zniesienie obliga giełdowego na rynku energii elektrycznej?

Zdecydowanie negatywnie. Chociaż rozumiem powody, ale mam świadomość, że jest to rujnowanie rynku energii elektrycznej, który był budowany dość długo. Opowiadam się więc zdecydowanie za konkurencyjnym rynkiem, odejście od reguł rynkowych niczego dobrego w dłuższej perspektywie nie wróży.

Polski rynek energii elektrycznej jest niewystarczająco konkurencyjny, jest zdominowany przez duże, państwowe podmioty, a przepustowość transgranicznych sieci przesyłowych w znaczącym stopniu determinujących tę konkurencyjność jest niewystarczająca. Istotny wpływ na ceny energii ma również archaiczna, zdominowana przez paliwa stałe struktura mixu energetycznego. Nie zapominajmy o tym, że hurtowe ceny energii elektrycznej przed obecnym kryzysem były jednymi z najwyższych w Europie, co istotnie wpływało na konkurencyjność polskiej gospodarki. Rynki paliw płynnych i gazu też nie są wystarczająco konkurencyjne i z tego też po części wynikają wysokie ceny tych nośników energii.

Czytaj też

Górnicze związki chcą, żeby ceny węgla dla energetyki, pomimo długoterminowych kontraktów i określonych w nich mechanizmach cenowych, były wyższe, nawiązujące do cen rynkowych w portach ARA. Czy to odpowiedni czas na takie postulaty?

Faktycznie, górnicy chcieli, aby cena węgla sprzedawanego przez spółki, w których pracują sięgała ok. 50 proc. cen ARA. W szczytowym momencie ceny te wynosiły nawet 400 dolarów za tonę, obecnie to ok. 200 dolarów, z tendencją spadkową.

Umiarkowanie wiarygodnie traktuję oświadczenia energetyków dotyczące cen nośników energii. Trzeba bowiem uwzględnić fakt, iż każde środowisko, każdy podmiot gra o swoje interesy. Górnicy chcą sprzedać węgiel energetykom jak najdrożej, energetycy chcą go kupić jak najtaniej a energię na rynku sprzedać po cenach na jakie pozwalają aktualne uwarunkowania rynkowe.

Jeżeli nasze górnictwo zostałoby poddane konkurencji międzynarodowej, to trzeba mieć świadomość, że znaczna część polskich kopalń nie ma żadnych szans na funkcjonowanie. Nierentowność większości polskich kopalń wynika z bardzo trudnych warunków górniczo-geologicznych niskiej wydajności pracy i złego zarządzania. Trzeba więc mieć świadomość, że podobnie jak zrobiły to wcześniej inne kraje europejskie żegnamy się powoli z górnictwem węgla kamiennego. Chcemy to zrobić jako państwo w warunkach akceptowalnych społecznie, planując wiele lat naprzód likwidację poszczególnych kopalń. Jest to proces nieuchronny, bowiem produkcja energii elektrycznej z węgla kamiennego nie będzie opłacalna ze względu na koszty emisji CO2.

Są w Polsce politycy, którzy domagają się zniesienia unijnego systemu handlu emisjami. Czy uważa Pan to za realny plan?

To jest tak absurdalny postulat, iż trudno go komentować. To pomysł na zawrócenie biegu wydarzeń w gospodarce światowej. Jeżeli przyjęliśmy koncepcję eliminacji znaczącej części CO2 z energetyki, aby powstrzymać efekt cieplarniany, to nie możemy domagać się, by uzdrowienie naszego górnictwa i energetyki polegało na tym, że zniesiemy ETS. To tak, jakby ktoś wpadł na pomysł, że trzeba obniżyć koszty wytwarzania samochodów poprzez eliminację wymogu montowania katalizatorów.

Nie wspominam też o niskiej emisji, z którą w Polsce też mamy problem. Pochodzi ze spalania paliw stałych u odbiorców komunalnych. Szacuje się, że mamy rocznie ok. 40 tys. nadmiarowych zgonów w jej wyniku.

Czy odpowiedzią na te wyzwania jest energia jądrowa? Wierzy Pan w to, że w 2033 roku powstanie w Polsce pierwsza elektrownia jądrowa?

Mamy uchwalony dokument – Polityka Energetyczna Polski do 2040 r. Założyliśmy w nim odejście od paliw stałych, przyśpieszenie budowy nowych mocy w OZE oraz budowę energetyki jądrowej. Mam nadzieję, że będziemy się tego trzymać. Moim marzeniem jest, żeby tego typu strategie były przyjmowane ponad podziałami politycznymi w horyzoncie dłuższym niż 30 lat. Tak zrobili Niemcy, zarówno rząd, jak i Bundestag wyznaczyły daty odejścia od węgla brunatnego i kamiennego w energetyce.

Mam nadzieję, że umowa z Westinghouse'm będzie sprawnie realizowana. Osobiście jednak wątpię, że 2033 rok to realny termin na uruchomienie pierwszego bloku. Doświadczenia tej firmy w innych projektach sugerują, że w tak krótkim czasie elektrownię jądrową w Polsce zbudować będzie trudno.

Jeśli chodzi o OZE to jako państwo zrobiliśmy wszystko żeby uruchomić morską energetykę wiatrową, offshore. Wydaje się, iż przyjęty terminy pierwszego etapu sa realne Specjaliści szacują, iż potencjał polskiej strefy ekonomicznej na Bałtyku to nawet 15-18 GW.... Ale niewątpliwie potencjał jest duży.

PSEW twierdzi, że nawet 33 GW.

Nie znam tych danych, ale potencjał jest duży. Trzeba też szybko znowelizować fatalną ustawę 10H, jeśli chodzi o wiatraki lądowe...

Ten proces trwa już ze 3 lata...

Na razie jest w sejmowej zamrażarce, wciąż nie jest procedowany w parlamencie. A wielka szkoda, bo zmarnowaliśmy wiele lat i ok. 5-6 GW mocy, które mogłyby w tym czasie powstać gdyby nie legislacyjna inicjatywa większości parlamentarnej. Za to wielkim sukcesem był program „Mój Prąd", dzięki któremu powstało 8-9 GW mocy w instalacjach fotowoltaicznych, z  czego ok. 80% to instalacje prosumenckie. Trzecia istotna sprawa to zagospodarowanie biomasy, biogazownie, biometanownie – tu jesteśmy całkowicie w tyle w stosunku do naszych możliwości, które są na poziomie zbliżonym do Niemiec.

Czytaj też

Nie ma więc powrotu do węgla kamiennego czy brunatnego. Polska jest w światowej czołówce jeśli chodzi o poziom emisji CO2 przypadający na jednostkę wyprodukowanej energii elektrycznej. Jak słyszę wypowiedzi polityków Solidarnej Polski, że trzeba wrócić do węgla, to łapie się za głowę. Większość kopalń węgla kamiennego jest trwale nierentownych. Według raportu NIK-u w latach 2007-2015 z budżetu państwa do górnictwa dopłacono 65,7 mld zł, czyli ok 1 mld zł więcej niż wynosiły wszystkie wpływy podatkowe z tej branży. O powrocie do węgla mówią populiści i kustosze poprzedniego systemu. Natomiast ludzie, którzy chodzą po ziemi, wiedzą na czym polega działalność gospodarcza i znają prawo unijne, wiedzą, że od węgla zmuszeni jesteśmy odchodzić.

Populistyczni politycy powtarzają, że to Unia Europejska nakazuje nam zamykać kopalnie. To nieprawda. W UE obowiązują reguły dopuszczalności pomocy publicznej. Kopalnie rentowne mogą w Polsce funkcjonować, warunkiem jest niedopłacanie do nich z budżetu państwa.

5 grudnia wchodzi w życie unijne embargo na ropę z Rosji. G7 planuje ustalenie limitu cenowego. Czy czekają nas turbulencje na rynku ropy?

Są istotne względy, których nie może pomijać Europa. Do czasu zmiany systemu społeczno-politycznego, demokratyzacji, przestrzegania reguł obowiązujących w cywilizowanym świecie, Rosja nie powinna być traktowana jako wiarygodny partner dostarczający surowce energetyczne. Europa powinna konsekwentnie założyć, że nie będzie importowała ropy i gazu z Federacji Rosyjskiej.

Wszystkie działania, które podjęła Unia Europejska w stosunku do ropy rosyjskiej, nie spowodowały, jak do tej pory, wielkich zawirowań na tym rynku. Cena ropy jest dość stabilna porównując ją z ceną gazu czy węgla.

Przez wiele lat my, Polacy zwracaliśmy na to uwagę. Rosja traktuje eksport surowców jako skuteczne narzędzie polityki imperialnej. Można się oszukiwać, szukać kompromisu tam gdzie go nie ma, ale skutki takiej polityki będą katastrofalne. Stanowisko Unii Europejskiej w tej materii powinno być jednoznaczne.

Komentarze