Wiadomości

Aktywiści klimatyczni starli się z policją. W ruch poszły kamienie i petardy

polska protest
Fot. Piotr Drabik/Flickr/CC BY 2.0

Aktywiści klimatyczni z grupy „Letzte Generation" starli się z niemiecką policją. W kierunku mundurowych poleciały butelki, kamienie i petardy.

Do dantejskich scen doszło przed wjazdem do miejscowości Lützrath na zachodzie Niemiec. Działacze klimatyczni protestowali przeciwko ponownemu uruchomieniu wydobycia węgla brunatnego z pobliskiej kopani należącej do niemieckiej spółki RWE.

Aktywiści klimatyczni, który w ramach protestu zamieszkiwali pobliskie domy po mieszkańcach wsi, sprzeciwili się pomysłowi koncernu i zabarykadowali okoliczne drogi dojazdowe. W tym celu ustawili stosy z  bel słomy i opon samochodowych, które następnie podpalili. Jeden z protestujących przykleił swoją dłoń do ulicy.

Niemiecka agencja prasowa przekazała, że doszło do eskalacji konfliktu i starć z policją. Aktywiści rzucali w kierunku służb petardami, butelkami i kamieniami.

„Węgiel pod Lützerath musi pozostać w ziemi" - krzyczeli protestujący.

Żaden z policjantów nie został ranny, natomiast media przekazują informację o zranionej w stopę aktywistce, która została przewieziona karetką do szpitala.

Rzecznik niemieckiej policji poinformował, że eksmisja aktywistów okupujących wioskę nie była planowana na dziś, jednak ma ona związek z szeroko zakrojoną ewakuacją, która będzie miała miejsce w połowie stycznia. Ponadto zapowiedział wszczęcie postępowania karnego wobec wszystkich protestujących, którzy w trakcie strać użyli petard i obrzucili policję kamieniami.

Czytaj też

Koncern RWE przekazał, że aby „zapewnić bezpieczne zasilanie elektrowni w środku kryzysu energetycznego", nielegalna wioska aktywistów musi zostać usunięta.

Głos w sprawie zabrały także władze powiatu Heinsberg, które wydały oficjalny zakaz przebywania we wsi Lützrath. Protestujący mają czas do 10 stycznia aby opuścić barykady. Jeśli tego nie zrobią, zostaną podjęte wobec nich „działania ewakuacyjne".

Komentarze