- W CENTRUM UWAGI
Polska uwolniła się od rosyjskiego gazu, ale importuje nawozy. Pojawia się nowe zagrożenie
Polska przez wiele lat bardzo konsekwentnie prowadziła politykę odcięcia się od dostaw gazu i ropy z Rosji. Natomiast w nawozach widzimy zupełnie przeciwną sytuację. Gdy spojrzymy szczególnie na rok 2025, to wtedy okaże się, że około 20% wszystkich nawozów, które zostały wykorzystane w Polsce, pochodziło właśnie z Rosji – mówił w programie Punkt Krytyczny analityk Fundacji Instrat Kamil Krakowski.
„Ta sytuacja obecnie się zmienia, ponieważ zostały wprowadzone cła konkretnie na nawozy z Rosji i Białorusi. Jeżeli spojrzymy na pierwsze półrocze 2026 roku, to tu widać, że ten import spadł już czterokrotnie, więc bardzo znacząco. Natomiast on nadal nie jest mały, więc pokazuje to kluczową zależność Polski od tak strategicznego produktu, jakim są nawozy w produkcji rolnej” – mówił Krakowski.
Cła działają, ale problem zostaje. Jak zapobiec kolejnemu uzależnieniu?
W jego ocenie, jest to część szerszego problemu. „Mamy trwające uzależnienia od Rosji, ale obawiam się, że obecna sytuacja może doprowadzić do zastąpienia jednego uzależnienia drugim” – tłumaczył specjalista. Obecnie rośnie import nawozów z Algierii i Maroka, co, w ocenie Krakowskiego, „stawia nas bardzo daleko od tej pożądanej sytuacji, w której faktycznie będziemy mogli mówić o niezależności nawozowej”.
Co w tej sytuacji może zrobić polski rząd? Jak zapewnić Polsce bezpieczeństwo żywnościowe i nawozowe? Przede wszystkim należy zadbać o to, żeby w Polsce produkowano jak najwięcej nawozów, które będą zaspokajały jak największą część naszego zapotrzebowania – skomentował analityk Instratu. Druga kwestia to ich wykorzystanie.
Kluczowe jest, żebyśmy zwiększyli efektywność wykorzystywania nawozów, które już mamy. Czyli to są rozwiązania takie jak np. precyzyjniejsze dawkowanie nawozów, czy też testy gleby. Chodzi o to, by wiedzieć jaki nawóz w jakim czasie zastosować. Należy stosować także inne praktyki rolne, np. rotację plonów, ograniczenie orki, ale również np. wykorzystywać strączki, czyli takie rośliny, które naturalnie wiążą azot w glebie.
Kamil Krakowski, Fundacja Instrat
Czy regulacje, w tym nakładanie ceł i mechanizmy typu CBAM (tzw. graniczny podatek węglowy), mogą skutecznie obronić polską i europejską gospodarkę przed dumpingiem? „Pod warunkiem, że polski rząd odpowiednio wykorzysta to nowe otoczenie rynkowe” – stwierdził analityk.
Grupa Azoty potrzebuje wsparcia państwa. Bez nowej technologii przegramy na rynku EU
Konieczna jest „fundamentalna zmiana sposobu produkcji” – uważa – a branża nawozowa zdecydowanie różni się od energetyki, gdzie transformacja jest częściowo dokonywana poprzez inwestycje w kolejne farmy fotowoltaiczne czy wiatrowe.
Ta „fundamentalna zmiana” wiąże się więc z bardzo dużymi nakładami, podczas gdy „obecna sytuacja finansowa takich firm jak Grupa Azoty nie jest najlepsza i dlatego państwo powinno wesprzeć tę firmę”.
Kiedy mówimy o tych niezbędnych technologiach do przeprowadzenia dekarbonizacji i do postawienia się w konkurencyjnej pozycji właśnie na tym nowym rynku, który będzie regulowany przez system ETS, to w Polsce dla osiągnięcia konkurencyjności według naszych analiz kluczowe będzie wykorzystanie wychwytu i magazynowania CO2 w przypadku produkcji nawozów. To jest technologia, która pozwala w najniższy, najbardziej efektywny kosztowo sposób obniżać emisję CO2 i tym samym właśnie na tym rynku europejskim otoczonym cłami węglowymi pozwoli naszym krajowym producentom uzyskać jak najsilniejszą pozycję.
Kamil Krakowski, Fundacja Instrat
Więcej

