- WIADOMOŚCI
Czechy uderzają w ETS. Premier mówi o utracie przemysłu
Musimy zrewidować system handlu uprawnieniami do emisji ETS, bo inaczej będziemy spotykać się w kółko - powiedział w czwartek na naradzie unijnych przywódców premier Czech Andrej Babisz. Według niego 63 proc. zysku z uprawnień trafia do USA i Wielkiej Brytanii. ETS niszczy nasz przemysł - ocenił.
Babisz oświadczył też, że UE powinna mieć jednolity rynek energii. Poparł w ten sposób postulat francuskiego prezydenta Emmanuela Macrona, który jako pierwszy zaproponował wspólne regulowanie cen dla przemysłu. Czeski premier spotkał się z Macronem w Pałacu Elizejskim w przeddzień nieformalnego spotkania unijnych liderów na zamku w Alden Biesen w Belgii, które jest poświęcone utrzymaniu konkurencyjności gospodarki UE.
„Rozmawialiśmy dwie godziny przy kolacji. Francja do końca ubiegłego roku dotowała energię i jej cena wynosiła 50 euro, a w Czechach płacimy 110 euro. Musimy mieć jednolity rynek energii - powiedział Babisz w Alden Biesen.
„Uprawnienia ETS niszczą nasz przemysł - zaznaczył. - Dwa lata temu, w 2024 r., odbyła się konferencja branżowa. I co się stało przez dwa lata? Nic. Straciliśmy 10 proc. mocy produkcyjnych przemysłu. Więc tylko słowa, konferencje i żadnych działań - uznał Babisz.
„Jedyne, co musimy zrobić, to zrewidować system uprawnień ETS - zaznaczył. - W przeciwnym razie będziemy się spotykać w kółko - dodał. - Możemy mówić o konkurencyjności, rynku wewnętrznym, inwestycjach, pieniądzach. Ale to jedyny sposób, aby natychmiast uratować przemysł - zaznaczył szef czeskiego rządu.
Zobacz też

Według niego Komisja Europejska zapowiedziała w 2020 r., że cena za tonę emisji CO2 w tym roku będzie kosztować 26,50 euro, a tymczasem wynosi 90. W ocenie Babisza przemysł traci zwłaszcza na „spekulacjach”, za które odpowiedzialne są dopuszczone do handlu podmioty finansowe.
„63 proc. zysku z tych uprawnień trafia do Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Więc oni zarabiają, a my tracimy - przekonywał czeski premier.
Magdalena Cedro
