Reklama
  • KOMENTARZ
  • W CENTRUM UWAGI

Ile warta jest górnicza solidarność? Referendum w JSW to wybór między przetrwaniem a zapaścią

Dziś pracownicy Jastrzębskiej Spółki Węglowej SA zdecydują w referendum, czy zaakceptują porozumienie czasowo zawieszające część świadczeń pracowniczych. Od wyniku głosowania zależy, czy spółka dostanie szansę na pozyskanie finansowania i wyjście z dołka. Waga porozumienia jest duża, jednak zgoda nie jest powszechna, bo obok argumentu o ratowaniu miejsc pracy pojawia się sprzeciw wobec tego, by koszty kryzysu w takiej skali przenieść na pracowników.

Autor. @jakubwiech/X.com

Tłusty czwartek nie dla każdego jest dziś słodki. W JSW nawet najlepszy pączek nie odwróci uwagi od decyzji, która waży więcej niż bieżące spory o premie i dodatki, bo dotyka fundamentów bezpieczeństwa zatrudnienia w całym regionie. Po miesiącach rozmów zarządu ze związkowcami, burzliwych spotkaniach i zrywanych rundach negocjacji, udało się domknąć ramy kompromisu i sprowadzić je do jednego pytania w referendum. Teraz odpowiedzialność przeniesiono na wszystkich pracowników spółki i to oni mają odpowiedzieć, czy są gotowi wziąć na siebie część kosztów dla ratowania JSW.

Przedmiotem głosowania jest projekt Porozumienia Zawieszającego, czyli czasowego wprowadzenia mniej korzystnych warunków zatrudnienia. Zgodnie z uzgodnionymi założeniami ma ono obowiązywać przez 23 miesiące, od 1 lutego 2026 roku do 31 grudnia 2027 roku. Warto podkreślić, że porozumienie ma objąć wszystkich pracowników spółki, od kopalń po administrację, co ma skreślić narrację, że cięcia uderzają wyłącznie w górników pracujących na dole.

Pakiet obejmuje kilka twardych punktów i przewiduje:

  • brak zmian w podstawowym wynagrodzeniu
  • utrzymanie Barbórki, przy czym za 2025 rok będzie wypłacona w dwóch ratach, a za 2026 i 2027 w trzech ratach
  • wypłatę 14. pensji za 2025 rok do końca 2027 roku
  • zawieszenie prawa do 14. pensji za 2026 rok
  • obniżenie wartości posiłków profilaktycznych w 2027 roku o 0,5 proc.
  • brak zmian w wynagrodzeniu za pracę w dni wolne od pracy
  • brak zmian w zasadach obliczania wynagrodzenia za czas urlopu
  • brak zmian w nagrodach jubileuszowych i odprawach emerytalnych
  • czasowe zawieszenie deputatu węglowego, biletu z Karty Górnika, premii BHP oraz naliczania zasiłku chorobowego
Reklama

W porozumieniu wpisano mechanizm, który ma przekonać część wahających się do zaakceptowania kompromisu. Jeśli w trakcie jego obowiązywania sytuacja finansowa JSW wyraźnie się poprawi, spółka deklaruje wypłatę zawieszonych świadczeń, ale bez odsetek. Jednocześnie pojawia się mechanizmcash sweep, czyli z góry ustalona reguła dzielenia nadwyżek gotówki pomiędzy pracowników i instytucje finansujące. W praktyce to bezpiecznik, który ma pokazać bankom, że poprawa przepływów nie zostanie natychmiast w całości przeznaczona na powrót do dawnych kosztów, tylko będzie zarządzana według ustalonych zasad.

„TAK"

Dzisiejsze głosowanie ma charakter zerojedynkowy. Jeśli większość pracowników opowie się za porozumieniem, wejdzie ono w życie i stanie się sygnałem dla banków oraz instytucji publicznych, że spółka potrafi wdrożyć oszczędności z mandatem załogi. Jak podkreśla Artur Wojtków, wiceprezes JSW, podpisanie porozumienia ma umożliwić rozpoczęcie wewnętrznej naprawy sytuacji spółki, między innymi poprzez realizację planu naprawczego, pozyskanie finansowania, a także uruchomienie odejść pracowników na urlopy górnicze i jednorazowe odprawy pieniężne zgodnie z zapisami ustawy o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego. Taki wynik ma otworzyć drogę do rozmów o finansowaniu, o którym spółka mówi w kontekście pozyskania środków nawet do 2,9 mld zł do końca marca 2026 roku, a tym samym dać szansę na utrzymanie płynności i kontynuowanie działalności. Równolegle toczą się rozmowy z sektorem komercyjnym, który również może włączyć się w finansowanie, o ile spółka wykaże zdolność do wdrożenia uzgodnionych oszczędności i uporządkowania kosztów.

„NIE"

Jeśli większość powie „nie”, JSW zostanie bez kluczowego argumentu w rozmowach o pieniądzach. Jak wskazuje Wojtków, brak akceptacji dla treści porozumienia ma oznaczać konieczność podjęcia ustawowych działań restrukturyzacyjnych. W takim wariancie mogą utracić moc wewnętrzne akty prawne regulujące warunki zatrudnienia w spółce, w tym Pakiet Gwarancji Pracowniczych z 2021 roku, a warunki zatrudnienia pracowników mogłyby zostać wypowiedziane i kształtowane na nowo. Ponadto pracownicy deklarujący odejścia na urlopy górnicze i jednorazowe odprawy pieniężne nie mogliby w tym czasie skorzystać z tych uprawnień. W praktyce oznaczałoby to, że decyzje zapadałyby już nie w ramach uzgodnionego kompromisu, lecz pod presją sytuacji, co dla załogi zwykle oznacza ostrzejsze cięcia i mniejszą kontrolę nad całym procesem.

Reklama

Przyganiał związek związkowi

Na tym tle szczególnie widać, że górnicza solidarność nie jest dziś monolitem. W JSW działa ponad 80 organizacji związkowych, jednak status reprezentatywnych i realną zdolność do zawarcia porozumienia mają tylko 3: ZOK NSZZ Solidarność, Związek Zawodowy Kadra w JSW SA oraz Federacja Związków Zawodowych Górników JSW. Rozdrobnienie rodzi tarcia, bo część mniejszych organizacji nie utożsamia się z wynegocjowanym kompromisem i padają oskarżenia o działanie pod dyktando zarządu i o sabotowanie rozmów, zależnie od tego, kto ocenia sytuację.

Autor. Facebook
Autor. Facebook
Autor. Facebook
Autor. Facebook
Reklama

To właśnie w sieci najłatwiej wyczuć temperaturę sporu, bo hasło „referendum” nie brzmi jak wspólny front, lecz jak próba sił między różnymi definicjami ratowania JSW. Jedni powtarzają, że porozumienie jest bolesne, ale mniej dotkliwe niż pierwotne propozycje i że bez niego nie będzie pieniędzy, więc trzeba kupić czas, aby dotrwać do odbicia koniunktury. Drudzy odpowiadają, że to nie plan naprawczy, tylko przesunięcie problemu w czasie i przerzucenie kosztów kryzysu na pracowników, podczas gdy decydenci nie ponoszą realnych konsekwencji. Na pierwszy plan wychodzi rozbicie między organizacjami związkowymi, bo część środowiska popiera kompromis, a część wprost kwestionuje jego sens i oskarża reprezentatywne centrale o działanie pod presją zarządu. W tle wraca wątek odpowiedzialności za błędy z przeszłości, bo w komentarzach dominuje pytanie, dlaczego rachunek ma zapłacić dół, skoro to nie dół podejmował strategiczne decyzje.

Autor. Facebook

Padają też wprost pytania o wynagrodzenia zarządu i kierownictwa, a każda informacja o oszczędnościach na górze jest natychmiast konfrontowana z oczekiwaniem, że te wyrzeczenia mają być policzalne i proporcjonalne do cięć po stronie załogi. Zarząd próbuje ten zarzut rozbrajać deklaracjami o solidarności i obniżkach wynagrodzeń na najwyższych szczeblach, ale wśród części pracowników widać sceptycyzm, bo gesty symboliczne nie zawsze uspokajają emocje, gdy w grę wchodzą realne dochody gospodarstw domowych.

Autor. Facebook
Autor. Facebook
Autor. Facebook

Dodatkowym zapalnikiem jest sam tryb referendum i lęk przed tym, że wynik nie zamknie sporu, bo pojawiają się głosy o progu frekwencji, o wiążącym charakterze głosowania i o tym, kto ostatecznie będzie rozliczany z konsekwencji. Widać także nieufność wobec całego procesu, bo obok apeli o spokój i merytorykę pojawiają się sugestie, że presja czasu ma zastąpić dialog. Nawet tam, gdzie pada hasło „to nasz wybór”, obok niego rośnie poczucie, że jest to wybór między dwoma trudnymi scenariuszami, a nie decyzja o lepszym wariancie.

Samo głosowanie odbywa się w trybie elektronicznym i ma zapewnić transparentność. Uprawnieni są pracownicy spółki, od górników po administrację, a głosowanie rozpisano na zmiany i ma zakończyć się nad ranem w piątek. Spółka zapowiada publikację wyniku po zakończeniu referendum w kanałach własnych, na stronie internetowej i w mediach społecznościowych. Warto pamiętać o skali, bo w samej JSW pracuje ok. 20 tys., więc to decyzja, która wykracza poza jedną kopalnię i jedną załogę. W tle firma szuka gotówki przez sprzedaż niekluczowych aktywów, ale takie ruchy nie zastąpią miliardowego finansowania.

Znów na skraju bankructwa

JSW znów znalazła się nad przepaścią, choć jeszcze niedawno była symbolem tego, jak szybko koniunktura potrafi odmienić górniczy rachunek zysków i strat. To spółka cykliczna, uzależniona od rynku węgla koksowego i koksu, a więc od kondycji hutnictwa i przemysłu, które w Europie wyraźnie osłabły. Gdy ceny i wolumeny spadają, a koszty stałe pozostają wysokie, presja na gotówkę narasta szybciej niż w firmach o bardziej stabilnym profilu. Do tego dochodzi efekt wahadła, bo po rekordowych latach łatwo uwierzyć, że dobra passa będzie trwała, a pamięć bywa krótka, gdy chodzi o ryzyko cyklu. W 2022 roku JSW wykazała ponad 7 mld zł zysku netto, a dwa lata później grupa zamknęła 2024 rok stratą netto ok. 7,3 mld zł, co pokazuje skalę zwrotu. Z każdym kolejnym miesiącem dekoniunktury maleje bufor bezpieczeństwa, a rozmowy o pieniądzach stają się trudniejsze. Dziś zarząd przekonuje, że obecny dołek jest przejściowy i że koniunktura wróci, ale spółka musi dotrwać do odbicia.

W piątek okaże się, ile warta jest górnicza solidarność, kiedy nie ma nadwyżek do podziału, tylko jest rachunek do zapłacenia. To referendum nie rozstrzyga, kto w przeszłości naciskał na wypłaty, a kto je hamował, ani nie rozliczy tego, jakie decyzje menedżerskie doprowadziły spółkę do obecnego punktu. Referendum ostatecznie rozstrzygnie, czy załoga bierze współodpowiedzialność za scenariusz „kontrolowany”, w którym zmiany są wdrażane w ramach uzgodnionych zasad, czy też oddaje ster wydarzeniom, w których tempo i zakres cięć będzie dyktować presja i wierzyciele. I znów, kto w tym przypadku będzie odpowiedzialny całej sytuacji?

Reklama

Zobacz również

Reklama