Czy USA przejmą Grenlandię? Trump ponawia presję
Autor. Forsvaret/X
Prezydent Donald Trump powtórzył swoje roszczenia wobec Grenlandii. Jak napisał na Truth Social: „cokolwiek innego jest nie do przyjęcia”. Jednocześnie mniej niż jedna piąta Amerykanów popiera zajęcie Grenlandii, a władze wyspy zadeklarowały chęć pozostania częścią Królestwa Danii.
„Stany Zjednoczone potrzebują Grenlandii dla bezpieczeństwa narodowego. Jest ona niezbędna dla Złotej Kopuły, którą budujemy. NATO powinno przewodzić staraniom, aby należała do nas” - napisał Trump.
Upór Waszyngtonu
Podkreślił, że „NATO stanie się o wiele groźniejsze i skuteczniejsze z Grenlandią w rękach Stanów Zjednoczonych”. „Cokolwiek innego jest nie do przyjęcia” - podkreślił amerykański prezydent.
„Militarnie, bez ogromnej potęgi Stanów Zjednoczonych, której znaczną część zbudowałem podczas mojej pierwszej kadencji, a teraz wprowadzam na nowy, jeszcze wyższy poziom, NATO nie byłoby skuteczną siłą ani środkiem odstraszającym - ani trochę!” - stwierdził Trump.
Powtórzył także swoją wcześniejszą tezę, że jeśli USA nie przejmą Grenlandii, zrobią to Rosja lub Chiny. „A to się nie może wydarzyć” - zapowiedział.
Jednocześnie, zgodnie z wynikami sondażu przeprowadzonego przez agencję Reutera i firmę Ipsos, jedynie 17 proc. Amerykanów popiera starania Trumpa o przejęcie wyspy.
Zaledwie 4 proc. respondentów uznało za "dobry pomysł" użycie siły militarnej przez USA. Około 66 proc. respondentów wyraziło natomiast obawy, że starania USA o zajęcie Grenlandii zaszkodzą relacjom w ramach NATO i stosunkom Waszyngtonu z europejskimi sojusznikami.
Minister spraw zagranicznych Polski Radosław Sikorski podkreślił, że „zrobimy wszystko co w naszej mocy, by nie doszło do podziału w NATO”.
”Bez Stanów Zjednoczonych NATO nie ma kluczowych zdolności: broni atomowej, zwiadu globalnego itd. Morze Bałtyckie jest teraz morzem prawie że „natowskim”, w którym Dania strzeże Cieśnin Duńskich. Więc zrobimy co w naszej mocy, żeby do tego podziału nie doszło” - mówił Sikorski.
Grenlandia wybiera Danię
Podczas wtorkowego spotkania między premierką Danii Mette Frederiksen a szefem grenlandzkiego rządu Jensem-Frederikiem Nielsenem w Kopenhadze podkreślono, że Grenlandia pragnie pozostać częścią Królestwa Danii.
”Jeśli mamy wybierać między USA a Danią, to wolimy być częścią Królestwa Danii” – podkreślił Nielsen. Dodał, że Grenlandia „wybiera NATO, Królestwo Danii i Unię Europejską”.
Nielsen powtórzył, że Grenlandia nie jest na sprzedaż, oraz zapewnił, że wyspa nie stanie się częścią ani nie będzie rządzona przez USA.
Zwrócił uwagę, że sytuacja jest poważna i nie czas na „wewnętrzne dyskusje i podziały”. Na Grenlandii od lat trwa debata na temat niepodległości wyspy od Danii. Jedyna opozycyjna partia w grenlandzkim parlamencie, Naleraq, bezskutecznie domagała się podjęcia przez grenlandzki rząd bezpośrednich rozmów z USA z pominięciem Danii.
Frederiksen pytana przez dziennikarzy, co Dania może zaoferować podczas tych rozmów Amerykanom w sprawie Grenlandii, odpowiedziała, że „demokratyczną współpracę i pozostanie dobrym sojusznikiem”.
Szefowa duńskiego rządu powtórzyła, że Dania „zrobi wszystko, aby zapewnić bezpieczeństwo w Arktyce”. Jednocześnie skrytykowała USA za stosowanie wobec Grenlandii „niedopuszczalnej presji”.
14 stycznia władze Danii wysłały na Grenlandię tzw. wysunięte dowództwo, które ma przygotować wzmocnienie obrony wyspy własnymi oraz międzynarodowymi wojskami.
Obecnie duńskie wojsko na Grenlandii liczy 250-300 żołnierzy i podlega Dowództwu Arktycznemu w Nuuk. Jednostka ma do dyspozycji m.in. jedyną tego rodzaju jednostkę specjalną na świecie - Patrol Syriusz (Sirius), czyli sześć psich zaprzęgów, pozwalających żołnierzom w trudnych warunkach przemierzać duże odległości.
Brak wystarczającego zaangażowania Danii w zapewnienie bezpieczeństwa Grenlandii jest jednym z argumentów podnoszonych przez administrację prezydenta Donalda Trumpa przy artykułowaniu tez o konieczności przejęcia wyspy przez Stany Zjednoczone. Trump żartował z duńskich inwestycji w zakup psów.
Czytaj też
Obecnie trwa wizyta szefów dyplomacji Danii i Grenlandii w Waszyngtonie, gdzie trwają rozmowy z wiceprezydentem J.D. Vancem i sekretarzem stanu Markiem Rubio w Białym Domu. Spotkanie odbywa się na wniosek Kopenhagi.
