- ANALIZA
- WAŻNE
Skąd Polska bierze ropę i LNG? Rząd: dostawy są stabilne
„Polska posiada zabezpieczone zapasy surowców, a infrastruktura gazowa i naftowa działa w pełnym zakresie. Obecna sytuacja nie zagraża bezpieczeństwu energetycznemu Polski” - zapewniał w niedzielę minister energii Miłosz Motyka, odpowiadając na obawy wywołane amerykańsko-izraelskim atakiem na Iran.
„Stale monitorujemy sytuację na Bliskim Wschodzie. Dostawy ropy i gazu realizowane są bez zakłóceń” – napisał minister Motyka na portalu X. Słowa polityka zostały potwierdzone w komunikatach PERN oraz Gaz-System.
W skrócie:
- Ministerstwo Energii, PERN, Gaz-System i Grupa Orlen uspokajają: dostawy ropy i gazu są zabezpieczone.
- Główne kierunki importu ropy naftowej i LNG do Polski to Arabia Saudyjska (ponad 50 proc.) i USA (ok. 70 proc.)
- Poziom rezerw ropy naftowej, paliw i gazu jest stabilny i wystarczy kolejno na 90 i 40 dni.
- Ataki Iranu na państwa Zatoki Perskiej nie ustają, ostrzelano rafinerię w Arabii Saudyjskiej i zakład LNG w Katarze.
Uspokajanie obaw
Lider logistyki naftowej i paliwowej w Polsce zapewnia, że konflikt na Bliskim Wschodzie nie wpływa na ciągłość dostaw ropy naftowej i paliw do naszego kraju, a naftoport pozostaje w pełnej gotowości operacyjnej i jest przygotowany do odbioru ropy „z dowolnego kierunku na świecie”. „Sytuację monitorujemy na bieżąco” – podano.
Polska dysponuje rozbudowaną infrastrukturą magazynową ropy i paliw gotowych. Infrastruktura zarządzana przez PERN zapewnia elastyczność operacyjną, co pozwala utrzymać stabilność dostaw i ciągłość funkcjonowania systemu. Bazy magazynowe oraz sieć rurociągów pracują bez zakłóceń. – podał PERN
W podobnym tonie wypowiada się Gaz-System: „Krajowy system przesyłowy gazu ziemnego funkcjonuje stabilnie, a bezpieczeństwo dostaw tego surowca do Polski pozostaje w pełni zabezpieczone”.
Operator zapewnia, że krajowa infrastruktura przesyłowa i regazyfikacyjna jest „przygotowana do odbioru dostaw gazu ziemnego z dowolnego kierunku na świecie”, a dywersyfikacja źródeł dostaw jest zapewniona przez międzysystemowe połączenia gazowe z UE, gazociąg Baltic Pipe oraz Terminal LNG w Świnoujściu.
Również Grupa Orlen poinformowała, że obecnie nie dostrzega zagrożeń dla ciągłości dostaw ropy. Jak podaje PAP, Orlen posiada zróżnicowany geograficznie portfel dostaw, a surowiec, który trafia do zakładów produkcyjnych, pochodzi z wielu regionów świata, m.in. z basenu Morza Śródziemnego, Afryki Północnej i Zachodniej, Skandynawii, a także z krajowego wydobycia.
Na obecnym etapie nie identyfikujemy zagrożeń dla ciągłości dostaw paliw na rynek krajowy ani dla funkcjonowania naszych rafinerii, ponieważ Orlen nie sprowadzał i nie sprowadza ropy naftowej przez Cieśninę Ormuz.
przekazała Grupa Orlen
Minister Motyka zaapelował o zachowanie spokoju, odnosząc się do postu opublikowanego przez Prawo i Sprawiedliwość. W mediach społecznościowych trwa akcja dezinformacyjna, mająca wzbudzić zaniepokojenie obywateli o stabilność dostaw i wzrost cen paliw na stacjach benzynowych.
Kryzys paliwowy to był jesienią 2023 r. za waszych rządów. Zapasy surowców są zabezpieczone, a rafinerie pracują stabilnie. Przestańcie kłamać i wzbudzać panikę. https://t.co/JFJw0aBXIp
— Miłosz Motyka (@motykamilosz) March 2, 2026
Skąd czerpiemy dostawy ropy i LNG?
Konflikt na Bliskim Wschodzie i zablokowanie przez Iran Cieśniny Ormuz bez wątpienia będą miały wpływ na globalne ceny ropy naftowej i paliw - pytanie, na ile odbije się to na bezpieczeństwie surowcowym Polski.
Polski system zaopatrzenia opiera się na dostawach morskich, realizowanych przez gdański Naftoport. Jak podaje raport Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN), w 2024 roku Polska importowała ropę naftową do swoich rafinerii przede wszystkim z Arabii Saudyjskiej (50,7 proc.), Norwegii (31,2 proc.) oraz USA (7,9 proc.). Według raportu Narodowego Banku Polskiego (NBP), Polska jest obecnie najważniejszym odbiorcą saudyjskiej ropy w Unii Europejskiej, a Saudi Aramco zabezpiecza ok. 45 proc. całkowitego zapotrzebowania Grupy Orlen na ropę naftową.
Większość ropy naftowej eksportowanej z Arabii Saudyjskiej do Europy (w tym Polski) może być transportowana alternatywną trasą wobec Cieśniny Ormuz. W tym celu Rijad wykorzystuje rurociąg East-West Crude Oil Pipeline (tzw. Petroline) o długości 1200 km, łączący pola naftowe z portem Yanbu nad Morzem Czerwonym.
Jego przepustowość wynosi ok. 5 mln baryłek ropy dziennie, dzięki czemu zablokowanie cieśniny ma bardzo ograniczony wpływ na stabilność dostaw od Saudi Aramco. Dostawy do Polski są więc zabezpieczone.
Niemniej jednak sytuacja w regionie pozostaje bardzo napięta, a Iran przeprowadził ataki odwetowe na państwa Zatoki Perskiej, kierując ostrzał na amerykańskie bazy wojskowe oraz obiekty infrastrukturalne, takie jak porty i międzynarodowe lotniska. W efekcie irańskiego ataku zamknięto największą rafinerię ropy w Arabii Saudyjskiej w Ras Tanurze.
Port obsługuje znaczną część eksportu saudyjskiej ropy naftowej, a ładunki zazwyczaj trafiają na kluczowe rynki w Europie i Azji, w tym do Chin, Japonii i Korei Południowej. – podała red. Katarzyna Łukasiewicz z E24
Podobne ryzyko dotyczy dostaw LNG, które także odbywają się przede wszystkim drogą morską i są odbierane przez terminal w Świnoujściu. W 2025 roku najwięcej dostaw pochodziło z USA (ok. 5,6 mld m3, stanowiące ok. 70 proc. całości LNG importowanego drogą morską) oraz Kataru (ok. 2 mld m3, stanowiące 25 proc. całości dostaw LNG).
Katar jest więc drugim najważniejszym dostawcą skroplonego gazu do Polski i nie istnieją dla niego żadne alternatywne trasy eksportu, omijające Cieśninę Ormuz. Każde zamknięcie cieśniny - jak teraz - oznacza natychmiastowe wstrzymanie dostaw LNG z tego kierunku.
Dodatkowo, ministerstwo obrony w Katarze poinformowało o wstrzymaniu produkcji LNG po tym, jak Iran przeprowadził atak dronowy na główny ośrodek wytwarzania tego surowca w kraju. Niemniej jednak nawet w najgorszym wypadku całkowitego wstrzymania dostaw, Polska ma szansę uzupełnić brakujący wolumen na rynku spot i również w tym zakresie nie grożą jej znaczące niedobory.
Wystarczające zapasy i stabilne ceny paliw
Pomimo intensywnego sezonu grzewczego spowodowanego ostrą zimą, stan zapasów surowców energetycznych w Polsce pozostaje stabilny - szczególnie w kontekście gazu. Polskie magazyny są zapełnione w ponad 50 proc., czym pozytywnie wyróżniamy się na tle Europy.
Biorąc pod uwagę spadające zapotrzebowanie na gaz, wynikające z ocieplenia pogody, zapasy krajowe powinny wystarczyć na ok. 40 dni, nie licząc bieżących dostaw surowca przez Baltic Pipe (do 10 mld m3 surowca rocznie) i terminal LNG w Świnoujściu (8,3 mld m3 rocznie.
Ministerstwo Energii potwierdza, że zapasy ropy naftowej i paliw są utrzymywane na wymaganym poziomie zabezpieczenia 90 dni. Pojemność magazynowa PERN wynosi ponad 4,1 mln m3 ropy naftowej w bazach lądowych i ponad 2,8 mln m3 paliw, a zapasy interwencyjne Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych (RARS) to 4,12 mln m3 ropy oraz 1,68 mln m3 gotowych paliw (benzyny i diesla).
Zapasy zgromadzone w RARS odpowiadają ok. 60 dniom zapotrzebowania na ropę i paliwa w Polsce - zapasy na pozostałe 30 dni są zapewniane przez firmy naftowe (m.in. Orlen, Shell, BP), które zobowiązane są do utrzymywania własnych rezerw.
Jak zaznacza Grupa Orlen w wypowiedzi dla PAP, sytuacja geopolityczna jest jednym z wielu czynników wpływających na notowania ropy naftowej oraz produktów paliwowych na światowych giełdach, a spółka jest przygotowana na różne scenariusze - w tym ewentualną zmianę kieruków dostaw surowców. Obecnie Orlen nie przewiduje „przerw, przestojów ani spadków produkcji paliw w [swoich] rafineriach”.
Orlen przekazał też, że LPG wprowadzone przez firmę do obrotu pochodzi w większości z własnej produkcji z rafinerii Grupy Orlen, uzupełnianej importem realizowanym głównie drogą morską z USA oraz krajów Europy Zachodniej i Północnej. "Dlatego nie ma przesłanek, aby kierowcy korzystający z instalacji LPG musieli obawiać się ograniczeń w dostępności tego paliwa w kraju" - dodano.
Dzięki zapełnionym magazynom gazu i ropy naftowej, w najbliższym czasie Polsce nie grozi dramatyczna podwyżka cen surowców i paliw na stacjach benzynowych, a dywersyfikacja portfela dostaw i alternatywa eksportu w postaci ropociągu Petroline częściowo uniezależniają nas od problemów związanych z blokadą Cieśniny Ormuz.
Niemniej jednak sytuacja na Bliskim Wschodzie jest dynamiczna, a irański reżim kontynuuje przeprowadzanie ataków odwetowych na Izrael oraz państwa Zatoki Perskiej, co ostatecznie może znacząco zakłócić zdolności produkcyjne Saudi Aramco i QatarEnergy, a także zakłócić cały sektor energetyczny na Bliskim Wschodzie.
Po raz pierwszy w historii Teheran zdecydował się na zablokowanie Cieśniny Ormuz, w efekcie czego ponad 150 tankowców zostało unieruchomionych na kotwicowiskach, a ruch statków spadł o blisko 70 proc. Cieśnina Ormuz jest jedyną morską trasą dla eksportu ropy naftowej z Iranu, Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Bahrajnu, Kuwejtu i Iraku, zapewniającą przepływ ok. 20 proc. światowego handlu ropą.

