Kurella: Odpowiedzialność ekologiczna jako wyzwanie na XXI wiek

15 listopada 2019, 08:59
earth-1149733_1920
Fot. Pixabay

Przełom października i listopada to w Polsce tradycyjnie czas zadumy i refleksji. To chwila kiedy można spojrzeć do przodu i zastanowić się jak będzie wyglądał nasz świat nie za rok czy za trzy lata, ale w zdecydowanie dłuższej perspektywie. Czy to będzie świat taki, jakim chcielibyśmy, aby był dla naszych dzieci? Czy w połowie XXI wieku Polska i świat będą stały na skraju katastrofy ekologicznej i zrobią kolejny krok na przód w kierunku przepaści? Czy może jednak nasze dzieci powiedzą nam: „dziękuję”, że zrobiliśmy wszystko, aby do takiej sytuacji nie dopuścić, czego konsekwencją będzie możliwość normalnego życia w zdrowym i przyjaznym człowiekowi środowisku?

Dlatego nie napiszę ani słowa o wydanej 30 października przez Duńską Agencję Energetyki zgodzie, dla należącej do Gazprom spółki Nord Stream 2, na budowę 147-kilometrowego odcinka gazociągu morskiego na wodach terytorialnych Danii. Fragment ten jest ostatnim, brakującym elementem Nord Stream 2, finalizującym tą kontrowersyjną dla wielu państw inwestycję. Dla nikogo, kto trzeźwo patrzył na ten projekt, decyzja Duńskiej Agencji Energetyki, nie jest żadnym zaskoczeniem. Od lat było wiadomym, że takie będzie końcowe rozstrzygnięcie, a protesty w tym zakresie mogą jedynie nieznacznie opóźnić ukończenie tego przedsięwzięcia. Tak też się stało i spodziewany 3-mięsieczny poślizg w realizacji harmonogramu, można uznać za całkowicie nieistotny.

Mając na względzie uwikłania prezydenta Donalda Trumpa w rozległe interesy w Rosji, brakiem rozeznania międzynarodowego grzeszyli ci, którzy uważali, że groźby prezydenta Trumpa, związane z nałożeniem sankcji na firmy europejskie biorące udział w tym projekcie, są wstanie zatrzymać Nord Stream 2. Dla Polski i innych państw bałtyckich, o wiele ważniejszą jest obecnie kwestia, czy mamy jakikolwiek wariant B? I czy osoby odpowiedzialne za zapewnienie bezpieczeństwa surowcowego kraju, są przygotowane na fakt, że już za kilka miesięcy gaz ziemny będzie płynął z Rosji do Europy, zarówno przez Nord Stream 1, jak i Nord Stream 2? Warto mieć w pamięci oświadczenie rzecznika Gazprom sprzed kilku tygodni, w którym stwierdzono, że oczywistym jest, że spółka ta musi wydać zgodę na „krzyżowanie się” gazociągów Nord Stream z planowanym gazociągiem Baltic Pipe. Nawet jeśli to stwierdzenie jest prawną nadinterpretacją unormowań w tym zakresie, to jasno pokazuje skalę wyzwań politycznych jakie stoją przed propagatorami tej inwestycji.

Ani słowa nie napiszę o tym, że Polityka Energetyczna Polski – PEP2040 – nie została przyjęta przed październikowymi wyborami parlamentarnymi. Mimo wielokrotnych zapowiedzi, nie nastąpiła żadna jej publikacja, w wersji po zgłoszeniu ponad 2000 uwag do jej treści. Ten niezwykle ważny dla sektora energetycznego, ale i dla całej gospodarki, dokument spotkał się z bardzo krytycznym przyjęciem i jak widać Ministerstwo Energii nie mogło znaleźć niezbędnego konsensusu politycznego i eksperckiego, którym umożliwiłby jego akceptację. Wielka szkoda, bo od lat polska energetyka dryfuje w nieznanym kierunku, bez jasno wyznaczonego celu i priorytetów.

Nic nie napiszę o tym, że zbliża się zima, przedsiębiorcy oraz instytucje komunalne dokonują u koncernów energetycznych ostatecznych kontrakcji energii elektrycznej na 2020 rok, spółki obrotu na dniach będą musiały składać wnioski taryfowe o zatwierdzenie cen energii do Prezesa URE, a wciąż nie wiadomo czy ustawa „zamrażająca” podwyżki opłat za energię elektryczną dla odbiorców indywidualnych, będzie również funkcjonowała w 2020 roku. Nie jest łatwo prowadzić biznes, jeśli do samego końca nie są znane tak istotne zmienne, jak koszty energii elektrycznej i ewentualny system rekompensat ich wzrostu.

Nie wspomnę ani słowem o opublikowanym właśnie przez Polski Alarm Smogowy Rankingu „smogowych liderów” w 2018 roku, czyli miast o największym zanieczyszczeniu powietrza w Polsce. Ranking ten powstał na podstawie wyników pomiarów Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska i wynika z niego, że najgorsza sytuacja pod tym względem jest w małych i średnich miejscowościach. Ze współczuciem należy odnieść się do mieszkańców Pszczyny, którzy w tym zestawieniu znaleźli się na pierwszym miejscu i oddychali zanieczyszczonym powietrzem przez 125 dni w roku, gdy prawo dopuszcza możliwość życia w takim środowisku „jedynie” przez 35 dni… Niewiele lepiej sytuacja wyglądała w takich miastach jak Rybnik, Wodzisław Śląski, Nowa Ruda i Nowy Targ.

Ten tekst jest o wydawałoby się dwóch bardzo odległych od siebie wydarzeniach: inicjatywie Pracodawców RP związanej z „Kartą Odpowiedzialności Ekologicznej Przedsiębiorców i Pracodawców w Polsce” oraz konkluzjach zakończonego w Watykanie 28 października Synodu Amazońskiego. W tym drugim przypadku nie skupię się na kwestiach związanych z możliwością zniesienia celibatu księży czy histerią wokół wejścia szamanów do kościołów. Dla chrześcijan, ale i dla ogółu ludzkości, o wiele ważniejsze jest spojrzenie i wykuwająca się w strasznych bólach, nowa doktryna kościoła w zakresie ochrony klimatu na świecie. Ale po kolei.

Mając na względzie wyzwania klimatyczne oraz postępującą w wielkim tempie degradację środowiska, Pracodawcy RP uznali, że brak działań, bezczynność i ignorowanie tego problemu, będzie miało katastrofalne skutki dla całej ludzkości, którego konsekwencje odczujemy my sami i nasze dzieci. Wobec takich wyzwań nikt nie powinien być obojętny, a na pracodawcach i przedsiębiorcach spoczywa szczególna odpowiedzialność za takie prowadzenie biznesu, aby jak najszybciej i w jak największym stopniu doprowadzić do neutralności klimatycznej, która powinna być wpisana do misji ich firm. Obecnie nie wystarczy już „tylko nie szkodzić”. Teraz jest ostatni moment, aby na stałe prowadzić przedsiębiorstwa przy zachowaniu zasady integralności proekologicznej i wymagać tego samego od swoich partnerów, dostawców czy kooperantów. Niezwykle ważną rzeczą jest wdrożenie takich mechanizmów, które umożliwią wprowadzenie u pracodawców gospodarki obiegu zamkniętego, eliminując produkcję odpadów i produktów zużytych, ograniczając do minimum negatywny wpływ działalności człowieka na środowisko.

Niesłychanie ważnym elementem tej inicjatywy jest przekonanie do niej wszystkich pracowników, przyjmując za podstawowe założenie, że nie można być „proekologicznym” jedynie w godzinach pracy, a potem już nie. Odpowiedzialni za przyszłość Ziemi i dobrostan naszego środowiska jesteśmy przez cały czas, 24 godziny na dobę. Stąd też zachowania, które są wymogiem formalnym w pracy, muszą być naturalnie przeniesione i na nasze działania w gospodarstwach domowych i w naszych „małych ojczyznach”. Bez tego nie ma mowy o doprowadzeniu do neutralności klimatycznej nie tylko już w 2050 roku, ale i w żadnej innej dacie.

W bardzo zbliżonym duchu wypowiadał się podczas zakończonego Synodu Amazońskiego Papież Franciszek. Jako jedno z największych wyzwań stojących przed ludźmi wskazano ochronę klimatu i przede wszystkim wody – podstawowego zasobu i źródła życia na Ziemi, do którego trzeba się odnosić z szacunkiem. Synod Amazoński wezwał do upowszechnienia „nawrócenia ekologicznego”, które wymaga zmiany dotychczasowego modelu życia u bardzo wielu mieszkańców naszej Planety. Aby to było możliwe, katecheci mają być kształceni zgodnie z założeniami ekologii integralnej, a do doktryny ma być wprowadzony „grzech ekologiczny”, polegający na niszczeniu środowiska naturalnego czy braku szacunku do przyrody.

W podsumowaniu obrad stwierdzono, że chrześcijanie powinni zrozumieć wagę grzechu przeciwko środowisku, jako grzechu przeciwko Bogu, bliźniemu oraz przyszłym pokoleniom. Papież Franciszek w mocnych słowach sprzeciwił się indywidualizmowi i obojętności, podkreślając wagę ekologicznego nawrócenia, skoncentrowanego na odpowiedzialności i integralnej ekologii, stawiającej w centrum ludzką godność. Zaś w trakcie obrad synodu padły tak mocne słowa, jak te mówiące, że „chrześcijaństwo jest wezwaniem do moralności ekologicznej, wiedząc, że istnieją grzechy ekologiczne, które można również określić jako ekobójstwo”.

Aż trudno uznać za przypadek, że z tak dwóch odległych krańców, dobiegają tak mocne wezwania. Życie zgodnie z naturą, poszanowanie środowiska naturalnego oraz prowadzenie biznesu zgodnie z ideą neutralności klimatycznej proponowaną przez pracodawców, wspaniale się uzupełniają. Do głębokiego przemyślenia dla każdego z nas, bo ten swoisty rachunek sumienia, trzeba zacząć od samego siebie i nie pytać, co Ziemia może zrobić dla mnie, tylko co ja mogę zrobić na rzecz odpowiedzialności ekologicznej…   

Jerzy Kurella

Ekspert ds. energetycznych Instytutu Staszica

KomentarzeLiczba komentarzy: 2
Maeian energetyk
środa, 27 listopada 2019, 19:47

Dużo słów, mało sensu.

Strefa wpływu
piątek, 15 listopada 2019, 11:13

Coraz mniej tu faktów i zamyślenia nad realiami oraz możliwościami finansowymi, a coraz więcej ideologii. Czy o to chodzi czytelnikom? Takie teksty to w ogólnopolskim dziennikach, a nie na takim portalu.

Reklama
Tweets Energetyka24