Wiadomości

Operator TTF grozi, że w przypadku nałożenia limitu na cenę gazu w UE przeniesie swoją działalność

Fot. Canva

Operator giełdy ICE ostrzegł, że rozważa przeniesienie swojej działalności związanej z handlem gazem poza Unię Europejską, jeśli wspólnota zatwierdzi limit cen gazu.

Blok od miesięcy dyskutuje nad limitem cen gazu, ale nie udaje się go uzgodnić ze względu na różnice zdań, od silnego sprzeciwu na północy Europy po silne wsparcie ze strony członków z południa oraz Europy Środkowo-Wschodniej.

Czytaj też

Komisja Europejska przedstawiła w listopadzie oficjalną propozycję ograniczenia cen gazu na poziomie 275 euro/MWh, ale spotkała się ona z reakcjami od śmieszności po gniew. Krytycy wśród członków UE zauważyli, że limit jest zbyt wysoki, aby można go było uznać za skuteczne narzędzie utrzymywania cen na przystępnym poziomie oraz że inny warunek wejścia w życie limitu - powiązany z cenami na rynku spot LNG - oznaczałby, że jest mało prawdopodobne, aby kiedykolwiek został wykorzystany.

Krytycy z branży usług finansowych, w tym ICE , stwierdzili wówczas, że limit zagraża stabilności systemu finansowego UE, co zostało również powtórzone przez Europejski Bank Centralny. Trejderzy i zarządzający funduszami stwierdzili, że limit przeniesie wiele handlu gazem poza UE, gdzie nie ma przejrzystości i istnieje dużo mniej regulacji niż na giełdach takich jak te prowadzone przez ICE.

"Jeśli zostanie uzgodniony, mechanizm korekty rynku zostanie narzucony klientom i infrastrukturze rynkowej bez czasu na odporne testy i dokładne zarządzanie ryzykiem" - podał ICE w tym tygodniu w oświadczeniu dla Reutersa. "Obowiązkiem ICE jako operatora rynku jest rozważenie wszystkich opcji, jeśli ten mechanizm zostanie uzgodniony, aż do tego, czy efektywny rynek w Holandii jest nadal wykonalny" - dodał też operator giełdy.

Z drugiej strony rynek gazu na którym dochodzi do anomalii w postaci wzrostów cen o 1000 proc. w ciągu roku zagraża bezpieczeństwu Europy i konkurencyjności jej przedsiębiorstw. Niedawno pojawiła się inna propozycja limitu – 160 euro/MWh, która znacznie bardziej odpowiada realiom i stanowiłaby solidne zabezpieczenie dla europejskich gospodarek. Niekoniecznie też ten limit wszedłby w życie, bo 160 euro to wciąż bardzo wysoki poziom a ceny gazu najprawdopodobniej ustabilizują się w przyszłym roku. Na wysokim poziomie, ale stabilność powinna być większa, gdyż ukształtowały się już nowe źródła dostaw surowca a spółki i politycy wiedzą na kogo mogą, a na kogo nie mogą liczyć.

Premier Mateusz Morawiecki w czwartek na szczycie UE w Brukseli zapowiedział, że ostateczna decyzja zapadnie na spotkaniu ministrów energii UE 19 grudnia. Wedle słów polskiego premiera, głosowanie będzie mieć charakter większości kwalifikowanej. Wówczas limit cenowy wszedłby od stycznia 2023 r.

Komentarze