- WIADOMOŚCI
Zielona energia, wysokie rachunki. Dlaczego źródła OZE nie obniżają cen prądu?
Autor. Envato
Rozwój energetyki słonecznej i wiatrowej miał przynieść tańszą energię elektryczną. Na razie jednak odbiorcy nie odczuwają tych korzyści. Jak wynika z raportu BloombergNEF (BNEF), nie ma istotnego związku między rozwojem odnawialnych źródeł energii a średnimi rocznymi hurtowymi cenami energii elektrycznej – informuje „Financial Times”.
Wysokie ceny energii przyczyniły się do pierwszego od maja 2026 r. rocznego wzrostu inflacji w USA, zwiększając presję na gospodarstwa domowe o niskich i średnich dochodach przed listopadowymi wyborami uzupełniającymi.
We wrześniu inflacja wzrosła do 3,7 proc., wobec 3,4 proc. miesiąc wcześniej. Wynik okazał się wyższy od prognoz ekonomistów ankietowanych przez Bloomberga, którzy oczekiwali wzrostu do 3,6 proc. Inflacja bazowa, nieuwzględniająca cen żywności i energii, wyniosła 2,6 proc., a ceny energii wzrosły w tym czasie o 20,4 proc.
Zdaniem FT te dane te pokazują, że skutki wstrząsu energetycznego wywołanego wojną na Bliskim Wschodzie wciąż odczuwane są w USA, jak i m.in. w Europie.
Niedawno Międzynarodowa Agencja Energii ostrzegła, że poza Stanami Zjednoczonymi ceny oleju napędowego wkrótce ponownie zaczną rosnąć. W ubiegłym miesiącu ceny tego paliwa na europejskich i amerykańskich rynkach hurtowych osiągnęły 220 dolarów za baryłkę.
Zobacz też 
Więcej OZE, ale ceny dyktują paliwa kopalne
W ostatnich latach rynki w USA, Europie i Azji znacząco zwiększyły produkcję energii słonecznej i wiatrowej. Zaczęło to wpływać na godzinowe ceny hurtowe.
Nie przełożyło się to jednak na niższe ceny dla odbiorców końcowych. Według danych BNEF na razie nie ma istotnego związku między rozwojem OZE a średnimi rocznymi hurtowymi cenami energii elektrycznej.
FT zauważa, że jedną z przyczyn jest to, że energia ze słońca i wiatru rzadko wyznacza końcową cenę rozliczeniową na rynku. Głównym powodem jest to, że energia odnawialna jest tania w produkcji, dlatego trafia do sieci w pierwszej kolejności, nawet gdy jej cena spada poniżej zera. Mimo to przez wiele godzin cenę prądu wyznaczają droższe elektrownie wykorzystujące paliwa kopalne
W Europie gaz ziemny i węgiel ustalają ceny w około 58 proc. przypadków. W Wielkiej Brytanii odsetek ten wynosi 60 proc., a w Australii – 65 proc. Z kolei w USA przykładowo w stanie Wirginia znanym z dużej koncentracji centrów danych, źródła gazowe wyznaczają cenę końcową energii elektrycznej w 60 proc. przypadków.
Energetyka słoneczna i wiatrowa pozostaje ważną alternatywą dla paliw kopalnych, szczególnie w warunkach rosnących cen gazu ziemnego. Jeśli jednak gospodarstwa domowe nie odczują korzyści z transformacji energetycznej w najbliższym czasie, może to osłabić długoterminowe społeczne i polityczne poparcie dla rozwoju OZE – ocenia FT.
Dodatkowe koszty podnoszą ceny
Problem nabiera znaczenia w obliczu rosnących cen energii elektrycznej. W Stanach Zjednoczonych wzrosły one o 33 proc. w latach 2019–2025. W Unii Europejskiej są natomiast o 31 proc. wyższe niż średnio w latach 2019–2021 – wynika z danych urzędów energetycznych.
Jednym z czynników wpływających na ceny jest ograniczanie produkcji energii z OZE. Do takiej sytuacji dochodzi w momencie, gdy instalacje słoneczne i wiatrowe muszą zmniejszyć wytwarzanie energii elektrycznej, m.in. z powodu warunków pogodowych, ograniczonej przepustowości sieci lub braku elastyczności po stronie popytu.
Problem nasila się w miejscach, w których infrastruktura nie jest w stanie odebrać całej dostępnej energii. Ponieważ tylko energia dostarczona do odbiorców może zastąpić produkcję droższych źródeł, ograniczenia sieciowe utrudniają obniżanie cen. Według szacunków BNEF w 2025 r. wskaźnik ograniczania produkcji energii słonecznej i wiatrowej w 27 analizowanych rynkach wyniósł 10,5 proc.
Na ostateczne rachunki wpływają także czynniki, których nie widać w hurtowych cenach. Dostawcy energii korzystają z zabezpieczeń cenowych i kontraktów terminowych, a zakupy muszą planować także z myślą o okresach wysokiego popytu. Ponoszą ponadto koszty kształtowania profilu dostaw, związane z dopasowaniem produkcji do przewidywanego zapotrzebowania oraz koszty niezbilansowania, gdy rzeczywiste zużycie odbiega od prognoz.
Odnawialne źródła energii mogą też wymagać rozbudowy i modernizacji sieci, co często przekłada się na rachunki odbiorców. Dodatkowym obciążeniem mogą być programy wsparcia dla OZE finansowane z opłat ponoszonych przez odbiorców energii elektrycznej.
W rzeczywistości większa liczba instalacji wiatrowych i słonecznych może zwiększyć inne koszty uwzględniane w cenach detalicznych, chyba że zostaną zastosowane inne mechanizmy finansowania” – wskazano w raporcie BNEF.
USA: wyższy popyt i ceny. Europa liczy na spadki
W niektórych regionach Stanów Zjednoczonych podaż energii nie nadąża za rosnącym popytem. Problem ten dotyczy m.in. obszarów północno-wschodniej i środkowo-zachodniej części kraju, obsługiwanych przez PJM Interconnection, a także większości Teksasu, gdzie za zarządzanie siecią elektroenergetyczną odpowiada operator Ercot.
Sytuację na rynku pogarsza wycofywanie ulg podatkowych dla energetyki słonecznej i wiatrowej. Kolejną kwestią są opóźnienia w uruchamianiu elektrowni gazowych i rozbudowie sieci przesyłowych.
Według prognoz BNEF średnie hurtowe ceny energii elektrycznej w Teksasie w ciągu najbliższej dekady wyniosą 86 dolarów za megawatogodzinę, czyli o 60 proc. więcej niż średnia z 2025 r.
Inaczej może wyglądać sytuacja w Europie. BNEF przewiduje, że wraz z rozwojem OZE hurtowe ceny energii elektrycznej na Starym Kontynencie będą spadać. W Niemczech średnia cena w latach 2026–2035 ma wynieść 60 euro za megawatogodzinę, czyli o 20 proc. mniej niż w 2025 r. W Wielkiej Brytanii prognozowana średnia to 54 funty za megawatogodzinę, co oznacza spadek o 26 proc. w porównaniu z 2025 r.
Czy OZE w końcu obniżą rachunki?
Do prognozowanych spadków cen energii w Europie zdaniem BNEF może przyczynić się rosnący udział źródeł słonecznych i wiatrowych. W dłuższej perspektywie pozwoli to ograniczyć rolę droższych elektrowni wykorzystujących paliwa kopalne. Ważne będą również rozwój magazynów energii i modernizacja sieci elektroenergetycznych.
Pozostaje jednak pytanie, dlaczego w ciągu najbliższej dekady ceny energii miałyby trwale spadać, skoro dotychczasowy rozwój OZE, magazynów energii i sieci elektroenergetycznych nie przyniósł trwałego obniżenia średnich cen hurtowych.



