Reklama
  • sponsorowane
  • WIADOMOŚCI

Offshore ma dać Polsce bezpieczeństwo. Warunek? Niższe koszty i stabilny plan

Morska energetyka wiatrowa ma stać się jednym z filarów polskiego bezpieczeństwa energetycznego, ale jej rozwój będzie zależał nie tylko od nowych mocy na Bałtyku, lecz także od kosztów, sieci, local contentu i ochrony infrastruktury krytycznej.

Offshore
Autor. Envato / Image-Source

Podczas konferencji PSEW w Świnoujściu uczestnicy panelu poświęconego offshore wskazywali, że Polska wchodzi w etap realnej budowy morskich farm wiatrowych, a nie jedynie planowania kolejnych inwestycji. W dyskusji udział wzięli:

  • Christine Healy, President & CEO Northland Power,
  • Bartosz Fedurek, prezes zarządu PGE Baltica,
  • Sławomir Staszak, wiceprezes zarządu ORLEN S.A.,
  • Grzegorz Onichimowski, prezes zarządu Polskich Sieci Elektroenergetycznych,
  • Damien Lhors, Senior Vice President, Head of Global Offshore w Vestas.

Wszyscy goście starali się odpowiedzieć na pytanie, jak wykorzystać ten moment, by offshore wzmacniał krajowy system elektroenergetyczny, pobudzał przemysł i budował niezależność energetyczną, ale jednocześnie nie rozwijał się skokowo i w oderwaniu od możliwości sieci, rynku oraz odbiorców energii. Paneliści podkreślali potrzebę stabilnego harmonogramu projektów, sprawnych aukcji, długoterminowego portfela inwestycji, większego udziału polskich firm w łańcuchach dostaw oraz rozwiązań, które pozwolą ograniczać koszty energii.

Reklama

Sieci gotowe na offshore, ale elektryfikacja zależy od ceny

Grzegorz Onichimowski, prezes PSE, mówił, że transformację energetyczną należy traktować szerzej niż tylko zmianę technologii wytwarzania. Jak podkreślał, Polska stoi przed procesem elektryfikacji całej gospodarki, a popyt na energię elektryczną będzie rósł szybciej niż jeszcze niedawno zakładano. „Takie miasta jak Warszawa mówią o trzykrotnym wzroście popytu na energię elektryczną. My musimy to brać pod uwagę” — wskazywał.

Prezes PSE zaznaczył, że Polska jest w relatywnie dobrej sytuacji po stronie sieci przesyłowej. Jak mówił, dziś większe ograniczenia występują po stronie dystrybucji, natomiast system przesyłowy jest przygotowywany do odbioru energii z pierwszych projektów offshore.

Jednocześnie szef PSE zastrzegał, że rozwój morskiej energetyki wiatrowej nie może odbywać się „za wszelką cenę”. W jego ocenie tempo elektryfikacji Polski będzie zależało przede wszystkim od ceny energii elektrycznej. „Tak długo, dopóki konsument będzie widział, że bardziej opłaca mu się palić gazem czy węglem, niż instalować pompę ciepła, elektryfikacja nie będzie szła do przodu” — stwierdził.

Offshore jako element przewagi gospodarczej

Christine Healy, President & CEO Northland Power, osadziła polską dyskusję w szerszym, globalnym kontekście. Jak mówiła, świat wchodzi w okres bardzo dużego wzrostu zapotrzebowania na energię elektryczną. Wskazywała na urbanizację, elektryfikację przemysłu, rozwój centrów danych, sztucznej inteligencji i nowych technologii. „Kraje, które będą miały dostęp do bezpiecznej i dostępnej energii, będą różnić się od innych w przyszłości” — podkreślała.

Healy zaznaczyła, że offshore nie powinien być traktowany jako technologia konkurująca z całym miksem energetycznym, ale jako jeden z jego strategicznych elementów. W jej ocenie pytanie nie brzmi: offshore albo inne źródła energii. „To zawsze jest »i«, a nie »czy«” — mówiła. Jak tłumaczyła, kraje posiadające dobre warunki do rozwoju morskiej energetyki wiatrowej powinny je wykorzystywać, bo dostępność energii będzie jednym z czynników przesądzających o przyszłej konkurencyjności gospodarki.

Reklama

Pierwsze projekty są najtrudniejsze

Perspektywę ORLENU na rozwój offshore przedstawił Sławomir Staszak, wiceprezes zarządu ORLEN S.A. Nawiązując do wcześniejszej wypowiedzi Christine Healy, podkreślił, że morska energetyka wiatrowa nie powinna być traktowana jako alternatywa dla innych źródeł, ale jako ważne uzupełnienie krajowego miksu. „Offshore powinien być traktowany jako idealne uzupełnienie naszego miksu krajowego” — mówił i przypomniał, że projekt Baltic Power, realizowany przez ORLEN wspólnie z Northland Power, przypadł na wyjątkowo trudny moment dla globalnego rynku offshore. Jak wskazywał, inwestycja była prowadzona w czasie „dużych, delikatnie mówiąc, turbulencji” — po pandemii, w warunkach wojny, rosnących kosztów i napięć w łańcuchach dostaw.

Od lewej: Grzegorz Onichimowski, prezes PSE, i Sławomir Staszak, wiceprezes zarządu ORLEN S.A
Od lewej: Grzegorz Onichimowski, prezes PSE, i Sławomir Staszak, wiceprezes zarządu ORLEN S.A
Autor. Karol Byzdra / Energetyka24

Wiceprezes ORLENU mówił także, że pierwsze projekty na nowym rynku z natury są najtrudniejsze. „Te first of the kind są najdroższe, najdłuższe i najtrudniejsze” — podkreślał. Jego zdaniem doświadczenia zdobyte przy Baltic Power pozwalają jednak płynniej przechodzić do kolejnych inwestycji, w tym projektu Baltic East. Jak przypomniał, w grudniowej aukcji Baltic East uzyskał najniższą cenę spośród projektów — 476,88 zł/MWh — co, według Staszaka, pokazuje, że lekcja z pierwszej inwestycji zaczyna przekładać się na niższe koszty kolejnych przedsięwzięć.

Staszak dużo miejsca poświęcił potrzebie uporządkowania harmonogramu rozwoju offshore w Polsce, a w jego ocenie kumulowanie wielu dużych projektów w jednym czasie utrudnia wykorzystanie potencjału polskich firm i nie sprzyja walce o najniższe ceny energii. „Aukcje, które kumulowały bardzo dużo projektów naraz, nie pozwolą nam zaadresować naszych potrzeb: zagospodarować local contentu i zagrać o jak najniższe możliwe ceny energii elektrycznej” — mówił. Dlatego, jak przekonywał, Polska potrzebuje długoterminowego i przewidywalnego portfela inwestycji. Nie chodzi o to, by oddawać kilka gigawatów naraz, ale o stabilne tempo rozwoju sektora.

Reklama

Wiceprezes ORLENU odniósł się również do local contentu. Jak poinformował, w Baltic Power udział lokalnego komponentu w całym cyklu życia projektu wynosi około 21 proc. „To jest coś, czym powinniśmy się chwalić, bo jedna piąta wartości zostaje tutaj” — mówił. Dodał, że po ustandaryzowaniu metodologii liczenia ten wynik może zostać ponownie przeliczony. W kolejnym projekcie ORLEN chce znacząco zwiększyć udział polskich firm, q oczekiwany poziom local contentu to około 42 proc. „Kiedyś mówiło się: albo lokalnie, albo tanio. My zrobimy to po prostu tanio-lokalnie” — podsumował Staszak.

Bałtyk przestał być planem. Offshore wszedł w fazę realizacji

Bartosz Fedurek, prezes zarządu PGE Baltica, zwracał uwagę, że polski offshore w bardzo krótkim czasie przeszedł od planów do realnej budowy. „3 lata temu mówiliśmy w zasadzie o planach, wciąż to były PowerPointy, a dzisiaj jesteśmy wielkim placem budowy. Mamy 4,5 GW w budowie na Bałtyku” — mówił. Jak podkreślał, jest to osiągnięcie, którym Polska powinna się chwalić, bo w praktyce oznacza wejście do grona europejskich liderów morskiej energetyki wiatrowej.

Jednym z wątków jego wypowiedzi były również koszty i sposób ich prezentowania w debacie publicznej, gdzie Fedurek krytykował porównywanie różnych kategorii kosztów. „Bardzo często porównuje się cenę aukcyjną dla morskiej farmy wiatrowej z krótkoterminowym kosztem krańcowym elektrowni węglowej. To jest koszt paliwa i emisji. Mieszamy jabłka z gruszkami” — mówił.

Local content to nie tylko budowa, ale cały cykl życia farmy

Damien Lhors, Senior Vice President, Head of Global Offshore w Vestas, mówił o znaczeniu standaryzacji i przewidywalności. Jak wskazywał, morska energetyka wiatrowa wychodzi z fazy pionierskiej. „To już nie jest inwestycja, w której cały czas pionierujemy. Potrzebujemy stabilnego designu i stabilnego procesu produkcji” — mówił. Według niego platforma 15 MW jest rozwiązaniem, na którym branża może się opierać przez dłuższy czas.

Podkreślał, że standaryzacja nie dotyczy wyłącznie samych turbin. Obejmuje również porty instalacyjne, proces budowy, serwis, obsługę komponentów, logistykę i szkolenie techników. Jak mówił, turbiny będą pracowały przez 30 lat lub dłużej, a w tym czasie zmieniać się będzie także oprogramowanie i sposób obsługi maszyn. Dlatego local content powinien obejmować nie tylko etap budowy, ale cały cykl życia projektu. Jak zaznaczył, lokalny udział w łańcuchu dostaw powinien być realistyczny i przewidywalny.

Materiał sponsorowany

Reklama
Reklama