- W CENTRUM UWAGI
„Lądowa energetyka wiatrowa to niewykorzystany potencjał Polski”. Co hamuje inwestycje w OZE
Autor. EDP Polska
Niepewność regulacyjna i przewlekłe procedury administracyjne to jedne z głównych barier rozwoju OZE w Polsce. Co trzeba zmienić, by odblokować inwestycje, jaką rolę odegrają magazyny energii i czy Polska pozostaje atrakcyjnym rynkiem dla inwestorów? O tym rozmawiamy z Ireneuszem Kulką, country managerem EDP w Polsce.
Agnieszka Zielińska, Energetyka24: EDP Polska realizuje obecnie w Budzyniu magazyn energii o mocy 60 MW. Co wyróżnia ten projekt na rynku?
Ireneusz Kulka, country manager EDP w Polsce: To szczególny projekt, ponieważ w jednym miejscu połączy trzy technologie OZE: farmę wiatrową, instalację fotowoltaiczną i magazyn energii. Wszystkie będą korzystać z istniejącej infrastruktury przyłączeniowej.
Łączenie różnych źródeł energii i magazynów pozwala efektywniej wykorzystywać istniejące przyłącza do sieci elektroenergetycznej. Ma to szczególne znaczenie w warunkach ograniczonych możliwości przyłączania nowych instalacji.
Nie oznacza to jednak, że do przyłącza o mocy 100 MW należy podłączyć instalacje o mocy 100 MW każda. Dobór poszczególnych technologii musi uwzględniać zarówno ich parametry techniczne, jak i opłacalność całego projektu. Kluczowe znaczenie mają odpowiednie proporcje mocy oraz sposób zarządzania pracą poszczególnych instalacji.
Czy możemy już mówić o boomie na magazyny energii w Polsce?
Tak, ale boom na magazyny energii warto rozpatrywać w odpowiednim kontekście. Nowe technologie, zwłaszcza te potrzebne systemowi elektroenergetycznemu, budzą duże zainteresowanie i nadzieje na wysokie zyski. Podobnie było wcześniej na rynku fotowoltaiki, na którym pojawiali się inwestorzy bez odpowiedniego doświadczenia, liczący na szybki i łatwy zarobek.
Na początku rozwoju rynku magazynów energii można było zaobserwować podobne podejście. W przestrzeni publicznej nie brakowało uproszczonych przekazów sugerujących, że inwestycje w magazyny to prosty sposób na zarabianie.
Wydaje mi się jednak, że rynek zaczyna się stabilizować. Mamy do czynienia z boomem, ale przede wszystkim na poziomie profesjonalnym. Ci, którzy traktowali magazyny jako łatwą technologię, pozwalającą zarabiać bez większych problemów, muszą skonfrontować swoje oczekiwania z rzeczywistością.
Ireneusz Kulka, Country Manager EDP w Polsce
Czy transformacja energetyczna może przebiegać sprawnie bez rozwoju wielkoskalowych magazynów energii?
Oczywiście można przeprowadzić transformację również z wykorzystaniem innych technologii. Będzie to jednak znacznie droższe i potrwa dłużej.
Jeżeli chcemy przeprowadzić ten proces stosunkowo szybko i przy możliwie niskich kosztach, musimy szerzej wykorzystywać magazynowanie energii elektrycznej. Ostatecznie chodzi przecież o to, żeby energia była dostępna dla odbiorców po przystępnej cenie.
Wielkoskalowe magazyny energii mają wspierać stabilność systemu elektroenergetycznego. Czy magazynowanie energii może być opłacalne także dla mniejszych przedsiębiorstw?
Trzeba rozdzielić dwie funkcje magazynów energii. Wielkoskalowe magazyny sieciowe mają wspierać stabilność systemu elektroenergetycznego. Natomiast magazyny energii przeznaczone dla przedsiębiorstw powinny przede wszystkim poprawiać ich rachunek ekonomiczny i konkurencyjność.
Mogą zapewniać ciągłość funkcjonowania w przypadku przerw w dostawach energii, ograniczać koszty jej zakupu, a także przynosić dodatkowe przychody. Jeśli współpracują z instalacją fotowoltaiczną, przedsiębiorstwo może lepiej wykorzystywać wyprodukowaną energię.
Jestem przekonany, że znaczenie tych rozwiązań będzie rosło. Musimy bowiem patrzeć nie tylko na cenę samej energii elektrycznej, lecz także na całkowity koszt jej wykorzystania, obejmujący między innymi dystrybucję i pozostałe składniki rachunku.
Możemy dyskutować o tempie zmian, ale przedsiębiorstwa powinny brać pod uwagę długoterminową perspektywę kosztową. Jeśli magazyn energii poprawia ich ekonomikę już dziś, w kolejnych latach jego znaczenie może być jeszcze większe.
Jakie korzyści przedsiębiorstwo może osiągnąć dzięki magazynowi energii poza zarabianiem na rynku energii?
Już dziś firmy mogą wykorzystywać magazyny energii do ograniczania mocy zamówionej i zmniejszania poboru w godzinach największego zapotrzebowania. Mogą również zwiększać autokonsumpcję energii z własnych instalacji OZE.
Uważam, że energetyka powinna wspierać konkurencyjność przedsiębiorstw na dwa sposoby: zapewniać bezpieczeństwo i ciągłość dostaw oraz pomagać obniżać koszty funkcjonowania. Magazyny energii mogą realizować oba te cele.
Nie należy jednak utożsamiać funkcji magazynów energii wykorzystywanych przez przemysł z rolą wielkoskalowych magazynów sieciowych. W obu przypadkach punktem wyjścia powinno być określenie potrzeb oraz ocena ekonomicznej zasadności inwestycji.
Jak elektryfikacja przemysłu i transportu wpłynie na zapotrzebowanie na magazyny energii?
Przemysł będzie w coraz większym stopniu wykorzystywał energię elektryczną. Jednym z ważnych czynników napędzających ten proces będzie ciepłownictwo, które dopiero rozpoczyna transformację i w kolejnych latach może generować znaczący wzrost zapotrzebowania na prąd.
Ireneusz Kulka, Country Manager EDP w Polsce
Drugim obszarem jest transport. W dyskusji o samochodach elektrycznych trzeba uwzględniać nie tylko cenę zakupu, ale również koszty eksploatacji i bezpieczeństwo energetyczne.
Nie twierdzę, że samochód elektryczny sprawdzi się w każdej sytuacji. Warto jednak zwrócić uwagę, że wiele polskich rodzin ma dwa samochody, z których jeden służy głównie do jazdy po mieście. W takim przypadku auto elektryczne może być atrakcyjną alternatywą.
Większe zapotrzebowanie na energię oznacza również większą potrzebę elastycznego zarządzania jej wykorzystaniem. Magazyny będą jednym z elementów tego systemu.
Jedną z głównych barier rozwoju OZE i magazynów energii pozostają możliwości przyłączenia do sieci. Czy ostatnie zmiany regulacyjne – nowelizacja tzw. ustawy sieciowej mogą poprawić sytuację?
Z perspektywy firmy, która chce rzeczywiście budować instalacje i być długoterminowym inwestorem w Polsce, patrzymy przede wszystkim na korzyści, jakie powinny przynieść nowe przepisy.
Zmiany mogą zwiększać koszty przygotowania inwestycji, szczególnie dla podmiotów, które rozwijają projekty z myślą o ich późniejszej sprzedaży. Inaczej wygląda to w przypadku firm, które zamierzają zrealizować inwestycje i przez kolejne lata eksploatować wybudowane aktywa.
Cieszę się z informacji przekazanej przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne, że po zmianach legislacyjnych liczba składanych wniosków o przyłączenie wyraźnie spadła. Nie chciałbym jednak, żeby na tym kończyła się ocena skuteczności nowych regulacji.
Jeżeli wniosków jest mniej, powinniśmy oczekiwać, że przyspieszy się również rozpatrywanie tych, które pozostały. Potrzebujemy realnych efektów zarówno po stronie PSE, jak i operatorów systemów dystrybucyjnych.
Samo ograniczenie liczby nowych wniosków nie wystarczy. Musimy jeszcze sprawniej rozpatrywać te, które już wpłynęły, i uporządkować zaległości.
Kiedy możemy zobaczyć efekty w postaci większej liczby realizowanych inwestycji?
Wiele zależy od tego, jak szybko uda się uporządkować zaległości w rozpatrywaniu wniosków. Spodziewam się, że proces ten powinien postępować w kolejnych miesiącach.
Jeśli liczba wniosków spadła o połowę lub więcej, oczekiwalibyśmy również wyraźnego przyspieszenia ich rozpatrywania. Oczywiście czas realizacji konkretnej inwestycji zależy od wielu czynników, ale cały system powinien działać sprawniej.
Jakie korzyści daje połączenie farmy wiatrowej, instalacji fotowoltaicznej i magazynu energii w jednym punkcie przyłączenia? Czy model zastosowany w Budzyniu może znaleźć szersze zastosowanie na rynku?
Tam, gdzie pozwalają na to uwarunkowania techniczne i rachunek ekonomiczny, inwestorzy będą dążyć do łączenia farm wiatrowych, instalacji fotowoltaicznych i magazynów energii. Pozwala to efektywniej wykorzystywać istniejącą infrastrukturę przyłączeniową.
Trzeba jednak odróżnić techniczne wykorzystanie wspólnego przyłącza od formalnoprawnego statusu instalacji hybrydowej czy cable poolingu. Są to odrębne rozwiązania, choć każde z nich może służyć lepszemu wykorzystaniu infrastruktury sieciowej.
W Budzyniu wykorzystujemy istniejące przyłącze, ale projekt nie był formalnie realizowany w formule cable poolingu.
Czy przedsiębiorcy coraz częściej traktują OZE jako sposób na obniżenie kosztów i poprawę konkurencyjności?
Tak. Ponad 40 proc. inwestycji, które obecnie realizujemy dla naszych klientów, dotyczy przedsiębiorstw, dla których wcześniej również budowaliśmy instalacje.
To pokazuje, że część firm, które raz zdecydowały się na inwestycję w OZE, dostrzega jej efekty i chce rozwijać kolejne projekty.
Widzimy też różnice między przedsiębiorstwami. Większe firmy, szczególnie z udziałem kapitału zagranicznego i posiadające wyspecjalizowane służby energetyczne, częściej rozumieją, jak będą zmieniać się koszty energii. Patrzą nie tylko na jej cenę, lecz także na dystrybucję i pozostałe opłaty.
W przypadku przedsiębiorstw, które nie zajmują się energetyką na co dzień, rozmowy bywają dłuższe. Często spotykamy się z przekonaniem, że jeśli spadnie cena energii na rynku, automatycznie obniży się cały rachunek. Tymczasem cena energii jest dziś tylko jednym z jego elementów.
Jaką rolę w poprawie konkurencyjności firm odgrywają autokonsumpcja i umowy PPA?
Autokonsumpcja to jeden z podstawowych sposobów obniżania kosztów energii w przedsiębiorstwie. Opłacalność inwestycji zależy przede wszystkim od profilu zużycia energii, czyli tego, w jakich godzinach firma pracuje i jaka część produkowanego prądu może być wykorzystywana na bieżąco.
W przypadku naszych klientów okres zwrotu z inwestycji wynosił około trzech–pięciu lat. Przedsiębiorca nie musi przy tym angażować własnego kapitału. Możemy sfinansować i zrealizować instalację, a następnie udostępnić ją klientowi w modelu dzierżawy. W takich przypadkach oszczędności na kosztach energii mogą sięgać około 40 proc., w zależności od profilu zużycia i warunków umowy.
Kluczowe jest dopasowanie produkcji energii do zapotrzebowania przedsiębiorstwa. Im większa część wyprodukowanego prądu jest zużywana na miejscu, tym lepsza może być opłacalność takiej inwestycji. Jeśli natomiast produkcja i zapotrzebowanie przypadają na różne godziny, jej opłacalność może być mniejsza.
Inną funkcję pełnią umowy PPA, czyli długoterminowe kontrakty na zakup energii. Pozwalają one zaplanować dostawy i warunki zakupu w dłuższej perspektywie, ale wymagają wieloletniego zaangażowania. Aby w pełni wykorzystać ich potencjał, przedsiębiorstwo powinno uwzględnić zobowiązania wynikające z umowy w swojej strategii energetycznej, zwykle w perspektywie co najmniej dziesięciu lat.
Co dziś najmocniej hamuje rozwój OZE w Polsce: ograniczenia sieciowe, przepisy czy procedury administracyjne?
Powinniśmy przede wszystkim rozmawiać o obiektywnych parametrach rynku. Ceny energii na rynku hurtowym pokazują, jak istotną rolę odgrywają odnawialne źródła energii.
Musimy przy tym rozróżniać dwie kwestie: energię elektryczną i moc dyspozycyjną. Energia oznacza ilość prądu, którą możemy wyprodukować i dostarczyć odbiorcom. Moc dyspozycyjna to zdolność zapewnienia dostaw wtedy, gdy są potrzebne.
Uważam, że lądowa energetyka wiatrowa należy dziś do najtańszych źródeł wytwarzania energii elektrycznej. Nie oznacza to jednak, że możemy pominąć kwestię dyspozycyjności i bezpieczeństwa systemu
Ireneusz Kulka, Country Manager EDP w Polsce.
Magazyny energii mają odpowiadać między innymi na problem nadwyżek produkcji w określonych godzinach. Pozwalają przechować energię, kiedy jest jej dużo i oddać ją do systemu, gdy zapotrzebowanie wzrasta.
Nie są jednak jedynym rozwiązaniem. Potrzebujemy równolegle rozwoju sieci, elastyczności po stronie odbiorców oraz źródeł zdolnych do zapewnienia mocy wtedy, gdy system jej potrzebuje.
„Jeśli lokalna społeczność nie chce inwestycji, nie realizujemy jej"
Nowe turbiny wiatrowe osiągają coraz większe moce, rzędu 5–6 MW. Takie urządzenia są już wdrażane również na dojrzałych rynkach europejskich, m.in. w Niemczech. Jakie czynniki decydują dziś o tym, gdzie można budować nowe farmy wiatrowe w Polsce?
W przypadku energetyki wiatrowej bardzo ważnym parametrem, obok badań środowiskowych dotyczących m.in. ochrony ptaków, jest poziom hałasu. Normy hałasu dla turbin wiatrowych są bardzo rygorystyczne i mają istotny wpływ na możliwość lokalizowania takich inwestycji.
W praktyce nie można więc stawiać wiatraków w dowolnym miejscu. O lokalizacji decydują jednocześnie uwarunkowania środowiskowe, warunki wiatrowe, wymogi dotyczące hałasu i możliwość przyłączenia do sieci. Dopiero po uwzględnieniu tych wszystkich czynników można określić, czy dana inwestycja jest możliwa.
Hałas i wpływ turbin na otoczenie to jedne z najczęściej podnoszonych obaw mieszkańców. Jak wyglądają doświadczenia EDP z gmin, w których farmy wiatrowe już działają?
Warto spojrzeć na doświadczenia gmin, w których nasze farmy wiatrowe funkcjonują od wielu lat. W Margoninie i Budzyniu działają one od około 15 lat. Zdarza się, że przedstawiciele lokalnych władz pytają nas o możliwość realizacji kolejnych inwestycji.
Takie przedsięwzięcia oznaczają też wpływy podatkowe dla samorządów, które mogą przeznaczać dodatkowe środki m.in. na drogi i lokalną infrastrukturę. To pokazuje, że długofalowe funkcjonowanie farmy wiatrowej może przynosić korzyści także społecznościom, w których jest zlokalizowana.
W przestrzeni publicznej pojawiają się również obawy dotyczące bezpieczeństwa farm wiatrowych, m.in. w kontekście zagrożeń związanych z dronami. Czy takie argumenty powinny wpływać na decyzje inwestycyjne?
Nie jestem ekspertem wojskowym i nie chciałbym wypowiadać się na temat taktyki wojennej.
Doświadczenia Ukrainy pokazują jednak, jak ważna może być odporność infrastruktury energetycznej i możliwość utrzymania dostaw w warunkach zagrożenia. Nie oznacza to oczywiście, że powinniśmy rezygnować z dużych elektrowni. Potrzebujemy zróżnicowanego systemu, w którym źródła wielkoskalowe i rozproszone wzajemnie się uzupełniają.
Jak ważna jest akceptacja społeczna dla rozwoju energetyki wiatrowej? Czy inwestycje powinny zaczynać się od rozmów z mieszkańcami i samorządem?
Dla nas akceptacja społeczna jest podstawą. Nie wybudowaliśmy żadnej inwestycji w miejscu, w którym spotkaliśmy się z protestem społecznym. Jeśli lokalna społeczność nie chce danej inwestycji, nie realizujemy jej.
Ireneusz Kulka, Country Manager EDP w Polsce
Poważni inwestorzy, którzy zamierzają działać w Polsce przez wiele lat, nie powinni prowadzić przedsięwzięć wbrew mieszkańcom i władzom lokalnym. To kwestia odpowiedzialności, ale również warunek długoterminowego prowadzenia działalności.
Polska atrakcyjnym rynkiem, ale potrzebuje stabilnego prawa
Jak Polska wypada na tle innych europejskich rynków pod względem atrakcyjności inwestycyjnej dla OZE? Czy z perspektywy międzynarodowej grupy, takiej jak EDP, nadal jesteśmy konkurencyjnym rynkiem?
Polska jest dla nas bardzo ważnym krajem. Chcemy tutaj rozwijać działalność, inwestować i budować kolejne aktywa. Nie mamy co do tego wątpliwości.
Są jednak obszary wymagające poprawy. Jednym z najważniejszych jest stabilność legislacyjna. Inwestorzy potrzebują jasnych zasad określających, gdzie i na jakich warunkach mogą realizować projekty. Potrafią dostosować się do obowiązujących regulacji, ale muszą znać kierunek, w którym zmierza prawo.
Drugim problemem są procedury administracyjne. W Polsce przygotowanie inwestycji energetycznej może wymagać kilkunastu czynności, które łącznie zajmują od pięciu do siedmiu lat. W wielu przypadkach nie widzę merytorycznego uzasadnienia, dlaczego nie można byłoby prowadzić ich równolegle i skrócić całego procesu do około dwóch lat.
Co konkretnie należałoby zmienić, aby przyspieszyć przygotowanie inwestycji?
Nie postuluję przyznania inwestorom prawa do budowania wszędzie, gdzie chcą. Punktem wyjścia powinna być akceptacja lokalnej społeczności i zgoda samorządu. Jeżeli ich nie ma, temat należy zamknąć.
Jeśli natomiast wszyscy akceptują inwestycję, powinniśmy sprawnie przeprowadzić wymagane procedury. Problemem jest często sekwencyjność postępowań. Zanim inwestor może zwrócić się do jednego urzędu, musi uzyskać decyzję w innym, a dopiero później przejść do kolejnego etapu.
Nie chodzi o likwidowanie obowiązków administracyjnych, lecz o ich równoległą realizację tam, gdzie jest to możliwe. Wszystkie wymagane decyzje i uzgodnienia powinny być przeprowadzane zgodnie z prawem, ale nie zawsze muszą następować jedno po drugim.
Czy problemem są poszczególne urzędy, czy raczej sposób organizacji całego procesu?
Nie sprowadzałbym tego do działalności pojedynczego urzędu. Problemem jest przede wszystkim kolejność poszczególnych czynności. Czasami dopiero po zakończeniu jednego postępowania można rozpocząć kolejne, chociaż część działań mogłaby przebiegać równolegle.
To wymaga lepszej organizacji i odpowiednich rozwiązań regulacyjnych. Nie musi oznaczać dużych nakładów finansowych. Potrzebna jest przede wszystkim wola, żeby usprawnić działanie administracji.
Jeżeli nie chcemy konkurować wyłącznie niskimi kosztami pracy, musimy zaoferować inwestorom coś więcej. Chcemy przecież, by wynagrodzenia w Polsce rosły, a jednocześnie nie chcemy dopuszczać do nieprzemyślanych inwestycji kosztem środowiska.
Pozostaje nam budowanie sprawnego i elastycznego państwa, w którym procedury nie blokują rozwoju gospodarczego.
Wspomniał Pan o specustawach. Czy konieczność przyjmowania szczególnych rozwiązań prawnych dla dużych inwestycji infrastrukturalnych pokazuje skalę problemu?
Warto zadać sobie pytanie, która duża inwestycja infrastrukturalna w Polsce w ostatnich latach obyła się bez specjalnych rozwiązań prawnych. Przy budowie dróg wykorzystywano specustawy, podobnie jak przy innych strategicznych przedsięwzięciach, w tym związanych z lotniskami, energetyką jądrową czy sieciami elektroenergetycznymi.
Jeżeli nawet inwestycje o znaczeniu strategicznym wymagają szczególnych rozwiązań, pokazuje to, że standardowe procedury pozostawiają wiele do poprawy. Tym bardziej dotyczy to inwestorów prywatnych, którzy nie zawsze mogą liczyć na takie samo wsparcie instytucjonalne.
Nie chodzi o to, by rezygnować z kontroli środowiskowej czy innych wymaganych uzgodnień. Chodzi o to, żeby wykonywać je sprawniej.
Zobacz też 
Lądowa energetyka wiatrowa niewykorzystaną szansą
Gdyby miał Pan wskazać jeden obszar polskiej energetyki o największym niewykorzystanym potencjale inwestycyjnym, co by to było?
Lądowa energetyka wiatrowa. To sektor, który nadal mierzy się z wieloma mitami, ograniczeniami regulacyjnymi i sporami dotyczącymi lokalizacji turbin.
Nie oznacza to oczywiście, że w Polsce można stawiać wiatraki w dowolnym miejscu. Kiedy uwzględnimy ograniczenia środowiskowe, warunki wiatrowe, wymogi dotyczące hałasu i możliwości przyłączenia do sieci, liczba odpowiednich lokalizacji znacząco się zmniejsza.
Ile nowych mocy wiatrowych mogłoby powstać w Polsce, gdyby udało się lepiej wykorzystać ten potencjał?
Nie chciałbym podawać szacunków dotyczących całego rynku bez odpowiednich danych. Takie analizy istnieją, ale wymagają uwzględnienia dostępnych lokalizacji, warunków technicznych i możliwości przyłączeniowych.
Mogę natomiast powiedzieć, że EDP rozwija kolejne projekty i liczy na wybudowanie w Polsce kilkuset megawatów nowych mocy wiatrowych. Nie oznacza to radykalnej zmiany krajobrazu w całym kraju. Jeśli zrealizujemy projekty wszędzie tam, gdzie jest to możliwe i ekonomicznie uzasadnione, wykorzystamy dostępny potencjał do produkcji konkurencyjnej cenowo energii.
Czy głównym wyzwaniem dla rozwoju OZE jest dziś brak technologii, czy raczej stworzenie warunków do jej wykorzystania?
W dużej mierze chodzi o stworzenie odpowiednich warunków. Potrzebujemy stabilnego prawa, sprawniejszych procedur administracyjnych, rozwoju sieci i dobrego planowania inwestycji. Równie ważne są rozmowy z lokalnymi społecznościami i uwzględnianie ich potrzeb.
Transformacja energetyczna nie sprowadza się do budowy kolejnych źródeł. Musimy jednocześnie rozwijać infrastrukturę, zwiększać elastyczność systemu, inwestować w magazyny energii i tworzyć warunki do tego, by przemysł mógł korzystać z konkurencyjnej cenowo energii.
Ireneusz Kulka, Country Manager EDP w Polsce
Jeśli chcemy utrzymać konkurencyjność polskiej gospodarki, musimy podejść do tych zagadnień całościowo. Mamy potencjał i technologie. Teraz potrzebujemy sprawnego otoczenia regulacyjnego, które pozwoli je wykorzystać.
Zobacz też 




