Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Zagraniczne technologie znikają z chińskich wiatraków. Stawką bezpieczeństwo energetyczne

turbiny wiatrowe na silnym wietrze, śmigła obracają się tak szybko że są zamazane, na ziemi są kałuże po burzy
Autor. Envato / @EdVal

Chiny prowadzą szeroko zakrojoną wymianę zagranicznych systemów sterowania w już działających farmach wiatrowych. Z analizy Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW), obejmującej 1686 chińskich dokumentów przetargowych, wynika, że działania te dotyczą co najmniej 438 aktywów o łącznej mocy 42,4 GW.

Reklama

Przejrzeliśmy 1686 dokumentów przetargowych i znaleźliśmy dowody na masową kampanię wymiany i zastępowania, skierowaną przeciwko zagranicznym kontrolerom i oprogramowaniu” – napisał na platformie X Jakub Jakóbowski, zastępca dyrektora OSW odpowiedzialny za obszar Chin, Europy i przestrzeni poradzieckiej.

Jakóbowski określił chińskie działania jako „ważną lekcję dla UE”. Jak wskazał, Chiny zastępują technologie pochodzące z Europy i Stanów Zjednoczonych we własnych, już eksploatowanych farmach wiatrowych, kierując się względami bezpieczeństwa.

Skala tego procesu jest znacząca. Łączna moc farm objętych analizą przewyższa moc zainstalowaną w energetyce wiatrowej Hiszpanii czy Francji i odpowiada ponad połowie niemieckiej floty wiatrowej. Nie oznacza to jednak, że wszystkie objęte analizą instalacje przeszły już wymianę urządzeń.

Wymiana objęła niemal całe Chiny

Według Jakóbowskiego nie jest to jednorazowa akcja, lecz proces prowadzony systematycznie od kilku lat. Zamówienia dotyczące zastępowania zagranicznych technologii pojawiały się w każdym kwartale od 2024 r. W całym 2024 r. odnotowano 49 takich zamówień, w 2025 r. – 108, a od stycznia do końca sierpnia 2026 r. – kolejnych 116.

„Państwowe firmy dążą do zgłoszonego terminu wymiany na koniec 2027 roku” – napisał ekspert OSW.

Jakóbowski podkreślił również, że zjawisko nie ogranicza się do pojedynczego regionu Chin. Najwcześniejsze zidentyfikowane przypadki pochodzą z końca 2021 r. i dotyczą prowincji Hebei oraz Mongolii Wewnętrznej. Do sierpnia 2026 r. zamówienia objęły 30 z 31 chińskich jednostek administracyjnych na poziomie prowincji.

Reklama

„I to jest minimum: prawdopodobnie ledwie zarysowaliśmy powierzchnię” – ocenił ekspert, zaznaczając, że analiza dokumentów przetargowych może nie obejmować pełnej skali procesu.

UE podzielona w sprawie Chin

Chińskie działania zwracają uwagę na ryzyko uzależnienia od zagranicznych dostawców systemów wykorzystywanych w energetyce. Dotyczy ono nie tylko dostępu do komponentów, ale także kontroli nad oprogramowaniem, systemami sterowania i rozwiązaniami mającymi znaczenie dla bezpieczeństwa infrastruktury krytycznej.

Podobne obawy znajdują odzwierciedlenie w polityce przemysłowej Unii Europejskiej. Komisja Europejska chce zwiększyć udział przemysłu wytwórczego w unijnym PKB z około 14 proc. do 20 proc. do 2035 r. Jednym z narzędzi realizacji tego celu ma być projekt rozporządzenia Industrial Accelerator Act (IAA), przewidujący m.in. preferencje dla produktów i technologii oznaczonych jako „Made in Europe” w zamówieniach publicznych i aukcjach związanych z transformacją energetyczną.

Propozycja ma wspierać europejskich producentów technologii niskoemisyjnych, w tym turbin wiatrowych, fotowoltaiki i magazynów energii, a zarazem ograniczać strategiczne zależności od państw trzecich. Chiny mają dominującą pozycję w wielu segmentach światowego rynku czystych technologii, co stanowi dla UE wyzwanie przemysłowe, jak i potencjalne ryzyko dla energetycznego bezpieczeństwa.

Reklama

Zakres planowanych zmian pozostaje jednak przedmiotem sporu. Część europosłów uważa, że propozycje KE nie zapewniają wystarczającej ochrony europejskiego przemysłu. Inni ostrzegają, że zbyt restrykcyjne wymogi dotyczące pochodzenia produktów mogą zwiększyć koszty inwestycji i doprowadzić do napięć handlowych z Chinami i innymi partnerami Unii.

Reklama