- W CENTRUM UWAGI
Tańszy prąd podzielił ministrów w Luksemburgu. Polska domaga się zmian w ETS
Autor. x.com /@PLintheEU
Polska zdobyła w Luksemburgu poparcie 12 państw dla inicjatywy utrzymania europejskich mocy rafineryjnych. Podczas spotkania ministrów energii UE Warszawa zabiegała również o zmiany w ETS i odroczenie ETS2. W tych sprawach przełomu nie było, a projekt obniżenia rachunków za prąd wywołał spór o kompetencje podatkowe.
Europejskie rządy szukają sposobów na obniżenie kosztów energii, a jednocześnie potrzebują pieniędzy na modernizację infrastruktury i zabezpieczenie dostaw. Konflikty zbrojne zwiększają presję na rynki paliw, podczas gdy przemysł oczekuje warunków pozwalających utrzymać produkcję i finansować transformację. Na agendzie wczorajszego spotkania pojawiły się tematy przygotowania do zimy, opłat sieciowych oraz przyszłych celach energetycznych.
Rafinerie z politycznym wsparciem
Z czym Polska pojechała do Luksemburga i co udało się osiągnąć? Warszawa zabiegała o zachowanie europejskich mocy rafineryjnych, kwestionowała podatkową część projektu dotyczącego rachunków za prąd i podnosiła potrzebę reformy ETS. Jak wcześniej zapowiadał minister energii Miłosz Motyka, polskie postulaty obejmowały również odsunięcie ETS2.
Najbardziej widocznym rezultatem dla Polski było poparcie inicjatywy dotyczącej utrzymania zdolności rafineryjnych. Według PAP przed spotkaniem wsparły ją Bułgaria, Czechy, Węgry, Słowacja i Włochy, a podczas obrad dołączyły Niemcy, Francja, Rumunia, Belgia, Grecja, Portugalia i Holandia. Niemcy, Francja i Włochy wezwały do przygotowania europejskiej strategii dla sektora. Argumentacja Polski opiera się na utrzymującym się zapotrzebowaniu na paliwa, których dostępności nie gwarantuje sam import ropy. Surowiec trzeba jeszcze przetworzyć, a ograniczanie własnych zdolności zwiększa zależność od zagranicznych zakładów i szlaków transportowych. Euronews wskazuje, że przez ostatnie 20 lat zamknięto ok. 1/4 unijnych rafinerii, a łączne moce zmniejszyły się o około 10 proc.
„Zanim osiągniemy pełną elektryfikację, musimy zadbać o utrzymanie europejskich zdolności rafineryjnych” – podkreślał przed posiedzeniem reprezentujący Polskę wiceminister Wojciech Wrochna, cytowany przez PAP.
Przywoływał potrzeby wojska i zaopatrzenia wschodniej flanki. Podobne argumenty przedstawiał komisarz ds. obrony Andrius Kubilius, apelując o gotowość do zwiększenia produkcji na wypadek konfliktu oraz rozbudowę wojskowej infrastruktury paliwowej. Należy jednak pamiętać, że poparcie nie jest jeszcze przyjętą strategią ani pakietem finansowania. Komisja rozpoczęła z końcem października dialog z przemysłem, zapowiadając prace nad zwiększeniem produkcji istniejących zakładów i wspólną mapą drogową transformacji sektora.
Zapasy mają pomóc przed zimą
W oczekiwaniu na rozwiązania dotyczące przyszłości rafinerii część państw zdecydowała się sięgnąć po zapasy strategiczne, aby zwiększyć dostępność paliw przed zimą. Francja, Niemcy, Włochy oraz dziewięć innych krajów zadeklarowały uwolnienie do końca stycznia 2027 r. łącznie 42,6 mln baryłek ropy i produktów naftowych, z czego 20,5 mln baryłek ma stanowić olej napędowy. Polska nie podpisała tej deklaracji.
Sięgnięcie po rezerwy pozwala uzupełnić dostawy w okresie napięć, ale jego skuteczność zależy od skali i tempa uwalniania zapasów oraz sytuacji na światowym rynku. Zgromadzone paliwa stanowią ograniczony bufor, który po wykorzystaniu trzeba odbudować, co wiąże się z ponownymi zakupami.
Dlatego równolegle toczy się dyskusja o zachowaniu europejskich zdolności rafineryjnych, które mają zapewniać ciągłość produkcji także po zakończeniu interwencji i umożliwiać reagowanie na kolejne zakłócenia dostaw.
Tańszy prąd podzielił ministrów
Dyskusja o obniżaniu rachunków za energię elektryczną przerodziła się w spór o granice unijnych kompetencji podatkowych. Komisja chce ograniczać koszty korzystania z sieci przez zmianę konstrukcji taryf, rozwój inteligentnych liczników oraz lepsze wykorzystanie istniejącej infrastruktury. Zakłada, że odpowiednie zachęty pozwolą przesuwać część zużycia poza godziny największego obciążenia, dzięki czemu zmniejszą się przeciążenia i koszty funkcjonowania systemu. Propozycja obejmuje jednak również podatki, które wpływają na opłacalność zastępowania paliw kopalnych energią elektryczną. Państwa miałyby stosować akcyzę na prąd na poziomie nie wyższym niż na gaz ziemny. Komisja przekonuje, że korzystniejsza relacja podatkowa powinna wspierać elektryfikację ogrzewania, transportu i przemysłu, a oszczędności wynikające ze sprawniejszego działania sieci nie powinny być niwelowane przez obciążenia fiskalne.
Polska zakwestionowała sposób wprowadzenia takiego obowiązku. Minister Wrochna, pytany przed posiedzeniem o ryzyko utrwalania zależności od paliw kopalnych, przyznał, że ono istnieje, ale podkreślił, że unijne instytucje muszą przestrzegać traktatów i korzystać z właściwej podstawy prawnej. Warszawa domaga się zachowania jednomyślności w sprawach podatkowych, co pozwala każdemu państwu sprzeciwić się rozwiązaniom wpływającym na jego system fiskalny.
Zastrzeżenia jednak wykraczały poza polskie stanowisko, ponieważ większość państw postulowała usunięcie powstającego nowego artykułu, a podczas debaty ministrowie powoływali się na niekorzystną dla części projektu opinię służby prawnej Rady. Jej treść nie została opublikowana. Część delegacji wskazywała, że przepisy podatkowe powinny być negocjowane w ramach zmian dyrektywy o opodatkowaniu energii.
Komisja broni swojego podejścia, argumentując, że proponowane rozwiązania fiskalne służą przede wszystkim realizacji celów energetycznych i uzupełniają istniejące przepisy. Komisarz Dan Jorgensen zadeklarował jednak uwzględnienie zgłoszonych obaw. Próbę znalezienia kompromisu podjął Luksemburg, proponując zastąpienie szczegółowych wymagań podatkowych ogólnym zobowiązaniem państw do wspierania elektryfikacji oraz poprawy relacji cen prądu i gazu.
Warszawa wskazuje na koszty emisji
W ocenie polskiej delegacji reforma taryf i korekty podatkowe nie usuną głównych przyczyn wysokich cen prądu. Minister Wrochna domagał się rozszerzenia debaty o obciążenia wynikające z ETS oraz sposób wyznaczania cen na rynku hurtowym.
Z polskiej perspektywy koszty emisji CO₂ mają ogromny wpływ na końcowe ceny energii. Uważam, że powinniśmy otwarcie rozmawiać o ustalaniu cen według kosztu krańcowego i o unijnym ETS, ale jest to dyskusja długoterminowa. W krótkim terminie możemy próbować stosować instrumenty fiskalne. Jednak bez otwartej dyskusji o ETS i mechanizmie ceny krańcowej nie zdołamy obniżyć cen energii elektrycznej.
mówił przed posiedzeniem
W obecnym systemie przedsiębiorstwa muszą umarzać uprawnienia odpowiadające emisjom swoich instalacji, a stopniowe ograniczanie ich dostępności ma skłaniać do inwestowania w mniej emisyjną produkcję. Dla energetyki węglowej oznacza to dodatkowy koszt każdej wytworzonej megawatogodziny, dlatego obciążenie szczególnie odczuwa Polska, której miks nadal w znacznej części opiera się na węglu. Pytany o pomoc odbiorcom minister Wrochna wskazywał, że działania osłonowe wymagają finansowania, a wydatki obronne ograniczają możliwości polskiego budżetu. Stąd postulat szukania środków europejskich lub rozwiązań wykorzystujących uprawnienia ETS. Obrady zakończyły się jednak bez uzgodnienia reformy handlu emisjami i bez decyzji o przebudowie mechanizmu cenowego.
Odroczenie ETS2 nadal bez decyzji
Osobna część polskich postulatów dotyczy ETS2, który obejmie emisje związane ze zużyciem paliw w budynkach, transporcie drogowym i dodatkowych sektorach. Uprawnienia będą rozliczać ich dostawcy, jednak ponoszone wydatki mogą uwzględniać w cenach sprzedaży, przenosząc obciążenie na kierowców i gospodarstwa domowe. Warszawa chce opóźnienia systemu, argumentując, że dostosowanie do nowych warunków wymaga nakładów i odpowiedniego czasu. Ograniczenie zużycia paliw kopalnych wiąże się bowiem z ocieplaniem domów, wymianą urządzeń grzewczych lub zmianą sposobu przemieszczania się, a możliwości przeprowadzenia takich inwestycji są nierówne.
Zgodnie z obecnym harmonogramem ETS2 ma w pełni ruszyć w 2028 r. Rada zatwierdziła na początku października zmiany wzmacniające rezerwę stabilizacyjną, dzięki którym przekroczenie wskazanego progu cenowego uruchomi większą podaż uprawnień. Mechanizm ma przeciwdziałać nadmiernym wzrostom, ale nie gwarantuje utrzymania ceny poniżej określonej wartości. W Luksemburgu nie uzgodniono dalszego przesunięcia startu systemu.
W Luksemburgu nie obyło się także bez dyskusji o kształcie unijnej polityki energetycznej po 2030 r., w której Polska domaga się neutralności technologicznej oraz uwzględnienia różnic między państwami. Według Agence Europe Komisja przedstawi propozycje w pierwszym kwartale 2027 r. Wcześniej, podczas posiedzenia 10 grudnia w Brukseli, ministrowie mają wrócić do negocjacji dotyczących opłat sieciowych i ocenić postępy uwalniania zapasów paliw.
Negocjacje będą kontynuowane przed kolejnym posiedzeniem ministrów energii UE, zaplanowanym na 10 grudnia w Brukseli. Do tego czasu państwa mają wypracować wspólne stanowisko wobec projektu dotyczącego opłat sieciowych, w którym nadal sporne pozostają przepisy podatkowe oraz zakres swobody krajowych regulatorów przy ustalaniu taryf. Podczas grudniowych obrad ministrowie ocenią postępy uwalniania ropy i produktów naftowych z rezerw strategicznych.


