Reklama
Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Aplikacja do prądu w telefonie. Ułatwienie, konieczność czy inwigilacja?

Paneliści podczas CIRE PowerUp2026 na scenie
Paneliści podczas CIRE PowerUp2026
Autor. Energetyka24 / Alicja Jankowska

Niektórzy konsumenci wciąż wolą płacić swoje rachunki za energię w okienku, inni woleliby śledzić swoje zużycie w aplikacji i optymalizować korzystanie z urządzeń. Jak dzisiejsze technologie odpowiadają na te wyzwania?

Reklama

Czy energetyka będzie kiedyś dostępna w aplikacji tak jak bankowość? Jak na te zmiany przygotowują się największe firmy takie jak PGE, Energa czy Orlen? Jak w tej rzeczywistości będzie wyglądała ochrona danych konsumentów? Te pytania zadawali sobie uczestnicy panelu „Nowe Technologie” podczas konferencji CIRE PowerUp 2026.

Bariery dla cyfryzacji

Jak powiedziała dr Joanna Pandera, prezeska zarządu Forum Energii i moderatorka panelu, firmy prywatne często już oferują swoim klientom aplikacje ułatwiające korzystanie z taryfy dynamicznej. Czy zatem spółki skarbu państwa „czują już oddech na plecach”?

Leszek Maciuga, prezes PGE Systemy podkreślił, że spółka jest już blisko opracowania swojej aplikacji i jest to kwestia o najwyższym priorytecie. Magdalena Kamińska, prezeska zarządu Energi zaznaczyła, że w przypadku tej spółki sprawa jest bardziej skomplikowana – w ramach grupy występuje podział na Energę Operatora i Energę Obrót, co wymaga dostosowania regulacyjnego i decyzji, która ze spółek będzie operatorem aplikacji. Zwróciła też uwagę, że nie każdy operator zapewnił swoim odbiorcom instalację liczników zdalnego odczytu, a taki odczyt danych jest konieczny do stosowania taryfy dynamicznej.

Natomiast Krzysztof Kozłowski, dyrektor biura cyfryzacji energetyki w Orlenie przypomniał o innym problemie – nie każdy konsument jest skłonny do instalacji kolejnej aplikacji w swoim telefonie. Niektórzy z nich są uprzedzeni co do jakości tego typu aplikacji, inni są zmęczeni ich ilością, a także nie są przekonani co do pomysłu, że sektor usług publicznych wymaga od nich dodatkowych czynności. „Digitalizacja w społeczeństwie napotyka mnóstwo barier, bo ludzie są na różnym poziomie akceptacji tego typu usług” – zaznaczył. „Wiele osób nie będzie chciało nawet wejść w aplikację, tylko powie: »róbcie to za mnie«”. Zwrócił też uwagę na drugą grupę konsumentów, która będzie wymagała szybkiego rozwoju aplikacji i dodawania do niej nowych możliwości: śledzenia swojej pompy ciepła, samochodu elektrycznego – również jako magazynu energii, domku letniskowego – wszystko w jednym miejscu.

Czy dane mogą być bezpieczne?

Uczestnicy panelu omówili także kwestię ochrony danych osobowych w tego typu aplikacjach. Piotr Tarakowski, pełnomocnik zarządu oraz dyrektor sektora publicznego i energetyki w Sii Poland, podkreślił, że najważniejsze dane jakie przekazywane są w takiej aplikacji to nie profil zużycia czy produkcji energii i dane dotyczące urządzeń, a raczej adresy IP i informacje o samym użytkowniku. Jak zaznaczył, aby takie aplikacje mogły być wdrażane na szeroką skalę, muszą przede wszystkim wzbudzać zaufanie – na poziomie podobnym jak aplikacja mObywatel. Usługa powinna być dostarczana przez zaufanego partnera.

Reklama

Radosław Maćkiewicz, dyrektor w Centralnym Ośrodku Informatyki, gdzie rozwijana jest aplikacja mObywatel, również podkreślił, że zaufanie konsumentów do bezpieczeństwa ich danych jest bezdyskusyjną podstawą funkcjonowania tego typu aplikacji. Zaznaczył, że zbudowanie tego zaufania jest obowiązkiem zarówno państwa, jak i firm energetycznych, a proces musi być przeprowadzony wspólnie z rynkiem, by był wiarygodny.

Zdaniem Jakuba Kupeckiego, dyrektora w Narodowym Centrum Badań Jądrowych (NCBJ), w ramach tego typu aplikacji powinna być możliwość sprawdzenia konsekwencji udzielenia zgody na udostępnienie danego typu danych. Jak opisał: roboty kuchenne wiedzą, co i w jakich godzinach gotujemy, urządzenia do filtrowania powietrza wiedzą, jakie są zanieczyszczenia w naszych mieszkaniach, smart lodówki wiedzą, kiedy są otwierane oraz co i w jakich ilościach do nich wkładamy, pralka wie, w jakiej temperaturze i ile pierzemy, a samochód elektryczny zapamiętuje, kiedy przekroczyliśmy prędkość. „Wyobrażam sobie taką sytuację, że w tym momencie algorytm doradczy, powie: »zauważyłem, że w powietrzu w Twoim mieszkaniu jest dużo bakterii, powinieneś zacząć prać w temperaturze 60°C, a nie 30°C«. A ja powiem: »halo, halo, to mi się nie podoba. Skąd wy o tym wiecie?« I okaże się, że gdzieś w aplikacji kliknąłem zgodę na udostępnienie danych. Powinna być wyraźna granica, gdzie świadomie godzimy się na pewne rzeczy i przekazujemy do zarządzania te dane licząc się z tym, że możemy stracić nad nimi kontrolę. My coraz bardziej outsorcingujemy nasze myślenie”.

Natomiast w opinii prezesa Maciugi należy przyjąć do wiadomości, że jesteśmy stale w pełni inwigilowani: „samochody przecież zapisują całą trasę, wszystkie parametry, kamery nagrywają nas bez naszej wiedzy, telewizory słuchają, nawet odkurzacze, które nagrywają po prostu to co się w domu dzieje”. „Nie ma sensu za bardzo dyskutować o tym, żeby kontrolować czy panować nad informacjami, które są udostępnione, bo nie jesteśmy w stanie tego zrobić” – podkreślił. Jego zdaniem rozwiązaniem jest prawne zabezpieczanie informacji istotnych dla podmiotów prawnych i osób prywatnych.

Reklama

AI w parze z cenami dynamicznymi?

Zdaniem części ekspertów śledzenie danych przez wiele urządzeń to funkcja, która może jednak ułatwić korzystanie z taryf dynamicznych.

Jak powiedział Piotr Tarakowski, trudno oczekiwać, że odbiorcy będą wstawać w nocy, by zrobić pranie, gdy energia jest najtańsza, ale pralka może być już wyposażona w moduł, który sprawi, że włączy się ona sama. „Trudno mi wyobrazić sobie, że wracam do domu, podwożę dzieci na dodatkowe zajęcia, a potem jeszcze sprawdzam jaka dzisiaj czy jutro będzie najniższa cena energii. Natomiast mamy już w tej chwili narzędzia, mamy sztuczną inteligencję – starajmy się to wykorzystać” – zaznaczył.

W jego ocenie dobrym podejściem do popularyzacji taryf dynamicznych jest też podawanie informacji, ile udało się zaoszczędzić dzięki skorzystaniu z energii elektrycznej – np. naładowaniu samochodu elektrycznego – właśnie w danym czasie.

Reklama