Awaria w spalarni śmieci w Olsztynie. „To nie był sabotaż”
Jak zapewnia wiceprezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w Olsztynie Lidia Warnel, dostawy ciepła dla Olsztyna nie są zagrożone. W nocy z czwartku na piątek w miejskiej elektrociepłowni, w której spalane są śmieci, doszło do dwóch pożarów. W ich wyniku wygaszono tę instalację i uruchomiono inną, w innej ciepłowni.
„Dostawy ciepła dla mieszkańców Olsztyna nie są zagrożone, ponieważ do pożaru doszło w jednym z wielu źródeł pracujących w miejskiej sieci ciepłowniczej. W miejsce wyłączonej instalacji zostały uruchomione kotły gazowe” - poinformowała w piątek PAP wiceprezes zarządu MPRC Olsztyn Lidia Warnel. Dodała, że instalacja, w której doszło do pożaru powinna być naprawiona w ciągu kilku dni.
Sytuacja pod kontrolą
”Poza tym druga miejska ciepłownia w Kortowie pracuje pięcioma kotłami węglowymi i jednym kotłem na biomasę. Na szczęście mamy alternatywne źródła ciepła w razie awarii i jesteśmy w stanie bez żadnych zakłóceń ogrzewać miasto” - zapewniła Warnel.
Instalacja termiczna, w której doszło do pożaru ma moc cieplną 32 MW. Dostarcza ona 30 proc. ciepła dla Olsztyna. Warnel powiedziała PAP, że dwie inne kotłownie zasilane gazem i olejem opałowym mają moc cieplną 70 MW. Zapasowe kotłownie, jak zapewniła Warnel, już zostały uruchomione.
W rozmowie z PAP Warnel zapewniła, że nie doszło do sabotażu. „To było zdarzenie związane ze zwiększoną eksploatacją wynikającą z mrozów” - powiedziała.
Przyczyny zdarzenia będą wyjaśniane.
Wiceprezes MPEC powiedziała, że w ostatnim czasie pobór ciepła w Olsztynie jest o 70 proc. większy, niż przed rokiem, gdy zima była łagodna. Od początku roku w Olsztynie przez całą dobę panują ujemne temperatury, które okresowo spadają poniżej 10 stopni. Najbliższe noce mają być jeszcze zimniejsze i temperatura ma spadać do 20 stopni poniżej zera.
Rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Olsztynie st. kpt. Jakub Wiecierzycki powiedział PAP, że po godz. 20 w miejskiej elektrociepłowni przy ul. Bublewicza doszło do pierwszego pożaru, a tuż po północy do drugiego. Oba zdarzenia były od siebie niezależne ale dotyczyły tego samego etapu produkcji ciepła - wysypywania z pieca odpadów po spaleniu.
”Do tych zdarzeń doszło na jednej linii, ale w dwóch różnych miejscach. Był to tzw. odżużlacz czyli miejsce, z którego z pieca wypadają gorące odpady. Gaszenie tego typu pożarów jest trudne ze względu na specyfikę tego miejsca, strażacy współpracowali ściśle z załogą spalarni” - powiedział strażak. Dodał, że pożary były gaszone wodą, przy każdej akcji gaśniczej pracowało 18 strażaków.
Elektrociepłownia przy ul. Bublewicza w Olsztynie potocznie nazywana jest spalarnią śmieci, ponieważ do kotłów trafiają tam śmieci, które nie podlegają już recyklingowi. Warnel zapewniła, że mimo wstrzymania pracy instalacji grzewczej śmieci nadal, bez zakłóceń są przyjmowane.
Czytaj też
Elektrociepłownia, w której doszło do pożaru jest nowa, uruchomiono ją w 2024 roku. Kosztowała 833 mln zł. W czasie rozruchu instalacji także doszło do pożaru. Wówczas ogień wybuchł także w miejscu związanym z odbiorem żużlu i pozostałości ze spalania.
