Analizy i komentarze

Kluczowy członek NATO stawia na energię z Rosji. Jak zareaguje na to Sojusz? [KOMENTARZ]

Fot. Unsplash

Surowce energetyczne są współcześnie pierwszorzędną sprawą dla wszystkich państw na świecie. Turcja nie jest wyjątkiem w tym globalnym wyścigu i stale szuka partnerów do współpracy energetycznej. Jej rola w NATO jest kluczowa, ale relacja z Federacją Rosyjską i ofensywne działania na Bliskim Wschodzie powodują obawy wśród pozostałych członków Sojuszu. Ostatecznie jest to państwo z 2 największą armią w NATO i dużym potencjałem militarno-politycznym. Problemem dla Turcji jest jej duża zależność energetyczna od zagranicznych dostawców.

Turcja, położona w regionie sąsiadującym z około 60% światowych złóż ropy naftowej i gazu ziemnego, stała się jednym z największych rynków gazu ziemnego i energii elektrycznej w swoim regionie. Jednakże, aż ¾ zapotrzebowania na energię jest zaspokajane importem. Stąd też ważne kontakty utrzymuje m.in. z Federacją Rosyjską i Iranem.

Poziom krajowy

Bezpieczeństwo energetyczne Turcji jest współcześnie mocno uzależnione od importu surowców z zagranicy, dlatego też Ankara stara się zdywersyfikować już istniejące źródła energii. W szczególności dotyczy to produkcji prądu z wykorzystaniem zasobów krajowych (wydobyte surowce energetyczne oraz odnawialne źródła energii), które tylko częściowo zaspokajają potrzeby energetyczne. W 2019 roku ich udział w strukturze energetycznej stanowił tylko 31%, a trzeba wskazać, że krajowa produkcja energii wzrosła o 59% w latach 2014-2019.

Czytaj też

W 2010 roku Rosja i Turcja uzgodniły wspólną budowę elektrowni jądrowej Rosatom, który otrzymał w połowie grudnia 2015 roku kontrakt na budowę elektrowni jądrowej Akkuyu. Wykonawcą zostały ASE oraz turecka spółka Özdoğu. Prace nad pierwszym z czterech reaktorów rozpoczęły się na przełomie 2017 i 2018 roku. Ma on zostać oddany do użytku w 2023 roku, natomiast cała inwestycja ma się zakończyć w 2026 roku. Choć budowa już ruszyła, prace są regularnie wstrzymywane. Niemniej jednak, zarówno R. Erdogan, jak i W. Putin, chcą projekt ukończyć.

W 2019 roku w Turcji wygenerowano 304.3 mld kWh energii elektrycznej. W strukturze produkcji dominowały (56% od ogólnej produkcji) paliwa kopalne, przede wszystkim węgiel (37%) oraz gaz ziemny (19%). Reszta wyprodukowanej energii pochodziła ze źródeł odnawialnych, przede wszystkim energetyki wodnej (29%). Turcja awansowała na 5. miejsce w Europie i 12. na świecie pod względem zainstalowanej mocy w energetyce odnawialnej.

Według stanu na początek 2021 roku w Turcji 52% zainstalowanej mocy stanowią źródła odnawialne.

Import i zależności

Obecnie – 2022 rok – Turcja jest uzależniona od importu surowców energetycznych w około 75%. Jeszcze w 2018 roku 72,8% surowców energetycznych w Turcji pochodziło z importu. W dużej mierze uzależniona jest od ropy naftowej i gazu (odpowiednio 93% i 99%). Krajowe wydobycie węgla, dzięki bogatym złożom węgla brunatnego, zaspakaja ok. 70% zapotrzebowania na ten surowiec, jednakże zapotrzebowanie na węgiel kamienny niemal całkowicie pokrywa import. W kwietniu 2022 roku import energii zza granicy wzrósł aż o 134,1% w porównaniu do roku poprzedniego, a na przestrzeni czterech pierwszych miesięcy roku o 173,1%.

Turcja jest importerem netto źródeł energii ze względu na swoje ograniczone bogactwo podziemne. Produkcja gazu ziemnego w Turcji od dłuższego czasu kształtuje się poniżej 2% zużycia, a jego import ma istotne miejsce w deficycie handlu zagranicznego tego kraju. W 2020 roku Turcja zakupiła 48 mld m3 gazu, z których 38% dostarczyła Rosja, będąca głównym źródłem importu tego surowca.

Czytaj też

Dywersyfikacja i rurociągi

Dzięki wysiłkom Turcji na rzecz dywersyfikacji zasobów i zakończeniu projektów rurociągowych, takich jak Transanatolijski Gazociąg Ziemny (TANAP) w 2018 r., import rosyjskiego gazu spadł do 33,6%. TANAP jest jednym z najważniejszych odcinków Korytarza Gazowego. Łączy on Gazociąg Kaukazu Południowego (SCP) z Gazociągiem Transadriatyckim (TAP) i został zbudowany w celu transportu gazu ziemnego wydobywanego w regionie Shah Deniz w Azerbejdżanie, najpierw do Turcji a potem do Europy. Obecnie jest on najdłuższym (1811 km) gazociągiem o największej średnicy (56") w Turcji, na Bliskim Wschodzie i w Europie.

Gazprom i turecki rząd popisali porozumienie o przedłużeniu gazociągu do Europy. Jednak na rosyjskie plany eksportowe negatywnie mogą wpłynąć alternatywne projekty energetyczne przebiegające przez Turcję, zwłaszcza gazociąg TANAP łączący Azerbejdżan z Europą z pominięciem Rosji. Ponadto Turcja stanie się jednym z kluczowych dostawców gazu przesyłanego do Europy Południowej, a przez to Ankara oczekuje korzystniejszych kontraktów od rosyjskiego Gazpromu. Po upadku projektu Nabucco, Kreml rozumie, że dużo łatwiej współpracować będzie z Turcją, niż z UE.

Mimo TANAP, dalej pierwszym dostawcą gazu do Turcji jest Rosja. Drugim jest Azerbejdżan (25%), a trzecim Algieria (12%). Iran, który w 2020 roku eksportował do Turcji łącznie 5,3 mld m3 gazu ziemnego, w ciągu pierwszych ośmiu miesięcy 2021 roku zwiększył tą liczbę do 6,5 mld m3. Oznacza to, że całkowity wkład tego kraju w import surowca przez Turcję wyniósł ok. 17% (analogicznie do sierpnia 2020: 11%). Stany Zjednoczone były natomiast odpowiedzialne za dostawę 6% zrealizowanego importu gazu.

Ropa naftowa zajmuje ważne miejsce zarówno w dostawach produktów energetycznych Turcji, jak i w końcowym zużyciu energii. Głównymi dostawcami są Rosja, Iran, Azerbejdżan oraz Irak. W 2019 roku import tego surowca wyniósł 31 mln ton, ale w 2020 roku spadł o 5,5% w stosunku do roku poprzedniego i wyniósł 29,4 mln ton.

Obecnie rząd realizuje plan zwiększenia krajowej produkcji i konsumpcji znacznych rezerw węgla. W szczególności dotyczy to węgla brunatnego i jego zużycia na rzecz krajowej energetyki.

W 2019 roku import węgla był na poziomie 38,3 mln ton, dostarczonego przez: Kolumbię (39,2%), Rosję (36,6%), Australię (3,1%) oraz Stany Zjednoczone (13,1%). W 2021 roku malejące zużycie tego surowca przełożyło się także na zmniejszenie importu, które wyniosło 36.1 mln ton (w porównaniu do całkowitego zużycia: 37.4 mln ton). We wspomnianym okresie zużycie węgla kamiennego, pochodzącego z rodzimych źródeł, wyniosło już tylko 3,3%.

Nowe źródła

Rozpoczęcie produkcji i zwiększenie krajowych mocy dostaw na odkrytych na Morzu Czarnym złożach gazu ziemnego jest postrzegane przez krajowych decydentów jako alternatywne źródło bezpieczeństwa. Prezydent Erdogan ogłosił 21 sierpnia 2020 roku, że statek wiertniczy Fatih odkrył 320 mld m3 gazu ziemnego w odwiercie Dunaj-1 na polu gazowym Sakarya na Morzu Czarnym. Odkrycie to zostało odnotowane jako największe odkrycie gazu w historii Turcji. Najwyższy poziom wydobycia w tym regionie ma zostać osiągnięty w latach 2027-2028, kiedy to będzie produkowane 40 mln m3 gazu dziennie i ok. 15 mld m3 rocznie. Zasoby na Morzu Czarnym osiągnęły łącznie 540 mld m3. Warto tutaj dodać, że ponad ¾ kontraktów na dostawy gazowe do Turcji wygasa w 2026 roku.

Inną kwestią jest odkrycie ogromnych złóż gazu ziemnego we wschodniej części Morza Śródziemnego. Doprowadziło to nie tylko do reakcji regionalnych aktorów, ale stworzyło także nowe możliwości gospodarcze oraz przedefiniowało dotychczasowe relacje strategiczne. Warto przy tym wspomnieć o sporze o surowce energetyczne pomiędzy Turcją a Grecją, Egiptem i Cyprem. W konflikt dodatkowo zaangażowała się Francja oraz Włochy, a konkretniej włoski koncern naftowy Eni oraz francuski gigant paliwowy Total. Międzynarodowy konflikt z Ankarą w roli głównej jest również wyzwaniem dla państw NATO w kwestii energetycznej.

Bezpieczeństwo energetyczne i rola Rosji

Rosja jest jednym z pierwszoplanowych eksperterów surowców energetycznych, ale nie ma monopolu na rynek turecki. Choć w tureckim imporcie gazu kluczową pozycję zajmuje Rosja (a przy tym Erdoğan negocjuje odroczenie spłat do 2024 roku), to ta newralgiczna sytuacja jest przełamywana poprzez inwestycje mające na celu zwiększenie możliwości importowych z innych państw poprzez sieci gazociągowe (Azerbejdżan, Iran, Turkmenistan), bądź LNG (Algieria, Katar, Nigeria, Stany Zjednoczone), a także projekty odkrywania nowych złóż na Morzu Czarnym.

Warto dodać, że pozycja Turcji w razie kryzysu energetycznego nie pozostałaby bez wsparcia m.in. bezpośrednimi dostawami pochodzącymi z reeksportu, np. od sojuszników z NATO. Jest to istotne zwłaszcza w obliczu bieżącego kryzysu energetycznego, powodowanego konfliktem rosyjsko-ukraińskim. Umacnia to z kolei pozycję Ankary, nie tylko przez wzgląd na jej znaczenie militarne w Sojuszu Północnoatlantyckim, ale także położenie geopolityczne – istotne w procesie transportu surowców na Stary Kontynent.

Uruchomiony w 2020 roku gazociąg TurkStream powinno się rozpatrywać przede wszystkim jako kanał tranzytowy generujący zyski finansowe dla Ankary, nie stanowiąc przy tym środka energetycznego uzależnienia kraju od Moskwy. Inwestycja przyczynia się głównie do wzmocnienia bezpieczeństwa dostaw gazu ziemnego.

Jednocześnie na koniec sierpnia br. był to jedyny gazociąg, który dostarczając gaz do Europy utrzymywał 95% mocy przesyłowych tranzytując 44 mln m3 gazu na dobę. Taki stan rzeczy najprawdopodobniej wynika z faktu, iż przebiega on przez terytorium Turcji, a w dalszej kolejności zapewnia gaz państwom, których Rosja nie uznała za wrogie, a które w dużej mierze uzależnione są od rosyjskich dostaw, tj. Serbia, Węgry i Austria.

Należy przy tym zaznaczyć, iż wspólne rosyjsko-tureckie projekty energetyczne wzmacniają pozycje Rosji na rynku europejskim, osłabiając tym samym bezpieczeństwo energetyczne części członków NATO, co również pogarsza sytuację samego Sojuszu. Dotyczy to współpracy poszczególnych członków z Rosją podczas kryzysu energetycznego, który rozpoczął się po inwazji na Ukrainę.

Turcja wyłamała się z szeregu państw ograniczających współpracę energetyczną z Rosją po lutym 2022 roku. W oświadczeniu Kremla dotyczącym sierpniowego spotkania prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana z prezydentem Rosji Władimirem Putinem poinformowano, że strony zgodziły się wzmocnić współpracę energetyczną i gospodarczą, co nie tylko osłabia wiarygodność Turcji jako partnera w oczach pozostałych członków NATO, ale także pokazuje kruchość Sojuszu, w którym coraz częściej pojawiają się sprzeczne stanowiska i wizje dalszej współpracy. W tym samym momencie Turcja próbuje utrzymać rolę „mediatora", angażując się w utrzymanie transportu zbóż z Ukrainy i powstrzymując blokady przez Rosję.

W którą stronę idzie Ankara?

Nadrzędnym celem strategii gospodarczej Turcji jest zwiększenie poziomu krajowego bezpieczeństwa energetycznego. Tureccy decydenci starają się dążyć do tego poprzez zwiększeniu udziału OZE i krajowych surowców w strukturze produkcji energetycznej. W tym samym czasie, podejmowane są działania na rzecz dywersyfikacji importu surowców energetycznych, co ma skutkować zmniejszeniem zależności od Rosji. Ważni stają się tacy partnerzy jak Azerbejdżan, czy kraje Afryki. Oprócz tego, celem na przyszłość jest eksploracja odnalezionych złóż, co może wpłynąć pozytywnie na wolumen importu energii

Odchodząc od współpracy z Rosją, Turcja, podobnie jak pozostali członkowie NATO, musiałaby skłonić się w stronę innych eksporterów surowcowych – np. z Półwyspu Arabskiego. W przypadku Turcji mógłby to być chociażby Iran, który jest jednak wciąż politycznie i ekonomicznie odseparowany od państw zachodnich przez wzgląd na swoją politykę nuklearną. Sojusz z Waszyngtonem wymusza także i na Ankarze podobne podejście wobec kontaktów handlowych z tym państwem.

Czytaj też

Irańscy eksperci twierdzą, że ich turecki partner podjął w ostatnich latach ważne kroki w celu zmniejszenia zagranicznej współpracy w dziedzinie energetyki, w związku z czym administracja Teheranu powinna „zrewidować swoją politykę regionalną", aby nie stracić tego rynku zbytu.

Ankara dalej będzie dążyła do dywersyfikacji źródeł dostaw, niemniej jednak, przez wzgląd na krajowe interesy, nie zrezygnuje z całkowitej współpracy z Moskwą. Ta relacja, choć jest pragmatyczna i obwarowana wieloma niejasnościami, np. w kwestii terminu dostaw oraz sposobu płatności tj. preferowanej waluty stosowanej w procesie zakup gazu, pozostaje w dalszym stopniu korzystna, a o to przede wszystkim chodzi obu stronom.

Dla NATO Turcja pozostaje ważnym członkiem. Sojusz nie może sobie pozwolić na utratę tak ważnego partnera, zwłaszcza w trakcie otwartego konfliktu Rosji z Ukrainą. Dlatego polityka energetyczna Turcji, zgoła odmienna od tej preferowanej przez NATO, dalej będzie akceptowana. Oprócz tego, na turecką politykę będą bardzo mocno rzutować wybory parlamentarne i prezydenckie z czerwca 2023 roku, których wyniki wpłyną na dalszą politykę energetyczną państwa. To będzie również ważny do moment dla NATO i Rosji.

Autorzy: dr Aleksander Olech, Natalia Potera

Konsultacje: dr Karolina Wanda Olszowska, Aleksandra Maria Spancerska, Jan Sobieraj

Komentarze