• Partner główny
    Logo Orlen

Wiadomości

Dostawy prądu dla 100 mln Europejczyków zagrożone? Chodzi o uran z Rosji [KOMENTARZ]

Zdjęcie ilustracyjne
Fot. Canva.com

W przyjętej w ubiegłym tygodniu rezolucji Parlamentu Europejskiego eurodeputowani wzywają do embarga na import rosyjskiego węgla, gazu, ropy i paliwa jądrowego. O ile o paliwach kopalnych słyszymy w mediach nieustannie, to mało kto poświęcił uwagę na uran.

Parlament Europejski 8 kwietnia uchwalił rezolucję postulującą jak najszybsze odejście państw unijnych od rosyjskich surowców. Będzie niezwykle trudno zatwierdzić przepisy na Radzie Europejskiej, gdyż Niemcy, Węgry i Austria zapowiedziały zablokowanie tego typu sankcji.

Wcześniej, 30 marca na konferencji premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że do końca roku Polska nie będzie kupować węgla, ropy i gazu z Rosji. Jeśli chodzi o gaz, to przygotowania do porzucenia niebieskiego paliwa ze wschodu trwa już właściwie od kilkunastu lat, ale jesienią br. uruchomiony ma zostać gazociąg Baltic Pipe, który w całości zastąpi pozostały import rosyjski. Mniej konkretne pozostają plany zaprzestania kupna węgla i ropy z Rosji, choć wymagałoby to po prostu znalezienia innego źródła dostaw, infrastruktura tj. Naftoport w Gdańsku już jest.

Wiele innych państw UE indywidualnie zadeklarowało swoje odejście od paliw kopalnych z Rosji, m.in. państwa bałtyckie czy Rumunia. Włochy zapowiedziały zwiększenie dostaw niebieskiego paliwa z Algierii, z której już od dekad płynie dnem Morza Śródziemnego przez gazociąg Medgaz. Algieria ma udokumentowane rezerwy gazu wielkości 4,5 bln m3 a jej władze już od jakiegoś czasu wykazywały wolę zwiększenia eksportu do Europy.

Odejście od paliw kopalnych z Rosji nie będzie łatwe dla wielu państw europejskich i z pewnością będzie to proces, który potrwa latami. O ile w ogóle Europa osiągnie konsensus polityczny co do tego kierunku.

Dywersyfikacja

Inną specyfikę ma energia jądrowa. Nietrudno zauważyć, że tutaj zarówno infrastruktura, jak i paliwo są znacznie bardziej skomplikowane, mają bardziej zaawansowane systemy bezpieczeństwa, licencjonowania i procesów. Choć oczywiście bez niego elektrownie nie będą produkować energii. Zupełnie inna jest też specyfika rynku uranu zarówno w skali europejskiej, jak i globalnej. Na naszym kontynencie dostawy są po prostu bardziej zdywersyfikowane niż w przypadku np. gazu.

W 2020 roku energia jądrowa wytwarzała prawie jedną czwartą całej energii elektrycznej produkowanej w Unii Europejskiej. Komisja Europejska zezwoliła niedawno na zaklasyfikowanie elektrowni jądrowych jako inwestycji ekologicznych w ramach zielonej taksonomii UE.

Z danych Energy Monitor wynika, że Rosja jest drugim co do wielkości źródłem uranu (20,2% importu) - surowca do produkcji paliwa jądrowego - dla państw członkowskich UE. Łańcuch dostaw jest zróżnicowany, ponieważ znaczące ilości uranu dostarczają również takie kraje jak Niger (20,3%), Kazachstan (19,2%), Kanada (18,4%) czy Australia (13,3%).

Według danych Europejskiej Wspólnoty Energii Atomowej produkcja wewnętrzna pozostaje na niskim poziomie, a uran pochodzący spoza UE stanowi 95% całkowitego zużycia. Jednak pozyskiwanie uranu jest jedynie elementem procesu zasilania elektrowni jądrowych - musi on zostać również wzbogacony. Rosja dostarcza około 35% wzbogaconego uranu na świecie i według Światowego Stowarzyszenia Energii Jądrowej (World Nuclear Association - WNA) ma największe możliwości wzbogacania uranu na świecie, na drugim miejscu znajdują się Chiny. Wśród członków UE kraje posiadające zdolności wzbogacania uranu to Niemcy, Holandia i Francja.

Czytaj też

Naturalny uran, występujący w naturze zawiera głównie izotop 238U, a do elektrowni jądrowych potrzebny jest izotop 235U, który stanowi zaledwie 0,72% masy naturalnego uranu. Proces wzbogacania ma po prostu na celu zwiększenie udziału izotopu 235U w występującym najczęściej w naturze 238U. Końcowy udział izotopu 235U po wzbogaceniu w 238U wynosi 3-5%.

Pewna liczba reaktorów jądrowych w Europie to reaktory rosyjskie - 18 ze 103, w pięciu z 13 atomowych państw członkowskich UE. Reaktory rosyjskiej konstrukcji znajdują się w Bułgarii i Finlandii (po dwa), na Węgrzech i Słowacji (po cztery) oraz w Czechach (sześć).

Reaktory te mają znaczący udział w dostawach energii elektrycznej do niektórych z tych krajów. W przypadku Republiki Czeskiej energia jądrowa stanowi jedną trzecią produkcji energii elektrycznej, a cztery reaktory na Węgrzech zaspokajają prawie połowę zapotrzebowania na energię elektryczną tego kraju. Warto jednak podkreślić, że europejskie elektrownie jądrowe zaprojektowane w Rosji są w dużym stopniu uzależnione od firm rosyjskich w zakresie produkcji paliwa, choć nie jest tak, że nie mogą one czerpać paliwa jądrowego z innych źródeł.

Nie tylko Europa

Sytuacja w zakresie łańcucha dostaw jest inna, ale równie trudna, po drugiej stronie Atlantyku. Pomimo wydanego na początku marca 2022 r. przez prezydenta USA Joe Bidena zarządzenia o wstrzymaniu importu rosyjskiej ropy i gazu, uran dla elektrowni jądrowych nie został objęty embargiem. Według danych amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej (EIA) w 2020 roku Rosja będzie odpowiedzialna za 16% amerykańskiego importu uranu, a Uzbekistan i Kazachstan - odpowiednio za 8% i 22%.

Krajowa produkcja uranu w USA gwałtownie spadła w ostatnich latach, a od 2019 r. EIA nie była w stanie opublikować danych kwartalnych dotyczących produkcji ze względu na niski próg sprawozdawczości. Republikański senator John Barrasso z Wyoming proponuje wprowadzenie zakazu importu rosyjskiego uranu, więc USA mogą zostać odcięte od rosyjskiego importu.

W połowie marca Departament Energii USA wyliczył, że zastąpienie rosyjskiego importu będzie kosztować ok. 1 miliarda dolarów rocznie, jakby Stany chciały zmienić kierunek dostaw. W USA istnieje tylko jeden zakład przetwarzania uranu - Metropolis firmy Honeywell w stanie Illinois - który jest zamknięty od końca 2017 roku z powodu niskich marż W lutym 2021 roku Honeywell podjął decyzję o ponownym uruchomieniu zakładu w 2023 roku z powodu rosnących cen konwersji i spodziewanego niedoboru dostaw.

Z kolei w Europie, podczas gdy wojna na Ukrainie wyraźnie pokazała, że UE musi pracować nad dywersyfikacją dostaw energii, zależność wspólnoty od rosyjskiego paliwa uranowego i wzbogacania uranu do tej pory pozostawała niezauważona. Pozytywną informacją na przyszłość jest fakt, że rosyjskie rezerwy uranu wypadają blado w porównaniu z takimi krajami jak RPA, Kazachstan czy Kanada. Dla porównania – tylko te dwa państwa posiadają 602 tys. ton rezerw uranu, podczas gdy Rosja ma tylko 23 tys. ton. Prawdopodobnie te kraje mogłyby zastąpić część rosyjskiego importu. W bardzo szybkim tempie rośnie również eksport Szwecji. Co ciekawe, w pierwszej dziesiątce producentów znajduje się Ukraina z roczną produkcją rzędu 744 ton (dane za 2019 r.). Uran produkują również Chiny (1885 ton), ale zdecydowana większość idzie na wewnętrzne potrzeby.

Kolejny trudny, ale potrzebny proces

Uran to znacznie mniejszy rynek niż gaz czy ropa, ale o większym wymiarze strategicznym. Z energii jądrowej w Europie korzysta ok. 100 milionów ludzi, każdego roku mniej więcej jedna czwarta energii produkowana jest na naszym kontynencie w elektrowniach jądrowych. Przerwy w dostawie uranu mogą stanowić problem dla dziesiątek milionów ludzi w Europie. Zmiana kierunku dostaw nie będzie też szybka. Potrzeba co najmniej pięciu lat, aby kraj mógł udzielić licencji nowemu dostawcy, a nawet dziesięciu lat, zanim zacznie otrzymywać paliwo dostosowane do potrzeb. Paliwo licencjonowane w jednym kraju nie może być automatycznie przenoszone do innego ze względu na przepisy i różnice w konstrukcjach reaktorów.

Wedle rosyjskiego portalu vedomosti.ru Tenex, czyli spółka-córka Rosatomu zajmująca się eksportem wzbogaconego uranu zarobiła łącznie 2,1 mld dolarów, z czego 990 mln dolarów w Europie a 784 mln dolarów w USA.

Oczywiście do rosyjskich źródeł informacji należy podchodzić z rezerwą. Jednak zarówno Unia Europejska, jak i Stany Zjednoczone importują ok. 20% uranu z Rosji. W UE znajduje się 103 reaktory jądrowe, w USA 90. Wedle WSJ Stany zapłaciły w 2021 r. rosyjski uran „prawie miliard dolarów". Można więc uznać wyliczenia vedomosti.ru za prawdopodobne. Kwoty te nie powalają na kolana, to znacznie mniej niż to, co Rosja w Europie zarabia na gazie i ropie, ale nawet ok. miliarda dolarów to nie jest nic. Ponadto, Moskwa pokazała, że względy rynkowe nie muszą zajmować pierwszego miejsca w relacjach handlowych. Jesienią, gdy Gazprom wywołał w Europie kryzys energetyczny, odmawiał sprzedaży gazu w transakcjach spot, mimo że rynek europejski potrzebował paliwa. Słowem – Gazprom wolał pogrążać Europę w kryzysie niż zarobić. To samo może się stać na rynku uranu jeśli tylko Kreml wyda odpowiednie polecenia. Co wtedy? Kontrahenci rosyjskich spółek muszą wpisywać tego typu ryzyko w relacje z nimi.

Odejście od rosyjskiego uranu nie będzie ani łatwe ani nie nastąpi szybko. Dla bezpieczeństwa energetycznego oraz w szczytnym celu odcięcia Rosji nawet od tego miliarda dolarów rocznie Europa oraz Stany Zjednoczone powinny odejść od importu z tego kierunku.

Komentarze